Rozmarzona Marzena

Redakcja
Marzena Niezgoda. Ma 23 lata. Pochodzi z Krynicy Górskiej, od czterech lat mieszka w Krakowie. Niestrudzona, wiecznie poszukująca dusza. Studiowała aktorstwo i archeologię, od października zaczyna polonistykę. Interesuje się historią sztuki, duchowością, kinem i muzyką.

Prezentuje poezję na wieczorach autorskich, uczestniczy w warsztatach poetyckich, współpracuje z krakowskim środowiskiem teatralnym. Dodatkowo, pracuje w krakowskim wegetariańskim barze ekologicznym w jednym z krakowskich barów wegetariańskich. Ale przede wszystkim kocha pisać wiersze, które już jesienią będą wydane w jej pierwszym poetyckim tomiku. – Poezja to jest mój świat– mówi Marzena.

Pisać lubiła od zawsze. Pierwszą książkę „spłodziła”, kiedy miała 8 lat. Była to 20-stronnicowa baśń o „hingach_”- stworzeniach, które mieszkały na obcej planecie. _– Wtedy po raz pierwszy odleciałam totalnie w swoją wyobraźnię. Od tego czasu, pisanie stało się moją anatomiczną częścią – mówi Marzena.

Zaczęła eksplorować poezję. - Pierwsze próby poetyckie były dla mnie nieświadomą formą autoterapii. Pisałam to, czego nie potrafiłam wyrazić inaczej i zauważyłam, że to uwalnia wiele emocji – _wspomina Marzena. Jeszcze na etapie szkoły, uczestniczyła w wielu konkursach literackich, w których zawsze przynajmniej wyróżniano jej prace. Kiedy skończyła liceum zaczęła się przygoda z aktorstwem. Zapisała się do studium aktorskiego Doroty Pomykały w Katowicach. - To było niesamowite doświadczenie! Tam odbywały się moje pierwsze próby na teatralnych deskach – _wspomina Marzena. Niestety już po roku, musiała zrezygnować z zajęć, ze względu na dolegliwości związane z astmą.

Postanowiła jednak nie rezygnować ze swoich marzeń
i z zamiłowania do historii sztuki, rozpoczęła archeologię na UJ w Krakowie. Czuła, że jest to miasto, w którym będzie mogła rozwinąć skrzydła. Zaczęło się od współpracy z założoną przez Monikę Jakowczuk i Annę Dymną Wolną Trybuną Poetycką. Było to miejsce otwartej wymiany doświadczeń i zdobywania warsztatu poetyckiego. Każdy mógł tam przedstawić swój wiersz, czy opowiadanie, a następnie dyskutowano o wrażeniach, zaletach i wadach utworu. To właśnie tam, ponad 4 lata temu, Tomasz Olpiński, znany krakowski poeta usłyszał wiersze Marzeny i zaproponował jej profesjonalny warsztat pod okiem specjalisty. Trafiła wprost do Koła Młodych Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Od tego czasu, nieprzerwanie raz w miesiącu uczestniczy w zajęciach profesora Żurakowskiego. – Uczę się tam historii literatury, uczę się, czym jest wiersz, gdzie zaczyna się poezja. Żeby zostać przyjętym przez grupę trzeba było przejść tzw. inicjację. Polegała ona odczytaniu swoich wierszy, a następnie poddanie jej recenzji dokonywanej przez danego członka grupy. Trzeba było się zdobyć na odwagę, bo czułam się tak, jakby ktoś miał mnie prześwietloną na papierze, moje emocje i uczucia. Ale było warto- mówi Marzena.
Jeszcze jesienią tego roku ukaże się jej pierwszy tomik poezji. Przyjaciele długo namawiali ją do tego, ale nie była przekonana. W końcu, kiedy dostała propozycję z wydawnictwa nie potrafiła powiedzieć „nie”. – Na początku było to dla mnie tak surrealistyczne, zbyt piękne i wspaniałe, ale kiedy ta książka staje się niemalże namacalna, czuję, że realizuje się moje wielkie marzenie. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mieć ją w rękach- mówi Marzena. Zdradza, że będzie to twórczość krytyczna, w której jest dużo sprzeciwu, Niezgody (ze względu na jej charakterystyczne nazwisko, temat ten nabiera drugiego dna). Będzie także poezja konfesyjna, nie zabraknie również wątku  kontemplacji natury.

Pytana, czy ma talent, skromnie odpowiada, że niektórzy tak sądzą. – Z mojej strony dominuje pokora, niż zachłystywanie się jakimkolwiek własnym geniuszem. Z niektórych wierszy jestem zadowolona, ale czuję że to droga wewnętrznego rozwoju – określa Marzena. Jaki jest przepis na taką pasję? Sama tłumaczy to mieszanką zachwytu literaturą i pewnej dozy wrażliwości.

Ma wielu ulubionych poetów. Wśród nich, znajduje się dwójka krakowskich, obecnie przyjaciół Marzeny. To Eryk Ostrowski oraz Bożena Boba-Dyga. Zacne grono idoli, wśród piszących kobiet, stanowi także między innymi Małgorzata Hillar, Urszula Kozioł i Anna Świerszczyńska. Podkreśla jednak, że jej poetyckie preferencje rozciągają się od XIX-wiecznych utworów do pokolenia Nowej Fali. – Jestem świadoma, że wiersze na miarę tych autorów to dziś diamenty, ale uważam, że aby pisać poezję, trzeba też ją czytać, nieustannie poszukiwać. Uczyć się czytać człowieka, chłonąć wrażliwość innych. Edukować się metaforycznie – mówi Marzena. Najbardziej lubi współczesne wiersze białe, nierymowane, pełne autentyczności, pięknego języka, dzięki którym „przenosi się w inny świat”. Nie stroni od poezji zaangażowanej, feministycznej, wegetariańskiej.

W jej wierszach można spotkać częste odwołania do natury, co prawdopodobnie jest pokłosiem malowniczych okolic jej rodzinnego miasta, Krynicy Górskiej a także jej ponad 16-letniego romansu z wegetarianizmem. Drugim wyraźnym motywem przewodnim jej twórczości są jej własne emocje i doświadczenia. – Nazywam tę moją poezję konfesyjną, relacjonowaniem samego siebie. Rozkładam swoje poglądy i przeżycia na czynniki pierwsze. Staję się – tłumaczy Marzena.

Jak pisze swoje wiersze? - Kontempluję, medytuję, zastygam. Zaszywam się czasem w jakimś cichym miejscu, w domu rodzinnym, albo wybieram się na spacer po mieście, przechadzkę po górach. Niekoniecznie muszę być wówczas sama. Niekiedy wręcz towarzystwo jest mi nieodzowne- mówi Marzena. Niektóre jej wiersze powstają błyskawicznie, w przeciągu paru sekund, inne wymagają więcej czasu, nieraz długich dni lub nawet miesięcy. Choć, jak sama przyznaje, to co przelewa się na papier w ciągu kilku minut, często może wzrastać w człowieku od wielu lat.

Co z perspektywy młodego człowieka może być interesujące w poezji? – Przede wszystkim poznanie wyobraźni i punktu widzenia drugiej osoby, a ponadto poznanie siebie, swoich marzeń i odczuć, nazywanie ich i stawianie im czoła – mówi Marzena.

Tym, którym najnowszy tomik poezji Marzeny nie zaspokoi ciekawości, polecam obecność na wieczorze poetyckim inspirowanym wystawą Magdaleny Abakanowicz pod przewodnictwem Bożeny Boby-Dygi i Marzeny, który odbędzie się już w listopadzie. A niecierpliwi mogą wybrać się do Momo na ul. Dietla i dostać pyszną wegetariańską zupę od bodajże najbardziej artystycznej kelnerki w Krakowie lub zajrzeć na jej fejsbukowy profil.

ALICJA MARCINIAK

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monika

"pracuje w krakowskim wegetariańskim barze ekologicznym w jednym z krakowskich barów wegetariańskich." - nieźle napisane (żart).
Poza tym są przekłamania, bo Tomasz Olpiński (z całym szacunkiem do jego zasług) w 2006 r. nie prowadził już dawno poetyckiej Wolnej Trybuny (po nim prowadził m. in. Ł. Mańczyk i J. Kisielewski) i nigdy nie był przewodniczącym Koła Młodych przy krakowskim SPP.

Dodaj ogłoszenie