Rodzinny spór o toaletę. Wujek strzelał do siostrzeńców w Naprawie

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Pawel Wisniewski
Udostępnij:
Cztery strzały do siostrzeńców oddał z broni czarnoprochowej 60-letni Józef S. Teraz odpowie przed krakowskim sądem za próbę zabójstw członków rodziny. Grozi mu dożywocie. Sprawę aktem oskarżenia zakończyła Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej. Oskarżony to ojciec dwójki dorosłych dzieci, wdowiec, nie karany, z zawodu kierowca.

Od kilku lat Józef S. był skonfliktowany z rodziną na tle majątkowym. Zajmował rodzinny dom w Naprawie, a w dyspozycji jego siostry Lidii F. były budynki gospodarcze, ona sama z synami i mieszkała 50 metrów dalej.

25 lipca 2018 r. dwaj synowie Lidii F. postanowili zamurowali wejście do jednego z budynków gospodarczych. By mieć swobodny dostęp do ściany i by ułożyć cegły odsunęli o 20 cm drewnianą, zadaszoną toaletę, której na co dzień używał Józef S. W swoim domu miał łazienkę, ale toalety już nie.

Mężczyzna zauważył siostrzeńców i wyszedł z domu, był wulgarny i agresywny. Domagał się natychmiastowego odstawienia toalety na poprzednie miejsce. Nie przyjmował argumentów, że tak się stanie, gdy siostrzeńcy skończą robotę. Pojawił się godzinę później i ponowił groźby. Wyjął pojemnik z gazem i psiknął w twarz Michałowi F., ale na szczęście sprzęt nie zadziałał.

Wtedy gospodarz wrócił do domu i wyszedł z niego uzbrojony w pistolet. Zaczął strzelał z odległości trzech metrów. Pierwszy pocisk przestrzelił deskę w toalecie, drugi trafił Michała F. W przedramię, gdy ten się zasłonił, trzecia kula ugodziła mężczyznę pod pachą. Wtedy ranny usiadł na ziemi i podbiegł do niego brat Łukasz. Wówczas i do niego strzelił oskarżony i czwarty pocisk trafił mężczyznę w plecy. Józef S. schronił się w domu, siostrzeńcy wezwali pogotowie. Michałowi F. podczas operacji wyjęto kulę z klatki piersiowej. Jego brat był lżej ranny w lędźwie.

Na broń, z której oddano strzały nie trzeba mieć pozwolenia, to replika rewolweru z XIX wieku. Pokrzywdzeni od dawna są w sporze z oskarżonym, ale nie obawiali się go, bo nie przypuszczali, że wujek ma broń palną.
Myśleli, że nie spełni swoich gróźb.

Józef S. przyznał, że oddał strzały, ale przekonywał podczas przesłuchań., że nie chciał nikogo zabić. Potwierdził, że wyzywał siostrzeńców od złodziei i bandytów, bo myślał, że chcą ukraść lub zniszczyć jego toaletę. Potem opowiadał,że jeden z braci rzucił w niego młotkiem. Wtedy w samoobronie użył broni palnej. Kupił ją dwa lata wcześniej w Krakowie za 1800 zł, by wziąć dział zawodach strzeleckich, załadowaną sześcioma kulami trzymał w piecu.

Strzelać umie, bo był w wojsku. Tamtego dnia wypił trochę alkoholu i był zdenerwowany sytuacją z toaletą. Gdy oddawał nie mierzył, bo wszystko się działo bardzo szybko, a on działał pod wpływem strachu, teraz żałuje tego, co się stało. Za próbę zabójstwa dwóch osób grozi mu co najmniej 12 lat więzienia. Zdaniem śledczych chciał zabić kuzynów, bo jedna z kul trafiła siostrzeńca w przedramię, gdy się zasłonił ręką i w okolice serca, drugi z braci został ranny w plecy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Rodzinny spór o toaletę. Wujek strzelał do siostrzeńców w Naprawie - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

C
Czytelnik
Panie redaktorze Drożdżak,czy Pan czytał te wypociny???? Po prostu żenada...
S
Starszy Pismak
Nie wiem kto pisze te artykuły, ale bym go zwolnił.
J
Jaś
Kto pisze takie relacje? komputer? Dziennikarz powinien umieć pisać po polsku.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie