Rok temu broniła chuligana „Miśka”. Dziś chce bronić interesów piłkarskiej Wisły

Bartosz Karcz
Marzena Sarapata, kontrowersyjna prezes
Marzena Sarapata, kontrowersyjna prezes Andrzej Banaś
Nie przejmuje się, że wielu widzi w niej adwokata wiślackich „Sharksów”, na czym może ucierpieć krakowski klub. - To nie mój wizerunek jest najważniejszy - uważa Marzena Sarapata, nowa prezes „Białej Gwiazdy”, której powołanie na stanowisko budzi gorące emocje.

Nowa prezes Wisły Kraków Marzena Sarapata w trybie ekspresowym przekonała się, co to znaczy zainteresowanie mediów. Wystarczył niespełna tydzień od przejęcia przez nią sterów w piłkarskiej spółce „Białej Gwiazdy”, by jej nazwisko, zdjęcia i życiorys zostały prześwietlone przez dziennikarzy i to nie tylko tych sportowych. Pierwsza kobieta prezes w 110-letniej historii Wisły Kraków, z osoby anonimowej dla większości osób, trafiła na pierwsze strony gazet i czołówki portali internetowych. I to wcale nie w pozytywnym świetle.

Burzę wywołało głównie reprezentowanie przez Marzenę Sarapatę „Miśka” w sprawie przeciwko „Gazecie Wyborczej”, którą wytoczył w 2015 roku Paweł M. Chciał wtedy wszystkim udowodnić, że nazywanie kibolem, stygmatyzuje go i utrudnia działalność gospodarczą.

Nie trzeba było długo czekać, by fakt ten wypłynął błyskawicznie po objęciu przez Sarapatę prezesury w Wiśle. A tuż za nim komentarze i opinie, że jest prawnikiem „Sharksów”, czyli najbardziej agresywnej grupy kibiców „Białej Gwiazdy”, mówiąc wprost - bojówki, której członkowie zamieszani są w chuligańskie wybryki, ale również między innymi w handel narkotykami. Ona sama nie chce wypowiadać się na ten temat, zasłaniając się przepisami.

Na wszystkie pytania o „Miśka” pani prezes ma jedną, bardzo grzeczną, ale wygodną odpowiedź: - Jest mi bardzo przykro, ale każde pytanie, które dotyczy mojej działalności jako radcy prawnego musi pozostać bez odpowiedzi - tłumaczy Marzena Sarapata. - To jest ściśle obostrzone przepisami prawa. Obowiązuje mnie bezwzględna tajemnica zawodowa i nie mogę o tym rozmawiać.

Czy jako adwokat mogła odmówić prawnej pomocy Pawłowi M., czołowemu chuliganowi Wisły. Michał Krok, wicedziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie tłumaczy, że o ile znalazłyby się ważne powody. - Przykładowo, musiałby zaistnieć duży konflikt interesów, żeby do takiej odmowy doszło. Skoro sprawa była prowadzona, to możemy, a nawet powinniśmy zakładać, że nie było przyczyn, by takiej pomocy prawnej nie udzielić - uważa.

Nawet jeśli Marzena Sarapata rzeczywiście nie znalazła „ważnych powodów”, by odmówić „Miśkowi” , to można, a nawet trzeba odwrócić pytanie: Czy wiedząc, że była jego pełnomocnikiem, powinna przyjąć tak poważną ofertę zostania prezesem Wisły Kraków SA?

Musiała przecież mieć pełną świadomość, że ten wątek jej kariery zostanie przypomniany i to bardzo szybko. Zwłaszcza, że „Misiek” już po tym, kiedy wytoczył sprawę cywilną „GW”, wcale nie okazał się potulnym i nawróconym biznesmenem, szkalowanym przez media za dawne grzechy.

Przykłady? Paweł M. został zatrzymany przez policję, a następnie skazany przez sąd za kradzież maczet w jednym z krakowskich sklepów.

Zresztą lista jego wcześniejszych „wyczynów” jest równie bogata; począwszy od najsłynniejszej chuligańskiej akcji, którą komentował cały świat. Chodzi oczywiście o rzut nożem w głowę piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisły z Parmą w Pucharze UEFA w 1998 roku, za co -przypomnijmy - on sam trafił na wiele lat do więzienia, a krakowski klub został wykluczony z rozgrywek w następnym sezonie, ponosząc straty zarówno finansowe, jak i wizerunkowe.

W Towarzystwie Sportowym Wisła, które przejęło piłkarską spółkę od Jakuba Meresińskiego, wątpliwości, związanych z zaproponowaniem Marzenie Sarapacie funkcji prezesa jakoś nie mieli. Trudno się jednak dziwić, skoro od dłuższego czasu „Misiek” wynajmuje od TS-u powierzchnię na swoją siłownię „White Star Power”, a w radzie nadzorczej piłkarskiej spółki zasiada obecnie Damian Dukat, szef Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków, a prywatnie... menedżer siłowni „WSP”.

Wygląda zatem na to, że dla ludzi, nominujących Marzenę Sarapatę na stanowisko prezesa piłkarskiej spółki, kluczowa była wcześniejsza współpraca z TS-em. Miały zadecydować także kwalifikacje. Marzena Sarapata w środowisku prawniczym rzeczywiście cieszy sie dobrą opinią. Pytaliśmy kilka osób, prawników i - co znamienne - powtarzali niezależnie od siebie to samo: solidna, dobrze przygotowana do zawodu, kompetentna, pracowita, zdecydowana w działaniu - to tylko niektóre określenia, jakie na temat sternicznki „Białej Gwiazdy” wypowiadali ludzie z krakowskiej palestry.

W sporcie nie wzięła się przez przypadek. Pochodzi z Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie jej ojciec Zbigniew Sarapata przez lata był prezesem Kalwarianki, a później przez pewien czas działał w ekstraklasowej wówczas Szczakowiance Jaworzno. Jak przyznaje prezes Wisły, to właśnie tata zaraził ją zamiłowaniem do piłki nożnej.

- Dom rodzinny do dziś jest pełen futbolu - opowiada Marzena Sarapata. - Taki też pozostał w mojej pamięci. Z wczesnego dzieciństwa pamiętam oglądane razem z tatą mistrzostwa świata w Meksyku, razem pasjonowaliśmy się karierą Diego Maradony. Razem chodziliśmy i chodzimy na mecze naszej Wisły.

- W piłce siedzę od 15 roku życia - dodaje Zbigniew Sarapata. - Można powiedzieć, że już jako junior pracowałem w zarządzie Kalwarianki. Takie były czasy, że trzeba było pomagać. Zarówno Marzenka, jak i Michałek siłą rzeczy musieli stykać się z piłką nożną. Nie zmuszałem jednak dzieci do chodzenia na mecze. Same chciały.

Kilkanaście lat temu rodzina Sarapatów przeżyła wielką tragedię. Brat pani prezes, Michał, zginął na boisku, przygnieciony przez bramkę. Zbigniew Sarapata, załamany śmiercią syna, wycofał się wtedy z działalności w Kalwariance. Jego córka nie chce dzisiaj na temat tamtych wydarzeń w ogóle rozmawiać.

Jej zainteresowanie sportem pamięta były piłkarz Wisły, Marek Motyka, który właśnie w klubie Kalwarianka rozpoczynał karierę trenerską.

- Była bardzo młodą dziewczyną, która wychowywała się w duchu piłkarskim - wspomina Motyka. - Lubiła piłkę, ale koncentrowała się przede wszystkim na nauce. Wiedziała, co chce w życiu osiągnąć i w jakim kierunku zmierzać. Kiedyś spotkałem ją w restauracji w hali Wisły, zamieniliśmy kilka zdań. Dowiedziałem się wtedy, że jest w zarządzie TS-u. A to, że teraz została prezesem Wisły to dla mnie kompletne zaskoczenie. Tym bardziej, że to przecież pierwsza kobieta na tym stanowisku w całej historii klubu!

Marzena Sarapata rzeczywiście zna realia klubu z ulicy Reymonta, bo, jak wspomnieliśmy wcześniej, od dłuższego czasu związana jest z Towarzystwem Sportowym. Skończyła prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a podsumowaniem studiów była praca magisterska, oczywiście związana ze sportem.

- Wybierając studia prawnicze myślałam o sportowych aspektach prawa - wspomina dziś prezes Wisły Kraków. - Moja praca magisterska w znacznej części opisuje problem korupcji w sporcie. Pozostała część poświęcona jest zasadzie dozwolonego ryzyka w sporcie. Tematy, którymi zajmowałam się podczas studiów, pozwoliły mi objąć funkcję koordynatora ds. własności intelektualnej z ramienia Miasta Krakowa, gdy staraliśmy się o organizację Euro 2012. Pracowałam w biurze Euro 2012, zajmując się prawami do znaku towarowego UEFA od momentu powstania biura do chwili finalizacji projektu. W tym czasie uzyskałam też tytuł menedżera sportu, który jest nadawany przez ministra sportu -wylicza.

Pomagając Towarzystwu Sportowemu Wisła od strony prawnej, stała się obok kilku innych osób naturalną kandydatką do objęcia funkcji prezesa w piłkarskiej spółce po jej przejęciu z rąk Jakuba Meresińskiego przez TS. Nie zniechęciły ją wątpliwości, związane z reprezentowaniem „Miśka”, bo jak sama mówi, jej własny wizerunek nie jest dla niej w tej sprawie najważniejszy.

- Nie odmówiłam, gdy otrzymałam propozycję objęcia funkcji prezesa, bo ambicja, pasja do piłki oraz bycie kibicem i działaczem Wisły nie pozwoliłyby mi na to - mówi pewnym głosem Marzena Sarapata. - Najważniejszy nie jest mój wizerunek, ani fakt, że za parę lat będę oceniana przez pryzmat tego, czego tu dokonam. Najważniejsza jest Wisła.

Prezes Wisły wspominała niedawno, że zaskoczyła ją reakcja ojca, który nie tylko nie był przeciwko objęciu przez nią tak eksponowanego stanowiska, ale miał powiedzieć również, że trzeba w życiu podejmować odważne decyzje.

- Z punktu widzenia ojca mam oczywiście satysfakcję, że córka pełni tak eksponowaną funkcję, ale mam też świadomość, z jak dużym ryzykiem to się wiąże - zauważa Zbigniew Sarapata. - To jest duży koszt dla każdego człowieka. Można mieć najszczersze intencje, a ja wierzę gorąco, że moja córka takie ma, ale jednak prowadzenie klubu to nie jest to samo, co prowadzenie jakiejkolwiek innej firmy. Trzeba podejmować trudne decyzje, również personalne. One dotyczą ludzi, ich rodzin, a jest się za to cały czas ocenianym. A oceniać jest łatwo, zwłaszcza stojąc z boku. Ludzie zapominają, że taki prezes odpowiada za całą spółkę również swoim majątkiem.

Na razie, jak na tydzień kierowania klubem, Marzena Sarapata wspólnie z zarządem podejmuje decyzje bardzo stanowcze i - czego nie da się ukryć - kontrowersyjnie. Tylko w przeciągu kilku dni rozwiązano bowiem przy ul. Reymonta drugą drużynę „Białej Gwiazdy”, występującą do tej pory w III lidze, zredukowano zadłużenie spółki o blisko trzy miliony złotych, ale też zwolniono pięciu pracowników, w tym dwóch trenerów, pracujących do tej pory przy pierwszym zespole - Marcina Broniszewskiego i Pawła Primela czy dyrektora ośrodka treningowego „Białej Gwiazdy” w Myślenicach Kazimierza Antkowiaka.

A przy takim tempie pracy w Wiśle, Marzena Sarapata nie ma zamiaru zawieszać działalności prawniczej: - Jestem właścicielką kancelarii, która - co jest oczywiste - jest dla mnie równie ważna. Na dzisiaj wszystko jest poukładane w taki sposób, że jedno nie wpływa na drugie.

***

Marzena Sarapata ma 36 lat. Jest absolwentką Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, studiów podyplomowych: Prawo Autorskie, Wydawnicze i Prasowe oraz studiów podyplomowych: Zarządzanie Organizacjami Sportowymi.

Prowadzi własną kancelarię radcowską. Od strony prawnej pomaga Towarzystwu Sportowemu Wisła, w którego zarządzie zasiada. Od ponad tygodnia jest prezesem piłkarskiej Wisły Kraków SA

Wideo

Komentarze 20

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mk

Szalom. Moje nazwisko pana nic nie powie, ale ja się nazywam Izaak
Zylbersztajn. Moi rodzice są z Polski, dlatego umiem po polsku. Ja mam
lombard na 7 avenue w NY.
Przyszedł do mnie taki niewyraźny skośny gość ze skrzywioną miną i
on mówi, że on jest chory i musi coś zastawić żeby mieć na lekarza. I
że on ma akcje.
Dobre akcje. No to ja : Akcje? Chętnie wezmę. Microsoft albo Wallmart
najlepiej. A on że to akcje Wisły. No panie - pan ze mnie głupka robisz?
- pytam - Moi rodzice są z Polski i ja wiem, że Wisła to duża rzeka w
Polsce. Pan mi chcesz akcje rzeki wcisnąć? A na co mnie tyle wody? A on
mówi, że to jakiś klub i pokazuje. Rzeczywiście pisze "Wisła
SSA". O nie panie - mówię, esesmany mojego wujka zabiły, ja nic z
esesem mieć wspólnego nie chcę. A on na to że to taki skrót od Super
Stabile Action. Nu, jak akcja stabilna to ja może wezmę, na początek
niewiele, 2-3 może , a potem się zobaczy. Na to on, że nie, że ja
muszę wziąść wszystko, bo on za to dużo dał. Pytam ile? No to on, że
4 milion dolarów dał, Eee panie albo pan kłamie - mówię mu - albo mnie
chcesz naciągnąć. Takie papierki to najwyżej 4 tysiąc dolarów są
warte, No to on na to, że w mieście Kraków jest taki jeden siwy z capią
bródką, któren za te akcje da mi tereny. To ja się go pytam czemu to on
nie wziął tych terenów od tego siwego. A ten pan skośny mówi, że
dlatego, że nie może mieszkać w Krakowie bo tamtejsze drinki mu szkodzą
i on jest bardzo chory od tego. Hmmm, teren - myślę sobie głośno -
Można by synagogę na chwałę Jahwe tam postawić. Na to on mówi, że
synagoga już tam stoi. Duża synagoga na prawie 40 tysięcy wiernych tylko
dach ma niecały. No to ja mówię mu żeby przyszedł po południu i
piszę do was z pytaniem czy opłaci mi się ta ssąca akcja, czy nie

:)

Widać podkochujesz się w pani Marzence

H
Hitller

k**** jestem w szoku tak tepego autora który śmiga za drobne w polsce a chcial by wyjechac do ameryki... Misiek juz nie jest przezesem firmy w waszej zydowskiej gazecie ( bo jak by tu o anty zydowskiej Wisle pisac) Wyciagacie informacje z kutasa swojego szefa i nimi manipulujecie , adwokat Sharksow ? bo niby grupa przestepcza złożyła sie na jednego adwokata bo przeciez sa biedni no i warto bylo by dodac ,że jak i prezes i wiceprezes to hooligani ale ze jest kobieta w tym to zrobmy z niej adwokata przestepcow , tylko u was sa takie informacje wyssane z chuja ,tak jak to na prawdziwa gazete żydow przystalo

a
a po co ?

wiesz ile lykna za dzialki i budynki ? przez pokolenia siac ani zbierac nie musza .

a
as jestes

a chodzisz ty jeszcze czy na wozeczku cie woza.

s
szanowna

Naczelna Rada Adwokacka ?

t
to smakowity kasek

dla ubecji i milicji, pewnie sie juz uwlaszczyli, co im po zawodnikach i kibicach.

T
To już koniec Wisły

Na razie gangserka będzie ochraniana przez milicję. Ale jak się nagangsterza, to milicjanci b edą chcieli działki za ochronę. A nie po to gangsterzyli, żeby dawać na milicjantów, płacić futbolistom i pani prezesowej.
Zatem wojna prędzej czy później.

W
WIŚLAK

DOSYĆ TYCH PIERDÓŁ !!!!!!!!!!!!!!!!! CZY WY NIE MACIE MERYTORYCZNYCH TEMATÓW WIĘCEJ O SPORCIE SĄDY I PRAWNIKÓW ZOSTAWCIE W SPOKOJU KIBICÓW INTERESUJE PIŁKA A NIE PRYWATNE ŻYCIE KIBICÓW CZY DZIAŁACZY

K
Kibic9999

ale mają zmiany w tej Wisle. Sam nie wiem co było lepsze.

a
aaa

marna prowokacja ;)

d
drh

Czy autor rozumie różnicę pomiędzy reprezentowaniem kogoś w sprawie cywilnej, a bronieniem go w sprawie karnej? Chyba nie.

z
zWisła geje

Misiek to jest kundel-konfident co sprzedał Krzysztofa Rybe ps: "Rybka" i utrzymywał kontakty z niejakim Michałem Gernandem z Nowego Sącza vel 'Getauz"...

g
grzeg

Nowej Pani Prezes życzę powodzenia! Jeśli zaś jest stanowcza, to tym lepiej.

x
xggg

Ciekawe czy robi to z rekinami na zmiane czy jak?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3