Rosyjscy prokuratorzy kłamią

Redakcja
Dziś na Zamku Królewskim w Warszawie odbędzie się sesja katyńska, podczas której przedstawiony zostanie wykład naszego rozmówcy: "Aspekt prawny zbrodni katyńskiej".

Rozmowa z ANDRZEJEM KOSTRZEWSKIM, wiceprzewodniczącym Instytutu Katyńskiego, prawnikiem, historykiem wojskowości

   - Dlaczego Polska i Polacy powinni domagać się wyjaśnienia całej prawdy, m.in. poznania wszystkich dokumentów na temat zbrodni katyńskiej?
   - Bo jesteśmy Polakami. Tym samym jesteśmy zobowiązani do pamiętania o pomordowanych rodakach. O prawdę w sprawie mordu katyńskiego powinniśmy domagać się tym bardziej, że kolejne rządy III RP nie robią praktycznie nic w tej sprawie. Musimy mieć też świadomość, w jaki sposób zginęło prawie 22 tysiące obywateli polskich. Ponadto przez kilkadziesiąt lat komuniści natarczywie kłamali, że mordu na naszych oficerach i elicie intelektualnej nie dopuścili się oni.
   Nie możemy zapominać również, że była to jedna z największych zbrodni popełnionych w czasie II wojny światowej, a na pewno najbardziej ohydna, najstraszliwsza. To nie jest tylko moje zdanie, ale również strony sowieckiej, której prawnym spadkobiercą jest Rosja. O tym, że mord katyński był jedną z największych zbrodni, przekonywali sowieccy oskarżyciele w czasie procesu norymberskiego, płk Rudienko i płk Pokrowski. Płk Rudienko, który był w latach 1945-1946 sowieckim prokuratorem generalnym, i przypomnę, sędzią w procesie 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, uzasadnił w Norymberdze swoje stwierdzenie o wyjątkowości zbrodni katyńskiej, podając konkretne numery artykułów konwencji genewskiej o ochronie jeńców wojennych. To, że płk Rudienko starał się przypisać ten mord Niemcom, nie ma obecnie znaczenia. Dodam, że również prokurator płk Pokrowski 14 lutego 1946 r. w Norymberdze mówił: "Jedną z największych zbrodni, za którą odpowiedzialni są główni przestępcy wojenni, było masowe wymordowanie polskich jeńców wojennych, których faszystowscy najeźdźcy wystrzelali w lasku katyńskim koło Smoleńska". Pokrowski wyliczył przepisy, które zostały "jaskrawo pogwałcone" przez sprawców mordu katyńskiego, a mianowicie art. 2, 3, 9, 10, 11, 29, 30, 51 i 54 konwencji genewskiej z 1929 r.
   Jeżeli zatem trzymać będziemy się prawdy historycznej, to otrzymaliśmy w Norymberdze od najbardziej kompetentnych osób w ZSRR stwierdzenie, że Katyń był jedną z największych zbrodni, jej wykonawcy są przestępcami wojennymi, a jej ofiary - były jeńcami wojennymi.
   - Od wielu lat jednak rosyjscy prokuratorzy twierdzą, że zbrodnia katyńska była jedną z setek czy tysięcy zbrodni okresu stalinowskiego.
   - Kłamią. Ten mord nie został popełniony na obywatelach sowieckich lub więźniach sowieckich zakładów i obozów karnych. I naruszał on nie tylko wewnętrzne prawo karne ZSRR, ale także międzynarodowy porządek prawny. Został bowiem popełniony na obywatelach obcego państwa będących jeńcami wojennymi.
   - Rosyjscy prokuratorzy twierdzą, że Związek Sowiecki nie był w 1940 roku związany konwencjami międzynarodowymi o ochronie jeńców wojennych.
   - Znowu kłamią. Sowieci byli związani prawem międzynarodowym. Dowodem jest pismo z 27 kwietnia 1942 r. do władz niemieckich podpisane przez szefa sowieckiej policji politycznej Berię za pośrednictwem tzw. instytucji dobrych usług, czyli poprzez ambasady. Tego dnia Narodnyj Komissariat Wnutriennych Dieł (NKWD) wystosował notę do Hitlera, choć oficjalnie nie była ona zaadresowana. Czytamy w niej: "Bez względu na to wszystko (prowadzenie wojny z Niemcami - red.), rząd sowiecki wierny zasadom humanitaryzmu i przestrzegając swoich zobowiązań międzynarodowych, nie zamierza nawet w obecnych warunkach stosować odwetowych represji w odniesieniu do niemieckich jeńców wojennych, zgodnie z postanowieniami Konwencji Haskiej z r. 1907, podpisanej także, lecz wiarołomnie naruszonej we wszystkich jej punktach, przez Niemcy".
   - Od dawna przekonuje Pan, że zbrodnia katyńska nie była zbrodnią ludobójstwa. Dlaczego?
   - Pojęcie ludobójstwa weszło do terminologii prawniczej po II wojnie światowej, po procesie norymberskim. Wcześniej było określane mianem czystki etnicznej, czymś takim był np. mord Turków na Ormianach w 1915 r. czy Ukraińców na Polakach na Wołyniu. Po wojnie do prawa weszło pojęcie ludobójstwa, którego przyjęcie było konieczne, aby uniemożliwić przedawnienie się masowych mordów. Pod ludobójstwo podciąga się Katyń, tymczasem z punktu widzenia prawa, jego rygorów, zbrodni katyńskiej nie możemy nazywać ludobójstwem.
   - Czym zatem był ten mord?
   - Zbrodnią na jeńcach wojennych, a to oznacza, że naruszył międzynarodowy porządek prawny, podczas gdy czystka etniczna nie musi naruszać międzynarodowego porządku prawnego, bo np. Ormianie nie byli chronieni normami międzynarodowymi. Polscy jeńcy wojenni byli chronieni na mocy konwencji międzynarodowych, nawet jeszcze z końca XIX w.
   W przypadku zbrodni katyńskiej chodziło o pozbawienie narodu polskiego naszych elit społecznych, politycznych, gospodarczych oraz naukowych. Warto przypomnieć o pewnej paraleli. 30 kwietnia 1940 r. komendantem obozu w Auschwitz został Rudolf Hess. Trzy tygodnie wcześniej Sowieci przystąpili do mordowania polskich oficerów i naszej elity. Były to działania równoległe. Uzgodnione pomiędzy policją niemiecką a ZSRR na przełomie 1939 i 1940 r. w czasie wspólnych konferencji w Krakowie i Zakopanem. I władze sowieckie, i niemieckie uzgodniły wspólne przedsięwzięcia, które miały za cel unicestwić polską elitę intelektualną, by Polacy stali się społeczeństwem niewolników niezdolnych do stawiania oporu zaborcom.
   - Rząd polski i IPN domagają się, żeby Rosja przekazała pełną dokumentację dotyczącą zbrodni katyńskiej. Rosjanie odmawiają, zasłaniając się klauzulami tajności. Jakie znaczenie dla Polski ma poznanie wszystkich źródeł na temat Katynia?
   - Kolosalne. Rosjanie przekazali nam listy wywózkowe z obozów. Na nich znajduje się 15 tysięcy nazwisk oficerów i funkcjonariuszy. Ale listy wywózkowe to za mało. Posłużę się przykładem. Jeśli ktoś zwróci się do sądu o stwierdzenie zgonu np. Jana Kowalskiego, który figuruje na liście wywózkowej z Kozielska do Katynia, to nie wskóra nic, ponieważ dla sądu lista wywózkowa nie jest jednoznaczna ze stwierdzeniem zgonu, czy to przez rozstrzelanie, czy fizyczne wyniszczenie. Powinniśmy domagać się od władz rosyjskich list z nazwiskami osób zamordowanych i zmarłych.
   - Rosjanie mogą powiedzieć, że ich nie mają?
   - One muszą się u nich znajdować. Gdy jeńcy wojenni byli przekazywani z obozu do miejsca zagłady, wówczas NKWD musiało się rozliczyć z "każdej sztuki" przekazanej na śmierć. Prawdopodobnie materiały, których Rosjanie nie chcą nam wydać do dzisiaj, zawierają listy zgładzonych polskich oficerów.
Rozmawiał:
WŁODZIMIERZ KNAP

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie