18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Rodzina, ach rodzina...

Redakcja
Matysiakowie. Aktorzy podczas próby z reżyserem Waldemarem Modestowiczem (pierwsza od lewej Ludmiła Łączyńska) Fot. Wojciech Kusiński, Polskie Radio
Matysiakowie. Aktorzy podczas próby z reżyserem Waldemarem Modestowiczem (pierwsza od lewej Ludmiła Łączyńska) Fot. Wojciech Kusiński, Polskie Radio
Po raz pierwszy spotkali się 15 grudnia 1956 roku o godzinie 20.35 w mieszkaniu nr 6 przy ulicy Dobrej 21 na warszawskim Powiślu. Helenka, jej mąż Józef, syn Stach i jego żona Wisia. I wielu, wielu innych. Spotykają się do dziś, ale o innej porze: w każdą sobotę o 17.05.

Matysiakowie. Aktorzy podczas próby z reżyserem Waldemarem Modestowiczem (pierwsza od lewej Ludmiła Łączyńska) Fot. Wojciech Kusiński, Polskie Radio

Fenomen Matysiaków

W tym samym mieszkaniu, ale nie w tym samym gronie, bowiem w ciągu tych 54 lat wielu z nich odeszło. Odchodzili wraz ze śmiercią aktora grającego postać. Tak było niegdyś. Od dość dawna kolejni artyści przejmują role i bohaterowie nadal żyją, ciesząc słuchaczy. Doczekali się kilku prac magisterskich na swój temat, domu rencisty ich imienia, ich nazwiskiem ochrzczono warszawski bar mleczny, a niebawem będzie skwer. O kim mowa? Oczywiście o rodzinie Matysiaków, czyli najstarszej radiowej powieści, która towarzyszy słuchaczom od 54 lat, a ich bohaterowie przeżywali i przeżywają wszystkie dziejowe zawieruchy, byli bohaterami wielu historycznych zdarzeń, ewoluowali jak polskie rodziny w czasach przemian, choć cenzura nie zawsze pozwalała na poruszanie wszystkich tematów. Losy fikcyjnej rodziny robotniczej z Powiśla, jej problemy dnia codziennego tak wciągały słuchaczy, że identyfikowali się ze swymi bohaterami.

- Przez wiele lat Matysiakowie mieli problemy finansowe, więc słuchacze słali prezenty: pralkę dla Wisi, wyprawkę dla dziecka, wór maku na wigilijne ciasto, haftowane serwetki, trąbkę dla Stacha czy rower dla Gienka. Słuchacze nie wierzyli, że to fikcyjne postaci - wspomina Dżennet Połtorzycka-Stampfl, współautorka scenariusza.

- I trzeba koniecznie dodać, że tak naprawdę aktorzy i realizatorzy spotykają się w studiu radiowym, niegdyś na Myśliwieckiej, od lat na Modzelewskiego. Nasza powieść radiowa powstaje w Teatrze Polskiego Radia. Aktorzy i realizatorzy tworzą naprawdę jedną wielką rodzinę. Urządzane są wspólne święta, imieniny. Ta familijna atmosfera jest bardzo ważna. Trwa od ponad 50 lat - zaznacza Janusz Adam Dziewiątkowski, od trzech lat scenarzysta, wraz z Dżennet Połtorzycką, kolejnych odcinków. Raz tylko zapadła cisza u "Matysiaków": kiedy wybuchł stan wojenny. Władze zawiesiły audycję na kilka miesięcy.

"Matysiaków" wymyślili ponad pół wieku temu podczas burzy mózgów w Polskim Radiu trzej radiowcy: Jerzy Janicki, Stanisław Stampfl i Władysław Żelechowski. Nieco później dołączyła do nich Dżennet Połtorzycka-Stampfl. Powstał pomysł na słuchowisko o ludziach z krwi i kości, prostych robotnikach, z wadami, zaletami, ale przyzwoitych. Przyzwoitość dla Matysiaków zawsze była najważniejsza. To rodzina patriotyczna, walczyli w powstaniu warszawskim i pod Monte Cassino. Na to, że w życiu jest więcej dobra niż zła, wskazywać miała nazwa ulicy: Dobra, przy której zamieszkali bohaterowie, głowy rodziny: Helena i Józef Matysiakowie. A grali ich wspaniali aktorzy: Stanisława Perzanowska i Jan Ciecierski.

Wśród niemal 400 wykonawców grających dotąd w słuchowisku przewinęły się też gwiazdy, m.in.: Czesław Wołłejko, Tadeusz Fijewski, Wanda Łuczycka Jerzy Bończak, Edmund Fetting, Krzysztof Chamiec, Jan Englert czy Emilian Kamiński. - Nie potrafię wymienić wszystkich świetnych odtwórców postaci. Pani Perzanowska - Helenka Matysiakowa przez ćwierć wieku - nawet kiedy była już bardzo chora - nagrywała swoją rolę. Jeździłam do niej do domu i tam rejestrowałam jej kwestie. Tak samo odwiedzałam pana Ciecierskiego w jego mieszkaniu, kiedy zachorował. Potem musiałam zgrywać te wypowiedzi, żeby w audycji wyglądało jak prawdziwy dialog - wspomina w jednym z wywiadów Stanisława Grotowska, reżyser Matysiaków do grudnia ubiegłego roku.
- Państwo Matysiakowie, którzy wzięli ślub w 1931 roku, zdołali jeszcze obejść na antenie złote wesele. Radiowy mąż przeżył panią Stanisławę o pięć lat. Niektórzy twierdzą, że dziś powieść jest nieco nudna i przestarzała. To jest rodzina złożona z ludzi porządnych i dobrych. Na Dobrą nie wpadnie pięciu gangsterów i nie rozwalą wszystkich obecnych w domu - dodaje Stanisława Grotowska.

Na czym polega fenomen "Matysiaków"? Wszyscy obecni współtwórcy są zgodni co do tego, że lubimy zaglądać do domów innych rodzin, podglądać ich życie, najlepiej jeśli jest podobne do naszego, z podobnymi radościami i smutkami. Historia rodziny Matysiaków jest przecież prekursorem dzisiejszego "Klanu", "M jak miłość" czy "Na Wspólnej". - To dzieje rodziny podobnej wielu innym, rodziny, której dzieci i wnuki zdołały się już wykształcić, osiągnąć lepszy status społeczny. Ale "Matysiakowie" to również opowieść o przemijaniu, dlatego stale obecne są wartości niezmienne: miłość, dobroć, przyjaźń, ludzka solidarność, rodzina. Właśnie: rodzina. Sądzę, że propagowanie wartości rodzinnych, bez których nie można żyć, to podstawowy walor tej powieści. I patriotyzm. Matysiakowie zawsze obchodzili wszystkie święta patriotyczne, choć w tamtych czasach nie było to tak oczywiste jak dziś. Niektórzy bohaterowie mają piękną przeszłość, młodsi promują przedsiębiorczość. Powieść oswaja aktualne tematy: kilkoro dzieci jest adoptowanych, kiedyś był temat alkoholizmu, dziś są kryzys i przemoc w rodzinie. Z kolei odbiciem mojej troski o zwierzęta i przyrodę jest postać Józia Grzelaka, wnuka starego Matysiaka. On, jak ja, walczy z wycinką drzew i o lepszy los zwierząt - dodaje Dżannet Połtorzycka.

Oczywiście scenarzyści nadal trzymają rękę na pulsie bieżących wydarzeń. Przed laty Matysiakowie przestrzegali przed kredytami w systemie argentyńskim, teraz psioczą na służbę zdrowia, zły stan ulic czy bezmyślne niszczenie zieleni. Interesują się też polityką. - Od Matysiaków starsze jest jedynie słuchowisko "The Archers" nadawane bez przerwy, codziennie w radiu BBC od 1 stycznia 1951 roku. Ale ma charakter bardziej edukacyjny i społeczno-gospodarczy. Nadano już 16 000 odcinków, a my będziemy emitować w najbliższą sobotę "dopiero" 2769, spotykamy się bowiem tylko raz w tygodniu - mówi Janusz Dziewiątkowski.

W czasach przed wolnymi sobotami powieść była emitowana o 19.30 w Programie I i powtarzana w niedzielę o tej samej godzinie w Programie II. W latach 90. program przesunięto na 18.05. Z początkiem XXI wieku był emitowany o 14.30, następnie zaczynał się już o 13.05 i została skrócona z 30 do 25 minut. Od 2008 audycja zaczyna się w soboty o 17.05. Z początkowych milionów słuchaczy zostało ich dziś o wiele mniej.

Niekiedy w audycji pojawiają się autentyczne postaci ze świata estrady, filmu, teatru i kultury. Radiową rodzinę odwiedzili m.in. Mira Zimińska-Sygietyńska, Stefania Grodzieńska, Bohdan Łazuka, Alina Janowska, Jerzy Połomski, Irena Santor i Barbara Wachowicz. - Pamiętam, jak gościła u nas Mieczysława Ćwiklińska. Byłam wtedy młodziutką dziennikarką, zauroczoną ciepłem, serdecznością i życzliwością tej wspaniałej aktorki. Opowiadała o sobie, o teatrze, rolach. Postaci występujące gościnnie grają siebie samych, a właściwie są tymi osobami - mówi mi Dżennet Połtorzycka. - Jeden z marcowych odcinków odbędzie się w cafeterii, z gościnnym udziałem Michała Bajora, który nawet zaśpiewa moje dwie ulubione piosenki.
Matysiakowie od zawsze dostawali listy - przez te lata napłynęło ich 3 miliony. Autorzy dzielili się w nich swoimi radościami i smutkami. Jak w rodzinie. Jednak były też i donosy do radia: wśród listów znalazł się anonim do gabinetu premiera o następującej treści: "Niejaki Matysiak Józef w nieodpowiedzialny sposób żartował z Rządu i jego członków i to w dodatku przez Radio - trzeba temu Matysiakowi Józefowi i jego rodzinie zabronić występowania przed mikrofonem".

Dziś głównych bohaterów grają m.in.: Ludmiła Łączyńska (Wisia), Ewa Kania (Dorota), Zuzanna Migalska (Justysia) i Artur Pontek (Janek Bocianowski), ale też spotykamy się ze Stanisławą Celińską, Emilią Krakowską, Bożeną Dykiel. - Gdyby pani widziała emocje, które czasami towarzyszą aktorom podczas nagrywania kolejnych odcinków. Te gesty, miny.... Często żałuję, że nie ma z nami kamery, która mogłaby zarejestrować ich pracę. Studio nr 9: okna, drzwi, krzesła. I ci pełni oddania ludzie. Oni żyją swymi postaciami, są nimi, a nie grają. Historia rodziny Matysiaków to historia Warszawy, ona jest głównym bohaterem tej powieści. Niegdyś akcja Matysiaków rozgrywała się wyłącznie w mieszkaniu. Od pewnego czasu wyszliśmy z niego, bo świat się zmienia i potrzebne było zdynamizowanie zdarzeń. Stąd też odwiedzamy sąsiadów, wychodzimy na podwórko, na ulicę, do kawiarni. Życie stało się szybsze, więc i tempo naszej powieści się zwiększyło, aktorzy nieco inaczej mówią niż kiedyś, bohaterowie żyją dynamiczniej. To się zmienia wraz z upływem lat. Wielokrotnie byłem na Dobrej, tam mogłoby istnieć takie mieszkanie. Do naszego słuchowiska przenosimy klimat, zapach tamtej kamienicy, podwórka, ścian, klatki schodowej. Klimat Powiśla. I właściwie nie chcemy słuchaczy pozbawiać tej iluzji. Niech nadal wierzą, że wszystko dzieje się na Dobrej, a nie w studiu radiowym - mówi Waldemar Modestowicz, obecnie reżyser "Matysiaków".

Kiedyś bohaterowie odchodzili, wraz ze śmiercią aktorów słuchacze ich opłakiwali, pozostawały wspomnienia. Nadszedł jednak moment, kiedy zaczęło się przejmowanie ról. - Kiedy zachorował Tadeusz Janczar, odtwórca roli Stacha, jednego z dwóch synów Matysiaków (młodszym był Gienek), powiedział do mnie: "Stenka, ja już nie dam rady grać, muszę zrezygnować". A Stach pełnił w powieści, zwłaszcza po śmierci obojga państwa Matysiaków, kluczową rolę. Więc musieliśmy Janczara zastąpić. Potem jeszcze trzykrotnie zmienialiśmy aktorów. Biedna ta Wisia, żona Stacha, ciągle się jej mężowie zmieniali - wspominała Stanisława Grotowska.

Od samego początku odzew na audycję był fantastyczny - słuchacze pisali o tym, co ich boli, o czym marzą, a scenarzyści przetwarzali to na radiową fikcję. Do dziś Matysiakowie mają stałych słuchaczy korespondentów, choć już nie są ich miliony - w latach 60. "Matysiaków" słuchało 12 mln Polaków. - No cóż, życie biegnie, telewizja, komputer to nasi konkurenci. Ale i tak jesteśmy dumni, że nadal mamy młodych słuchaczy - dostaję maile nawet z Afryki i z Ameryki. Piszą do nas kolejne pokolenia: "Słuchała was moja babcia, potem mama, a teraz ja" - piszą. Pewien problem zawsze polegał na tym, że słuchacze chcieli, by Matysiakowie byli kryształowo czyści. Kiedy Stach Matysiak miał zdradzić swoją żonę, dostałam list od pewnego pana, który napisał: "Wiele razy zdradzałem moją żonę, ale nie życzę sobie, by tak postępował Matysiak" - opowiada mi pani Połtorzycka.
Nestorką w rodzinie Matysiaków jest pani Ludmiła Łączyńska, od 52 lat grająca Wisię. Ona jest fundamentem tej powieści, bez niej słuchacze nie wyobrażają sobie sobotnich spotkań. - Zestarzałam się wraz z Matysiakami. Oni byli i są moim drugim życiem - wyznaje mi aktorka. - Teraz, kiedy wyszłam już z teatru, dubbingu, pozostali mi tylko oni. Myślę, że w naszych Matysiakach najważniejsza jest życzliwość i rodzinne ciepło, tak bardzo dziś ludziom potrzebne. Mamy wiernych słuchaczy, którzy nas kochają. Świadczą o tym listy - nadal je dostaję. I w imieniny Ludmiły, które są w kalendarzu trzykrotnie i w Jadwigi, od której pochodzi moja Wisia. Zresztą wszyscy, prócz najbliższych znajomych i rodziny tak się do mnie zwracają: "Wisia". Jurek Janicki, z którym się przyjaźniłam, pisał tę postać pode mnie, obdarzając ją moimi cechami charakteru. I trudno się dziwić, że Wisia to moja druga skóra. Proszę naszej Matysiakowej rodzinie życzyć takiej jak dotychczas życzliwości, miłości i wierności słuchaczy. Wtedy będziemy szczęśliwi.

JOLANTA CIOSEK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie