Rosja fascynowała mnie od lat

Redakcja
FOT. ARCHIWUM
FOT. ARCHIWUM
ROZMOWA. ROBERT KABARA, szef Sinfonietty Cracovia - o krakowskim festiwalu Russia con Passione.

FOT. ARCHIWUM

- Nazwa festiwalu oznacza, że Rosja Pana pasjonuje?

- Od wielu lat. Jako skrzypek i dyrygent, przyjaźniąc się z wieloma muzykami z tego kraju, miałem wielokrotnie możliwość bycia tam i występowania. Od kilku lat jesienią w moskiewskim konserwatorium odbywa się festiwal polskiej kameralistyki, na którym Sinfonietta Cracovia wspólnie z prof. Pendereckim występowała dwukrotnie. W listopadzie znów zagramy tam Panufnika, Lutosławskiego, Pendereckiego.

- Jest tu kontekst polityczny?

- Od lat byłem przekonany, że w obecnych czasach sztuka może i powinna pomagać polityce. Oddaje to motto, które przyświecało naszemu festiwalowi: "Podobno świat istnieje dzięki temu, że wciąż żyje kilku sprawiedliwych, o których niewiele wiemy i o których na co dzień nie myślimy, a bez nich bylibyśmy stokroć ubożsi albo by nas w ogóle nie było. To mający dar uważności, patrzenia w głąb na myśl, na istnienie i na urządzenie tego świata artyści, twórcy, ci, których sztuka tworzy drogi zrozumienia ponad wszelkimi granicami". Teraz, gdy pierwszy festiwal jest za nami, jestem przekonany, że jego ideę trzeba głosić nadal.

- Dlaczego jednak festiwal nosi angielską nazwę?

- Russia pisana jest po angielsku, by wpisywała się w kontekst międzynarodowy. Natomiast pasja, jedno z najpiękniejszych określeń muzycznych, ma wskazywać ambicje tego festiwalu. Choć wcale nie będziemy się skupiać wyłącznie na muzyce. Będzie najważniejsza, ale wspierać ją będą teatr, literatura... W tym roku, w ostatnich czterech dniach czerwca, dominowała muzyka Szostakowicza - wspaniale zabrzmiał m.in. wykonany po raz pierwszy w Polsce cykl pieśni w języku jidysz "Z żydowskiej poezji ludowej" Dymitra Szostakowicza, skierowany do bywalców Festiwalu Kultury Żydowskiej. Oddziaływała wszak ona przez wieki zarówno na kulturę Rosji, jak i Polski. Dlatego jeszcze nieraz, co jest moją intencją, będziemy pokazywać, jak niesłychanie ciekawe kulturowo dawało to efekty. Ogólny zachwyt wzbudził również spektakl "Podwórko-Świat" w reżyserii Janusza Głowackiego, który przedstawiła Olena Leonenko, ukraińska pieśniarka i aktorka.

- Wielka idea wymagałaby wielkiego festiwalu - jest na to szansa w przyszłości?

- Mnóstwo osób wykazało nim ogromne zainteresowanie. Cieszy mnie bardzo, iż prezydent Jacek Majchrowski wsparł festiwal, obejmując go patronatem, że podobnie potraktował go minister kultury Bogdan Zdrojewski. Dopiero zadebiutowaliśmy, niemniej motywowani celem i pięknem idei zbliżania naszych narodów już widzimy nasz festiwal ogromny, widoczny nie tylko w Polsce, ale i mający swe odbicie w wielu ośrodkach Rosji. Czytałem ostatnio wywiad z panią ambasadorową Rosji Olgą Aleksiejewą, która zapowiedziała ekspansję kultury rosyjskiej i wymiany kulturalnej; daje to perspektywę rozwoju także naszemu festiwalowi. Dialog poprzez kulturę jest najlepszą formą kontaktów.

- Z Rosją w ostatnich latach jakże zniszczonych. Polityka jednak zrobiła swoje...
- A przecież faktem jest trwająca dziesiątki lat orientacja rosyjskiej inteligencji ku Warszawie, będącej dla Rosjan oknem na Europę. Faktem są przyjaźnie takie, jak choćby Czesława Miłosza i Josipa Brodskiego. Z Rosją łączy nas wiele wieków historii, trudnej historii, mającej w tle zmagania o hegemonię w świecie słowiańskim. Również społeczeństwo tego kraju mierzy się z sumą niezagojonych blizn i nierozliczonych win. Toteż najważniejszą rzeczą dla dialogu jest uwolnienie się od demonów przeszłości, narosłych mitów i uprzedzeń. Cieszy mnie, że coraz częściej słyszymy język rosyjski na naszych ulicach, że najlepsi polscy reportażyści przemierzają przepastne przestrzenie Rosji; mam nadzieję, że w przyszłej edycji naszego festiwalu wezmą udział Jacek Hugo-Bader, co już zapowiedział, jak i Mariusz Wilk.

- Rozszerzmy myśl Arystotelesa, "kultura łagodzi obyczaje".

- Wydaje się to bardzo potrzebne, zwłaszcza z uwagi na trudną historię. Ale przecież oprócz niej jest jeszcze przyszłość. Festiwal za rok musi mieć większy wymiar i co najmniej równie znaczący poziom artystyczny.

Rozmawiał WACŁAW KRUPIŃSKI

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

&&&

Brawo, brawo i jeszcze raz brawo. Byle tylko KBF się do tego nie przyssał...

Dodaj ogłoszenie