reklama

Rower-Power

RedakcjaZaktualizowano 
Na własną odpowiedzialność

JANUSZ KORWIN-MIKKE

JANUSZ KORWIN-MIKKE

Na własną odpowiedzialność

Zacznę od wyjaśnienia dla nie znających języka naszej metropolii: słowo "power" (niestety, po angielsku wymawiane: "pałer" - co psuje piękną grę liter) oznacza "moc" (również "mocarstwo"!) "siłę", "władzę". W polityce używane jest na określenie grup nacisku odwołujących się czasem do siły - np. "Black Power" to "Siła Czarnych" - w ślad za p. Malcolmem X gotowych i bomby rzucać.
 Przejdźmy do rzeczy. Otóż często bywam u mojej córki, której loggia wychodzi na ulicę Browarną w Warszawie. Gdy słoneczny skwar ustąpi chłodkowi, siadam sobie na niej i patrzę na ulicę. Ulica składa się z jezdni - typowej, średniej szerokości - i chodników po obu stronach. Po drugiej znajduje się trawiasta skarpa, opadająca od głównych zabudowań uniwersytetu i przechodząca w park z sadzawką.
 A między sadzawką i chodnikiem biegnie sobie najnowszy wykwit mody - ścieżka rowerowa.
 Siedząc na balkonie, nie próżnuję, oczywiście - tylko liczę. I wychodzi mi na to, że na jeden rower jadący ścieżką, przypada ok. 60 samochodów jadących ulicą. Latem. Wiosną i jesienią na jeden rower przypadnie 400 samochodów - a zimą rowery w ogóle zanikną: ścieżka będzie całkowicie nie wykorzystana.
 Średnio można więc liczyć, że rocznie na jednego rowerzystę przypada 200 automobilistów - przy założeniu, że w samochodzie jedzie jedna osoba - a nie np. pięć (niektóre mają TYLE MIEJSCA, że jedzie nawet więcej). Uwzględniając to, że jezdnia jest pięć razy szersza niż ścieżka, dochodzimy do wniosku, że metr szerokości jest na jezdni wykorzystany do transportu 40 razy lepiej niż na ścieżce.
 Na szczęście ulica Browarna nie jest jeszcze najbardziej zatłoczona (ale w roku akademickim powstają już korki, a znalezienie parkingu graniczy z cudem) - lobby cyklistów domaga się jednak wprowadzenia ścieżek rowerowych również na najbardziej zapchanych arteriach - w dodatku tłumacząc, że "rozładuje to korki". Przypomina to równie "znakomity" pomysł wydzielenia na jezdniach osobnych pasów dla kolektywów upchanych w miejskie autobusy - podczas gdy nieszczęśni indywidualni tkwią w niebotycznych korkach, patrząc z nienawiścią na pusty pas obok.
 Innym znakomitym pomysłem forsowanym przez "ekologów" jest elektryczność z wiatraków - czysta, tyle że pięć razy droższa od prądu z węgla lub wody. Ci ludzie w ogóle nie cenią pieniędzy - bo to są nasze, a nie ich, pieniądze.**
 Ścieżkami rowerowymi jeżdżą nie "biedni ludzie, dojeżdżający do pracy rowerem, bo ich nie stać na samochód" - ale młodzieńcy na rowerach "górskich" - dwa razy droższych niż normalne, ale wręcz niezbędnych na Mazowszu. Mają często ekwipunek - kaski (na szczęście jeszcze nie obowiązkowe!), koszulki i spodenki w cenie przekraczającej koszt roweru. Arystokracja.
 Ja nie mam, oczywiście, nic przeciwko arystokracji. Wręcz przeciwnie! Kocham arystokrację! Polska potrzebuje arystokracji! Tylko: niech ta arystokracja płaci za siebie!
 Tak było zawsze: w starym feudalizmie młodzi (i nie tylko młodzi) arystokraci polowali, goniąc lisy, kuropatwy i zające po chłopskich polach. Jeśli płacili za stratowane zasiewy - to chłop brał pieniądz, chuchał i był zadowolony. Jeśli nie płacili - no, to stawali się zwolna znienawidzeni.
 Otóż rowerzysta nie płaci! Natomiast tych 40 automobilistów płaci podatek drogowy za używanie jezdni - i jeszcze 7 razy więcej (w "cenie benzyny") na różne inne rzeczy - w tym na ścieżki rowerowe.
 Nie, nie postuluję bynajmniej ściągania z rowerzystów podatku drogowego - podejrzewam zresztą, że przy znakomitej sprawności naszych urzędów koszt jego ściągnięcia byłby wyższy niż zrabowane ludziom sumy... Jestem też w stanie przyjąć argumentację, że w tej chwili ścieżki rowerowe są nieopłacalne - ale to samo było z pierwszymi samolotami; gdy ludzie się przekonają i masowo przesiądą na bicykle - ścieżki się zamortyzują; a jak się nie przesiądą - to trudno, nie takie koszty "eksperymentów społecznych" ponosiliśmy. Cokolwiek mnie dziwi tylko, że nie widziałem ścieżek rowerowych w USA ani np. we Włoszech, gdzie klimat temu sprzyja - natomiast pełno ich w Holandii czy Danii, gdzie są absurdem. Nie ma ich za to w Chinach...
 Bo też zamiast "ścieżek rowerowych" i "pasów dla autobusów" trzeba na większości ulic wydzielić pasy dla rowerów - w tym sensie, że rower (jeśli się trafi) ma na nich absolutne pierwszeństwo. To samo dotyczy autobusów - jeśli ktoś chce takie pasy mieć. Szerokość większości ulic jest na ogół nieco większa niż jeden-dwa-trzy normatywne pasy - więc można to zrobić bez żadnej szkody dla płynności ruchu.
 Ponadto należy - jak w USA czy Francji - pozwolić rowerzystom jeździć gościnnie po chodnikach. W USA rowerzyści wskakują na chodniki, zjeżdżają na jezdnie, czepiają się jadących samochodów - zgroza! Ale Amerykanie jakoś z tym żyją mając liczbę wypadków nie większą niż w Polsce!
 Natomiast niech Rower-Power zrozumie, że my ich tolerujemy, bo są mili, sympatyczni - ale całkowicie nieopłacalni. Są to pasikoniki tolerowane przez mrówki - ale niech na mrówki nie krzyczą! I niech nie domagają się kolejnych przywilejów kosztem i tak już przeciążonego społeczeństwa.
 W dodatku niech sobie uświadomią, że żądają od reszty społeczeństwa, by dopłacało do ich hobby - a nie powołują się na "interes społeczny". Bo "interes społeczny" i "rachunek ekonomiczny" zgodnie domagają się, by Rower-Power pogonić do Danii, która najwyraźniej ma za dużo pieniędzy i nie wie, co z nimi robić... Od nich można coś wycyganić, pardon: wyromować. Nas nie stać - ludzie mają ograniczoną liczbę pieniędzy, a ulice - ograniczoną szerokość- i nie damy się wziąć na wrzask!
 Niech albo płacą za budowę ścieżek - albo niech siedzą cicho i się cieszą! Bo w imię "interesu społecznego" zażądam, by ze ścieżek rowerowych wydzielić osobne ścieżki dla hulajnóg - oraz następne, dla wrotkarzy i roller-skatersów!

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3