Rozdali prezenty

Redakcja
Nie udała się wyprawa suskiemu beniaminkowi na boisko lidera, bowiem Babia Góra przegrała w Chełmku 2-3 (0-1), ale na pocieszenie pozostał jej fakt, że nie była gorsza od lidera.

Jedna z prób suskiego piłkarza (w czarno-żółtej koszulce) oszukania chełmeckiego obrońcy Bartosza Chylaszka. Fot. Jerzy Zaborski

V LIGA WADOWICE. Babia Góra nie sprostała w Chełmku liderowi, ulegając 2-3 (0-1), a dzisiaj podejmie Unię Oświęcim

Była to druga porażka z rzędu Babiej Góry, bo wcześniej poległa na własnym boisku ze Skidziniem, więc nic dziwnego, że w tabeli spadła aż na 6 miejsce. - Muszę przyznać, że szczęście jakoś się od nas ostatnio odwróciło - przyznaje Jacek Kudzia, trener suskiej ekipy. - W Chełmku straciliśmy bramkę w 4 minucie w nieszczęśliwych okolicznościach. Po rozegraniu kornera piłka wróciła w boczne rejony boiska, a po dośrodkowaniu została poniesiona siłą wiatru i dlatego zamykający akcję rywal zdołał jej dosięgnąć, pakując do siatki. Z kolei drugą bramkę poprzedziło podanie jednego z naszych młodzieżowców do nogi miejscowego zawodnika i po szybkim rozegraniu nieszczęście było gotowe. Nie można robić takich prezentów w meczach na styku, bo doświadczony przeciwnik potrafił to bezlitośnie wykorzystać - dodaje suski trener.

Babia Góra wróciła do walki po kontaktowym trafieniu Michała Pacygi. - Od tego momentu nasza dominacja na boisku była wyraźna - uważa Jacek Kudzia. - Niestety, czegoś nam jednak zabrakło, żeby doprowadzić do remisu. Straciliśmy trzecią bramkę, ale nie złożyliśmy broni. Drugo kontakt złapaliśmy zbyt późno, by poszukać remisu. Mam jednak satysfakcję z tego, że rywale wcale nas nie "rozjechał". Gdyby nie nasze prezenty, mieliby z nami poważny kłopot. Jednak w futbolu o końcowym wyniku często decyduje umiejętność wykorzystania błędów, co pokazali właśnie przeciwnicy.

Była to druga porażka z rzędu suskiej ekipy. - Nie mówię w tym miejscu o jakimś wielkim kryzysie - podkreśla Jacek Kudzia. - Ostatnio zawodnicy mają kłopoty z trenowaniem. Jeden trening w tygodniu to mało, by z powodzeniem walczyć w klasie okręgowej. Potem w meczach mistrzowskich wychodzi brak czucia piłki. Do zakończenia jesieni pozostały tylko cztery kolejki, więc jakoś tę rundę dogramy, starając się złapać jak najwięcej punktów - kończy Jacek Kudzia.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie