Rozpoczyna nowy rozdział, mając nadzieję, że będzie dobry

Redakcja
Udostępnij:
20-letni Eryk Kozioł był autorem zwycięskiego trafienia dla Beskidu Andrychów w jego meczu w Jędrzejowie przeciwko miejscowemu Naprzodowi (1-0). Jego dorobek strzelecki mógł być większy.

Eryk Kozioł po meczu w Jędrzejowie liczy na regularne zdobycze.

SYLWETKA. Eryk Kozioł przełamał się strzelecko w Beskidzie Andrychów

- Nie przesadzajmy, wszystko wpaść nie może, choć sytuację sam na sam z bramkarzem, bo taką miałem, trzeba umieć wykorzystać - uważa piłkarz. - Wcale nie spanikowałem biegnąc na bramkarza. W pierwszym założeniu chciałem go pociągnąć do boku, ale kiedy usłyszałem wołanie kolegów, że mam na plechach obrońcę, zmieniłem plany. Chciałem mu puścić piłkę między nogami, ale szpara była zbyt wąska, więc po odbiciu się między nimi, minęła cel. Jednak to pierwsze ligowe trafienie jest dla mnie bardzo ważne. Powinno mi dodać pewności siebie. Przecież w meczach kontrolnych zdobywałem bramki, a u progu wiosny coś się zacięło.

Jest wychowankiem Skawy Wadowice, ale do Andrychowa trafił z Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Trenowałem z pierwszym zespołem, plasującym się w czołówce I ligi, ale mecze mistrzowskie rozgrywałem w rezerwach, walczących w IV lidze śląskiej - zdradza piłkarz. - Jesieni nie będę miło wspominał i nie tylko dlatego, że zdobyłem jedną bramkę. Leczyłem kontuzję. Wierzę, że trzecia liga małopolsko-świętokrzyska będzie dla mnie nowym rozdziałem, który zostanie dobrze zapisany.

Wcześniej terminował w śląskiej wojewódzkiej lidze juniorów. - Sezon w rozgrywkach młodzieżowych też miał dla mnie dwa oblicza - zdradza Eryk Kozioł. - W pierwszej rundzie zdobyłem tylko jedną bramkę, bo także miałem kłopoty zdrowotne. Jednak wiosna była rewelacyjna. Ustrzeliłem 17 goli i do korony króla ligowych strzelców zabrakło mi jednej bramki. Niby niewiele, bo wydaje się, że taką stratę można łatwo zniwelować, ale czasem okazuje się przepaścią. W wyścigu po koronę króla strzelców przegrałem z zawodnikiem Górnika Zabrze, gdzie bardzo dobrze pracuje się z młodzieżą.

W śląskiej lidze juniorów potrafił ustrzelić hat-tricka. - Zaliczyłem go w meczu przeciwko bytomskiej Polonii - wspomina piłkarz. - Z kolei w wadowickiej klasie okręgowej zdobyłem 7 goli w jednym meczu. Jednak tym się wcale nie zachwycam, bo poziom w tej lidze nie był za wysoki. Styl gry, z jakim spotkałem się w seniorskiej III lidze w Małopolsce bardzo mi przypomina IV ligę śląską. Tutaj też każdy wynik trzeba wywalczyć. Jestem jednak gotowy na takie granie.

Stryjem Eryka Kozioła jest znany piłkarz Igor Kozioł (wychowanek Skawy Wadowice, a potem gracz stołecznych ekip: Legii, Hutnika, Polonii oraz Lechii Gdańsk, Zagłębia Lubin, Groclinu Grodzisk Wielkopolski). - Mieszka w Kleczy pod Wadowicami, więc w wolnych chwilach zagląda na moje mecze - zdradza młody piłkarz. - Potem mam jeszcze "dogrywkę", bo stryj potrafi fachowo przeanalizować moją grę, kładąc nacisk na to, co powinienem poprawić. Fajnie mieć takiego stryja - śmieje się zawodnik.

Jerzy Zaborski

jerz[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie