Rydlówka musi walczyć o turystów. I o przetrwanie.

RAFAŁ STANOWSKI
Rydlówka to wyjątkowo piękne miejsce, które powinno być perłą na mapie Krakowa FOT. ANNA KACZMARZ
Rydlówka to wyjątkowo piękne miejsce, które powinno być perłą na mapie Krakowa FOT. ANNA KACZMARZ
Udostępnij:
Powodem kłopotów Rydlówki jest brak pieniędzy i pomysłów na ich pozyskanie. Kiedyś przyjeżdżała tu grupa za grupą, a odwiedziny w muzeum były stałym elementem programów wycieczek szkolnych. Teraz zmieniły się czasy i furtkę, za którą stoi magiczny dom, rzadko otwierają turyści. - Frekwencja znacznie spadła - przyznaje Maria Rydlowa, wnuczka Lucjana Rydla.

Rydlówka to wyjątkowo piękne miejsce, które powinno być perłą na mapie Krakowa FOT. ANNA KACZMARZ

KULTURA. Muzeum Młodej Polski przypomina zagubiony róg z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego. Miejsce, które kiedyś było jednym z symboli Krakowa, może zniknąć z mapy placówek kulturalnych.

Muzeum przy ul. Tetmajera w Krakowie, w Bronowicach Małych, prowadzi wspólnie rodzina Rydlów - potomkowie Lucjana Rydla, pierwowzoru Pana Młodego z "Wesela" - oraz krakowski oddział PTTK. Budynek i teren wokół niego, z ogrodem, należą już tylko do rodziny.

- To miejsce magiczne, w którym jak nigdzie indziej można poczuć ducha przeszłości i "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego - mówi Maria Rydlowa. Ze swadą opowiada - "tu stał Wyspiański", "tu odbywała się zabawa weselna". - "Wesele" jest do dziś aktualne, a wizyta tu powinna być wręcz obowiązkiem dla szkół - przekonuje Maria Rydlowa. Szkoły jednak zaglądają tu rzadko. Bywa, że wycieczki składają się tylko z kilku uczniów. Na pytanie "gdzie są pozostali", można usłyszeć odpowiedź "nie byli zainteresowani". Szkołom też coraz częściej brakuje pieniędzy na takie wycieczki. Młodzież poznaje twórczość Stanisława Wyspiańskiego wyłącznie na papierze. Tak jest taniej i szybciej. Czasem szkoły odwiedzają też teatry. Jednak świadomość istnienia Rydlówki jest w Polsce coraz mniejsza.

- Bez reklamy nie przyciągniemy wielu turystów - uważa Anna Rydel, która ze swoją babcią Marią oraz Dorotą Kaczor współprowadzi muzeum. Rodziny nie stać jednak na pokrycie wysokich wydatków na szeroką promocję. Tym bardziej że cały dochód z biletów przekazują PTTK, a w tej chwili nie ma możliwości, by muzeum zarabiało dodatkowe pieniądze. Osoby fizyczne nie mogą starać się o dotacje (rodzina nie posiada fundacji czy stowarzyszenia), poza tym za sprawy finansowe wedle umowy odpowiada PTTK.

Rydlowie mogliby zerwać współpracę z organizacją, ale takie rozwiązanie traktują jako ostateczność.

Dlaczego? Stary dom wymaga ponoszenia niemałych nakładów finansowych. PTTK opłaca koszty utrzymania muzeum, które szczególnie w okresie zimowym, gdy włączone jest ogrzewanie, stają się wysokie.

Suma, za jaką PTTK wynajmuje od Rydlów pomieszczenia muzealne oraz korzysta z otoczenia dworku, jest jednak szokująco niska. Wynosi mniej więcej tyle, ile płaci się za kwaterę studencką, czyli poniżej 1000 zł.

- Ta kwota nie pozwala nawet na skromne naprawy domu - mówi Maria Rydlowa. W muzeum pracują na pół etatu trzy osoby, ale ich pensja tylko nieznacznie przewyższa minimalne wynagrodzenie.

Zarząd Oddziału PTTK planuje na razie wprowadzić zmiany organizacyjne i wydłużyć czas pracy muzeum z 4 do 6 godzin dziennie. Liczy, że to pomoże poprawić sytuację.

- Nie mamy pieniędzy na drogą reklamę, musimy sobie jakoś inaczej poradzić - mówi Janusz Worotniak z PTTK.

Rodzina uważa, że jeżeli sytuacja finansowa się nie zmieni, może to doprowadzić do upadku muzeum, a nawet jego zamknięcia.

Jak można pomóc Muzeum Młodej Polski w Krakowie?

Oddział Krakowski PTTK im. ks. Karola Wojtyły od 1969 r. jest dzierżawcą pomieszczeń w dworku Rydlówka i prowadzi tam Muzeum Młodej Polski. PTTK przyznaje, że w czasie ostatnich kilku lat muzeum przynosiło straty.
- Musieliśmy dokładać do muzeum spore sumy, zwłaszcza na rachunki za energię - twierdzi Janusz Worotniak, prezes Oddziału Krakowskiego PTTK. - Trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie, bo nie stać nas na takie dotowanie Rydlówki.

Prezes Wrotniak zapewnia, że jest w częstym kontakcie z rodziną Rydlów. - Stanowisko objąłem zaledwie dwa miesiące temu, i to w okresie wakacyjnym - mówi. - Chcemy współdziałać z rodziną Rydlów. Z naszej strony jest wola współpracy. Zależy nam, by muzeum nadal działało. Prezes jest świadom, że muzeum wymaga, aby w niego zainwestować, przede wszystkim zwiększyć promocję.

- Rydlówka utrzymywała się dotąd z przyjazdów grup szkolnych - dodaje. - Teraz ich liczba znacznie spadła, co wpłynęło na zmniejszenie się dochodów. Z drugiej strony muzeum leży poza centrum, więc trudniej tu przyciągnąć indywidualnego turystę. Dodaje, że oddział PTTK nie dostaje dotacji i musi sam się utrzymać.

Wejść do internetu

W jaki sposób można byłoby pomóc Rydlówce? Krzysztof Markiel, dyrektor Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Marszałkowskiego, przypomina, że trzy lata temu rozmawiał o tym z rodziną Rydlów.

Powstał nawet specjalny projekt, który miał wesprzeć muzeum, przeżywające już wtedy problemy.

W założeniach do projektu, który wraz z Markielem stworzyły Agnieszka Opozda i Joanna Orlik, mówi się przede wszys- tkim o wprowadzeniu nowych technologii. Chodzi o stworzenie m.in. wirtualnego spaceru po Rydlówce, filmu dokumentalnego czy bazy materiałów wraz z umieszczonymi w muzeum eksponatami. Przewidziano także powstanie gier edukacyjnych. Dzięki temu można by przyciągnąć do muzeum młodego odbiorcę, dla którego internet i nowe technologie są codziennością.

- Wskazaliśmy też metody pozyskiwania pieniędzy i instytucje, które mogłyby wesprzeć muzeum - mówi Markiel. - Rodzina Rydlów nie zdecydowała się jednak zrealizować naszych pomysłów. Ubole- wam nad tym. Wciąż jest jednak możliwość pozyskania dodatkowych środków. Dyrektor jest pewny, że muzeum można pomóc.

Cenne, ale trudne

- Rydlówka jest niezmiernie cennym elementem dziedzictwa narodowego - uważa Zofia Gołubiew, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. - To działalność godna najwyższej opieki ze strony państwa.

Zofia Gołubiew dodaje jednak, że ona sama w tej chwili nie może wiele pomóc, gdyż budynek muzeum nie należy do państwa.

- To sprawa trudna, precedensowa z uwagi na własność prywatną - tłumaczy dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie. - W Polsce nie mamy w takich sytuacjach wielu dobrych doświadczeń - dodaje Zofia Gołubiew.

Wsparcie obiecuje Robert Piaskowski z Krakowskiego Biura Festiwalowego, koordynator projektu "Kraków Miasto Literatury".

- Do tej pory w ogóle nie wiedziałem o tych problemach, będę chciał się jak najszybciej spotkać z rodziną Rydlów - mówi Piaskowski.- Rydlówka ma ogromne znaczenie dla kultury, to miejsce powinno być mocno obecne na mapie literackiego Krakowa - podkreśla.

Piaskowski obiecuje, że postara się o włączenie Muzeum Młodej Polski w cykl wydarzeń organizowanych przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, a także Wydział Kultury Urzędu Miasta.

- Choćby w Noc Poezji. Można byłoby tu czytać dzieła Stanisława Wyspiańskiego - rzuca pomysł Piaskowski. - Kooperacja z ludźmi i instytucjami może przynieść znakomite efekty. Chętnie podzielimy się wiedzą na ten temat. Trzeba jak najszybciej zacząć współdziałać. Razem możemy zrobić więcej - dodaje.

We wrześniu planowane jest kolejne spotkanie rodziny Rydlów z zarządem Oddziału Krakowskiego PTTK poświęcone przyszłości muzeum.

Zapraszamy do dyskusji: [email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie