Sacrum Profanum wróciło do źródeł

Paweł Gzyl
Mike Patton
Mike Patton Fot. Tomasz Wiech
Muzyka. W sobotę zakończyła się tegoroczna edycja festiwalu Sacrum Profanum. Stanowiła ona nowe otwarcie w jego długiej historii.

Pod opieką nowego kuratora - Krzysztofa Pietraszewskiego - krakowski festiwal wrócił do swych korzeni. O ile na jego ostatnich edycjach dominował wątek przenikania się muzyki współczesnej z popularną elektroniką, tak w tym roku program imprezy był podporządkowany prezentacji muzyki współczesnej w jej czystej postaci.

Posłuchaliśmy więc wykonań kompozycji klasyków gatunku - Stockhausena, Bouleza i Berio. Od ich powstania minęło przeważnie pół wieku i nie wszystkie oparły się upływowi czasu. O ile prezentacja muzyki Stockhausena pokazała jak wiele z jego pomysłów jest do dziś aktualnych, tak okazało się, że eksperymenty Berio trącą już dziś myszką.

Duża więc nadzieja w młodych kompozytorach. Wielką ekspresję tkwiącą w ich muzyce pokazał choćby występy grupy Zeitkratzer czy kolektywów Bedroom Community i Sono Genera.

Najwięcej widzów zgromadziły jednak występy gwiazdy rocka - Mike’a Pattona - próbującego swych sił w awangardzie. O ile jednak pierwszy z nich oddał szeroki wachlarz jego możliwości wokalnych, tak drugi rozczarował.

Nowa formuła festiwalu wydaje się być logiczna i sensowna - choć przez skoncentrowanie się na muzyce współczesnej nadaje mu w naturalny sposób bardziej akademicki i elitarny charakter niż miał ostatnio.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tak
Wspolczecha to juz klasyka, nalezy ja wprowadzac do repertuaro
Dodaj ogłoszenie