Rzuty karne to jego specjalność

Redakcja
O bramkarzach mówi się, że są jak wino, im starsi, tym lepsi. To powiedzenie nie znajduje jednak potwierdzenia w przypadku Pawła Góry.

Jedna z wielu udanych interwencji Pawła Góry. Fot. Grzegorz Sroka

PAWEŁ GÓRA. Bramkarz III-ligowego Beskidu Andrychów jest u progu sportowej kariery, a już dysponuje pokaźnym bagażem doświadczeń

To wyjątkowe "młode wino", bo z rocznika 89, dla rywali bywa często niestrawne albo mają po nim tęgiego kaca. Znakiem rozpoznawczym 22-letniego Pawła Góry są rzuty karne.

Andrychowski bramkarz nie uchronił wprawdzie Beskidu Andrychów przed wyjazdową porażką z Orliczem Suchedniów 0-1 (relację z kolejnego ligowego meczu Beskidu u siebie z Juventą Starachowice 1-0 kibice znajdą w "Dzienniku Sportowym"), ale w pierwszej połowie ocalił zespół przed utratą kilku goli, broniąc także karnego, jeszcze przy bezbramkowym wyniku, dając kolegom z zespołu nadzieję na szukanie remisu w drugiej połowie. - Wcale nie czuję się spięty, kiedy przychodzi mi bronić rzut karny - wyjawia Paweł Góra. - To napastnik musi się martwić, jak mnie pokonać. W futbolu bramkarz ma teoretycznie niewielką szansę obrony "jedenastki", więc jeśli uda mi się ją złapać, to wykonuję zadanie ponad normę. Nie twierdzę, że podchodzę lekceważąco do karnych. Po prostu staram się nimi nie spinać i - to na razie - jest skuteczne. Tym razem poszedłem "na czuja", rzucając się w swoją prawą stronę, a właśnie tam uderzył przeciwnik.

Dla Pawła Góry jest to druga runda w barwach Beskidu. - W Andrychowie udało mi się obronić pierwszo karnego, ale w mojej karierze nie był to pierwszy przypadek - zdradza Paweł Góra, bramkarz Beskidu pochodzący z Wadowic. - Pamiętam taki mecz, wiosną 2009 roku, kiedy broniąc barw trzecioligowego Beskidu Skoczów, pojechaliśmy na mecz do Radzionkowa. Wtedy Ruch awansował z dużą przewagą nad konkurencją. Beskid był zespołem środka tabeli. W 87 minucie sędzia podyktował przeciwko nam karnego. Udało mi się go obronić, a mecz skończył się bezbramkowym remisem, co było niespodzianką wielkiego kalibru. Jeśli miałbym wybrać najlepszy mecz w swojej dotychczasowej karierze, to chyba właśnie ten, bo był on z gatunku tych, w których bramkarz poprowadził zespół do zdobycia punktu, a w naszym przypadku był on bardzo cenny, więc potraktowaliśmy go jak zwycięstwo. Trudno mi powiedzieć, czy taki mecz w Andrychowie już zaliczyłem w swojej kilkumiesięcznej przygodzie z Beskidem. Mam nadzieję, że jest on dopiero przede mną. A jak już nadejdzie, nie tylko ja będę długo o nim pamiętał, ale koledzy z zespołu także - tymi słowami młody bramkarz daje do zrozumienia, że zespół stać na występy na wyższym szczeblu niż III liga, ale klub musi do tego być gotowy także pod względem organizacyjnym.

Mimo młodego wieku, ma za sobą bogatą karierę sportową. - Przygodę z futbolem rozpoczynałem w wadowickiej Skawie - wspomina Paweł Góra. - Swój pierwszy szlif poza lokalnymi opłotkami zaliczyłem w małopolskiej wojewódzkiej lidze juniorów młodszych. Potem podjąłem naukę w liceum w Bielsko-Białej. Kiedy byłem w III klasie, trafiłem do Podbeskidzia, grywając w jego rezerwach, występujących wówczas w bielskiej okręgówce. Potem był BKS Bielsko-Biała, beniaminek III ligi, w którym zaliczyłem dziewięć spotkań. To było jesienią 2008 roku. Na wiosnę, już 2009 roku, trafiłem do Beskidu Skoczów, gdzie zaliczyłem całą rundę. To był dla mnie bardzo dobry okres. Kolejny sezon rozpoczynałem w kadrze pierwszego zespołu Podbeskidzia, a na wiosnę trafiłem do GKS Tychy. Potem, znowu byłem w Podbeskidziu, a od wiosny jestem w Andrychowie.
Na początku przygody z piłką nie przypuszczał, że będzie bramkarzem. - Mówią, że bramkarz nieustannie siedzi na minie, bo może rozegrać najlepsze zawody, ale jak puści jedną bramkę, która w dodatku zdecyduje o porażce zespołu, to i tak kibice będą na niego krzywo patrzeć, a napastnik może być niewidoczny cały mecz, ale wystarczy, że raz trafi na wagę wygranej, to i tak będzie na ustach kibiców. Długo to we mnie siedziało, ale odkąd trafiłem do juniorów młodszych, zostałem przypisany do bramki i tak już zostało - wspomina Paweł Góra. - Być może w moim przypadku zdecydowała rodzinna tradycja. Tata Piotr też był przecież bramkarzem i moim pierwszym trenerem od zajęć specjalistycznych. Na początku mojej przygody z bramką bardzo mi pomagał, starał się korygować błędy, ale teraz ogranicza się do roli widza. Wychodzi z założenia, że nie mam za sobą występy w wielu drużynach, na różnych szczeblach, że muszę sam wyciągać wnioski - zwraca uwagę bramkarz Beskidu.

Andrychowianin przyznaje, że dostrzega wady w swojej grze. - Wydaje mi się, że często jestem przywiązany do linii bramkowej, ale przecież ciągle się uczę - podkreśla.

Na stałe mieszka w Bielsku-Białej, ale studiuje w Wiśle. Jest na trzecim roku edukacji w sporcie. Jego najwierniejszym kibicem, jest Joanna. - Rozpaliłem w niej miłość do futbolu, bo na początku nie była do niego przekonana - śmieje się Paweł Góra, który chyba nie tylko do piłki przekonał wadowiczankę, bowiem mają już wspólne plany. Póki co, to właśnie dla Joanny "młode andrychowskie wino", strzegące bramki Beskidu, jest wytrawne albo może nawet słodkie...

Jerzy Zaborski

[email protected]

Metryka:

Imię i nazwisko: PAWEŁ GÓRA

Data urodzenia: 28.04.1989

Miejsce urodzenia: Wadowice

Wzrost/waga: 188/75

Kluby: Skawa (juniorzy), Podbeskidzie (juniorzy), Podbeskidzie II, BKS, Beskid Skoczów, Podbeskidzie Bielsko-Biała, GKS Tychy, Podbeskidzie, Beskid Andrychów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie