Rząd chce, ale po swojemu

Redakcja
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
(INF. WŁ.) Mimo iż kilkudziesięciu posłów Parlamentu Europejskiego żąda od Polski jak najrychlejszego przeprowadzenia reprywatyzacji, to jednak Unia Europejska nie uzależnia naszego przystąpienia do niej od spełnienia tego warunku. Z drugiej strony, jej prawo stanowczo nakazuje oddać to, co zostało bezprawnie zabrane.

Prawo stanowczo nakazuje oddać to, co zostało bezprawnie zabrane

   W biurze prasowym resortu spraw zagranicznych powiedziano nam, że Komisja Europejska oraz Günter Verheugen, komisarz ds. rozszerzenia UE, ograniczają się jedynie do upominania nas i naciskają, że powinniśmy tę sprawę zakończyć jak najszybciej. Z zakończeniem prac nad projektem ustawy reprywatyzacyjnej nie spieszy się jednak Ministerstwo Skarbu Państwa.
   - Nie wiemy, kiedy projekt będzie gotowy. Być może nastąpi to przed planowanym wejściem naszego kraju do Unii, a być może nie zdążymy z nim przed 1 stycznia 2004 r. - usłyszeliśmy w biurze prasowym resortu skarbu. Podobnie wyczekujące stanowisko zajmuje premier Leszek Miller, który uważa, że z ustawą reprywatyzacyjną należy poczekać, aż poprawi się sytuacja polskiego państwa i gospodarki.
   - Rząd może się bardzo przeliczyć, jeśli przed naszym wejściem do "piętnastki" nie określi dogodnych warunków dla byłych właścicieli i zabużan - przekonuje adwokat Roman Nowosielski, który reprezentuje interesy wywłaszczonych w PRL. - Prawo europejskie jasno mówi, że prawo własności jest święte i nienaruszalne. To samo zresztą głosi nasza konstytucja. Jej 21. artykuł stanowi, że "Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia". Mówi ona też, że wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest "dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem" - dodaje nasz rozmówca, który przestrzega, że gdy zostaniemy członkiem Unii, przed polskimi sądami będą toczyły się procesy o zwrot utraconego mienia według prawa europejskiego, a ono rygorystycznie przestrzega zasady, że prawowitemu właścicielowi należy oddać to, co bezprawnie mu zabrano.
   Konstytucyjnych zapisów w tym zakresie nie kwestionuje ani resort skarbu państwa, ani resort spraw zagranicznych. Szef polskiej dyplomacji Włodzimierz Cimoszewicz przyznaje, że choć reprywatyzacja nie stanowi formalnego przedmiotu negocjacji z UE, to fakt, że ta kwestia nie została do tej pory uregulowana, może mieć wpływ na przebieg rokowań. Minister Cimoszewicz zapewnia jednak, że reprywatyzacja jest konieczna i z pewnością będzie przeprowadzona, o czym - jak twierdzi - poinformował komisarza Verheugena. Jedynym problemem, zdaniem ministra, jest to, według jakich reguł ma ona zostać przeprowadzona. Szef MSZ opowiada się za tym, by reprywatyzacja dotyczyła jedynie tych przypadków, w których przejęcia majątku dokonano z naruszeniem prawa o nacjonalizacji. Takie rozwiązanie jest proponowane w projekcie ustawy, który przygotowuje obecnie Ministerstwo Skarbu.
   Minister skarbu Wiesław Kaczmarek również deklaruje się jako zwolennik przeprowadzenia reprywatyzacji. Podkreśla jednak, że może ona mieć jedynie charakter bardzo ograniczony i rozłożony na wiele lat. W praktyce dla wywłaszczonych właścicieli może to oznaczać wypłacenie skromnej rekompensaty, która byłaby daleko niższa niż wynosiła wartość utraconego mienia.
   Poprzednia wersja ustawy reprywatyzacyjnej, przygotowana podczas kadencji rządu Jerzego Buzka, ale skutecznie zawetowana przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, zakładała zadośćuczynienie we wszystkich przypadkach odebrania mienia przez państwo, uznając, że same dekrety nacjonalizacyjne były bezprawne. Według bardzo niepełnych danych, na razie jest około 30 tys. tego typu roszczeń na łączną kwotę niemal 25 mld zł.
   Mecenas Nowosielski uważa, że jeśli warunki, na których miałaby zostać przeprowadzona reprywatyzacja, nie będą satysfakcjonowały byłych właścicieli, to nie pozostanie im nic innego, jak sądzić się o wyższe odszkodowanie. Krzysztof Łaszkiewicz - wiceminister skarbu w rządzie Jerzego Buzka, odpowiedzialny w tym gabinecie za reprywatyzację, a dzisiaj współzałożyciel Krajowego Centrum Reprywatyzacji - argumentuje, że reprywatyzacja musi być dokonana na uczciwych zasadach. Aby taka była, musi obejmować wszystkich poszkodowanych, czyli zarówno tych, którym zabrano mienie z pogwałceniem PRL-owskich ustaw i dekretów nacjonalizacyjnych, jak też i na ich podstawie. Krzysztof Łaszkiewicz przypomina, że ustawy i dekrety nie przyznające wywłaszczonym odszkodowań były sprzeczne z ówczesnym porządkiem konstytucyjnym, a więc w konsekwencji - bezprawne. Mecenas Nowosielski podkreśla natomiast, że uczciwa reprywatyzacja ochroni obecnych prywatnych właścicieli znacjonalizowanego mienia, np. rolników, którzy uzyskali ziemię w ramach reformy rolnej.
   Zaniechanie reprywatyzacji - lub ograniczenie jej do rażąco niskich odszkodowań dla pokrzywdzonych - może mieć fatalne skutki dla kasy państwa, bo trzeba się liczyć z tym, że sądy - zwłaszcza po wejściu Polski do UE - będą zasądzać na rzecz byłych właścicieli i zabużan ogromne kwoty odszkodowań. Szacuje się, że jeśli nie dojdzie do ugody między wywłaszczonymi a rządzącymi, sądy mogą nakazać państwu polskiemu wypłacić łącznie na rzecz pokrzywdzonych nawet kilkaset miliardów złotych. Autorzy zawetowanej ustawy reprywatyzacyjnej przewidywali, że będzie ona kosztować budżet około 40 mld zł.
WŁODZIMIERZ KNAP

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie