Rok nie prorok, co rok wyrok

Redakcja
Minął tydzień z okładem od chwili, gdy stary rok kopnął w kalendarz, zaś nowy rok zaczął czarować nas swoim potencjałem. Przy skromnym dorobku własnym nowy rok składa się zresztą głównie z potencjału, choć są i pierwsze dokonania. Na przykład Kraków (razem z Małopolską i Podkarpaciem) zbliżył się już 1 stycznia do strefy euro i to bez referendum, bez zmian w Konstytucji RP i przy niezmiennych odległościach od granicy ze Słowacją. Taki Szczecin czy inny Wrocław nie zbliżyły się w tym czasie do euro ani o milimetr. Co do innych dokonań, to na razie pozostają one w sferze życzeń, jakie pod wpływem bąbelków oraz promili składaliśmy o północy sobie i bliźnim. Prócz życzeń nie zabrakło pewnie i sylwestrowych bilansów rocznych oraz towarzyszących im dylematów. Choćby i takiego, czy za własne sukcesy można uznać również porażki naszych wrogów? Że to nieładnie - wiadomo, ale gdyby jednak, to które z pozycji wpisanych przez naszych wrogów do ich bilansów po stronie "winien", my moglibyśmy przepisać do naszych bilansów po stronie "ma"?

Dobrosław Rodziewicz: kropla w morzu

By samemu nie świecić gorszącym przykładem mściwej satysfakcji, powyższy dylemat opiszę na przykładach zapożyczonych. Przykład pierwszy: czy w swoim bilansie doktor Garlicki mógł po stronie "ma" zapisać tylko 30 tysięcy zadośćuczynienia zasądzone mu od ex-ministra Ziobry, czy także grożące Ziobrze koszty płatnych przeprosin w telewizji? Sprawa daleka od jasności. Po nadaniu przez sąd wyrokowi klauzuli wykonalności Ziobro zgodził się zapłacić wprawdzie te 30 tysięcy, ale telewizyjnych przeprosin za słowa o panu, co już nigdy nikogo życia nie pozbawi, na razie nie wykupi, czyli będzie grał na zwłokę, a nawet na trzy zwłoki, bo chodzi o przeprosiny w trzech różnych telewizjach. Jedna z tych zwłok może się w dodatku okazać dozgonna, bo jako lojalny członek PiS mógłby wykupić ogłoszenie w TVN, czyli w telewizji objętej przez PiS bezterminowym bojkotem? Może się więc skończyć na tym, że dr Garlicki, korzystając z klauzuli wykonalności, przeprosi się telewizyjnie w imieniu Ziobry sam, a byłemu ministrowi wyśle tylko rachunki do zapłacenia. Skądinąd na miejscu dr. Garlickiego dyskontowanie korzyści ze strat Ziobry w roku 2008 przełożyłbym na rok 2009, bo dopiero w tym roku zapadnie wyrok w procesie karnym przeciwko drowi Mirosławowi G. o przyjmowanie korzyści majątkowych od rodzin pacjentów. Ewentualne teleprzeprosiny oglądane z ewentualnej pryczy mogą w takim położeniu okazać się satysfakcją szczególnie cenną.
Zawiłości bilansowych przykład drugi zapożyczmy od Romana Giertycha, który w SMS-ie wysłanym u schyłku starego roku do Radosława Sikorskiego radował się "dorżnięciem watah" w TVP. Czy była to radość skutecznego mściciela zza grobu LPR, czy tylko czcza przechwałka na widok zniszczeń w dobrach PiS? A może żartobliwy meldunek z wykonania zadania? Zbyt wiele tu niejasności, by odgadnąć ostateczny kształt bilansu mecenasa Giertycha. Ale jedno - przynajmniej tymczasowo - za sprawą orzeczenia sądu się wyjaśniło: prezesem firmy z Woronicza jest niejaki Piotr Farfał. Że ma się ona odtąd nazywać "Telewizja Wszechpolska SA" - to już tylko złośliwa plotka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie