Sąd przesadził z dowodem

Redakcja
Udostępnij:
Sąd warszawski po raz drugi postanowił powołać dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, którzy mają zdecydować, czy stan zdrowia psychicznego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego pozwala mu na uczestnictwo w rozprawie, jaką wytoczył mu b. minister Janusz Kaczmarek.

PRAWO. Trybunał Konstytucyjny sugerował, że tryb badań psychiatrycznych nie powinien być stosowany w sprawach z oskarżenia prywatnego

Ta decyzja sądu wywołała stanowczy sprzeciw prezesa PiS i jego zwolenników. Twierdzą, że jest to działanie mające na celu osłabienie PiS przed wyborami poprzez dyskredytację jego lidera i to metodami stosowanymi przede wszystkim przez sowiecki aparat represji.

Chodzi o proces karny, jaki wytoczył prezesowi PiS Janusz Kaczmarek, minister spraw wewnętrznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Kaczmarek poczuł się urażony wypowiedzią prezesa PiS sprzed trzech lat, w której Kaczyński nazwał go "agentem śpiochem". Kaczmarek wczoraj zapewniał, że nie on domagał się badania Kaczyńskiego przez biegłych psychiatrów.

14 czerwca 2011 r. sędzia prowadzący sprawę napisał: "Wydano postanowienie o dopuszczeniu dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów celem odpowiedzi na pytanie, czy stan zdrowia psychicznego oskarżonego Jarosława Kaczyńskiego pozwala na udział w postępowaniu sądowym". Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie, twierdzi, że z tego pisma nie wynika jasno, czy psychiatrzy mają zbadać prezesa PiS, czy też napiszą opinię na podstawie zebranej dotychczas dokumentacji.

Nie byłoby jednak postanowienia sądu, gdyby Jarosław Kaczyński po zakończeniu walki o prezydenturę nie ujawnił, że w czasie kampanii zażywał bardzo silne środki uspokajające, a ich przyjmowanie sprawiło, że nie był wówczas sobą. W maju sąd zapytał Jarosława Kaczyńskiego, jakie leki przyjmował po 10 kwietnia 2010 r. i kto mu je przepisywał.

Na początku czerwca prezes PiS przesłał odpowiedzi na te pytania. Media ujawniły, że Kaczyński brał dwa leki na uspokojenie - popularne, ale niezbyt mocne. Dr Jerzy Smoszna, specjalista chorób wewnętrznych, w dniu tragedii smoleńskiej przepisał byłemu premierowi xanax 0,5 g i hydroksyzynę 10 g. Prezes PiS odpowiedział sądowi także, że obecnie nie bierze żadnych leków, które oddziałują na psychikę. Poinformował również sąd, że nie korzystał z porady psychologa, neurologa lub psychiatry.

Prof. Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla, że choć sąd miał prawo powołać biegłych, to jednak grubo przesadził, wydając taką decyzję. Według prof. Kruszyńskiego w sprawie z oskarżenia prywatnego nie powinno się sięgać po tak bardzo drastyczny środek.

Inne zdanie ma prof. Zbigniew Ćwiąkalski, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, były minister sprawiedliwości, który uważa, że pytania, które sformułował sąd, są kluczowe dla całego postępowania karnego w sprawie wytoczonej Kaczyńskiemu przez Kaczmarka. Prof. Ćwiąkalski przekonuje, że sąd ma obowiązek wiedzieć, w jakim stanie psychicznym mógł być prezes PiS, gdy nazwał swojego byłego ministra "agentem śpiochem".

Dr Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, mówi: - Jarosław Kaczyński powinien złożyć skargę konstytucyjną. Co więcej, może wnioskować do Trybunału Konstytucyjnego o zawieszenie zastosowania badań do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TK.
Zdaniem Adama Bodnara w związku z procesem Kaczyński-Kaczmarek warto przypomnieć sprawę ze skargi konstytucyjnej Hanny R., która została skierowana na badania połączone z obserwacją w szpitalu psychiatrycznym. Hanna R. w 2006 r. poskarżyła się na naruszenie jej wolności osobistej. - Złożyła skargę konstytucyjną, a Trybunał Konstytucyjny postanowił zawiesić postępowanie w jej sprawie. Do czasu rozstrzygnięcia skargi odroczone zostało skierowanie Hanny R. na obserwację.

Dr Bodnar przypomniał, że Trybunał Konstytucyjny w lipcu 2007 r. stwierdził, że przepis w Kodeksie postępowania karnego (art. 203) dotyczący kierowania na badania psychiatryczne narusza konstytucję. Hanna R. nie przeszła badań.

Dr Bodnar przyznaje, że sprawa Jarosława Kaczyńskiego ma inny charakter. Przede wszystkim nie dotyczy skierowania na obserwację w szpitalu psychiatrycznym, lecz badania przez biegłych w celu przygotowania opinii dla sądu. Zauważa on jednak, że gdyby biegli nie mogli w warunkach badania ambulatoryjnego ustalić stanu zdrowia psychicznego prezesa PiS, mogą wnioskować do sądu o zarządzenie obserwacji w warunkach oddziału zamkniętego.

Dr Bodnar zwraca uwagę na inny fragment z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Hanny R. - Trybunał sugerował, że w ogóle tryb badań psychiatrycznych nie powinien być stosowany w sprawach z oskarżenia prywatnego - przypomina obrońca praw człowieka.

Włodzimierz Knap

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie