Sądeczanie z papieżem

Redakcja
Udostępnij:
W Łagiewnikach i na Błoniach

   Nie brakowało sądeckich akcentów i twarzy podczas spotkań z Ojcem Świętym w miniony weekend w Krakowie. Wczoraj na Błoniach muzyczną część liturgii najliczniejszej w historii Polski mszy św. - z udziałem ok. 2,5 mln pielgrzymów - zapewnili muzycy w czapkach z charakterystycznymi piórkami - orkiestra Karpackiego Oddziału Straży Granicznej, "ambasador" Sądecczyzny. Rozpoznawalne z daleka w tej ogromnej ciżbie były przywiezione przez ks. Andrzeja Mulkę "Promyczki": znany dziewczęcy zespół z bazyliki św. Małgorzaty znajdował się bardzo blisko ołtarza papieskiego, w sektorze zajmowanym przez delegacje szkół noszących imię Jana Pawła II m. in. z "dwudziestki" z Nowego Sącza, placówek z Podola i Gołkowic. W pocie czoła wśród akredytowanych fotoreporterów pracował Sylwester Adamczyk, współautor albumu "Papież w Starym Sączu", zbierając pewnie materiał do kolejnego wydawnictwa.
nie brakowało sądeckich akcentów i twarzy podczas spotkań z Ojcem Świętym w miniony weekend w Krakowie. Wczoraj na Błoniach muzyczną część liturgii najliczniejszej w historii Polski mszy św. - z udziałem ok. 2,5 mln pielgrzymów - zapewnili muzycy w czapkach z charakterystycznymi piórkami - orkiestra Karpackiego Oddziału Straży Granicznej, "ambasador" Sądecczyzny. Rozpoznawalne z daleka w tej ogromnej ciżbie były przywiezione przez ks. Andrzeja Mulkę "Promyczki": znany dziewczęcy zespół z bazyliki św. Małgorzaty znajdował się bardzo blisko ołtarza papieskiego, w sektorze zajmowanym przez delegacje szkół noszących imię Jana Pawła II m. in. z "dwudziestki" z Nowego Sącza, placówek z Podola i Gołkowic. W pocie czoła wśród akredytowanych fotoreporterów pracował Sylwester Adamczyk, współautor albumu "Papież w Starym Sączu", zbierając pewnie materiał do kolejnego wydawnictwa.
   Kierownik przewozów z sądeckiego oddziału PKS, Stanisław Bębenek, od kilku dni rezydujący w Krakowie, rozlokował w nocy z soboty na niedzielę na końcowym przystanku przy ul. Cystersów ok. 40 specjalnych autokarów z Nowego Sącza.
   Najłatwiej sądeczan dało się rozpoznać w sobotę w Łagiewnikach. Z uwagi na ograniczoną do ok. 12 tys. ilość wejściówek (tyle mniej więcej osób jest w stanie pomieścić sądecki rynek), niemal wszyscy przybyli znajdowali się w zasięgu wzroku, zajmując miejsca w dwóch sektorach umieszczonych na parkingu i na placu przed świątynią, przypominającą jakby okręt z 76-metrową wieżą. Ponoć z tarasu widokowego, po pokonaniu 315 schodów, widać było w sobotę Tatry.
   Pielgrzymi przyjeżdżali do Łagiewnik już w środku nocy. Rozkładali stołeczki, śpiwory, opowiadali cichymi głosami wrażenia z poprzednich pielgrzymek papieskich, intonowali pieśni. Akurat, gdy zaczęło się rozjaśniać, rozległa się pieśń "Kiedy ranne wstają zorze".
   Na drogach dojścia, na ulicach Witosa i Motarskiego, tłum gęstniał. Na całym szlaku stali policjanci oraz porządkowi w żółtych opaskach. Mimowolnie przypomniała się atmosfera nocy poprzedzającej przyjazd papieża do Starego Sącza.
   Dziarsko wkroczyła na plac pielgrzymów 65-letnia Wiesława Kruczek z Gorlic. Podczas krótkich postojów częstowała współpiechurów pysznym serowcem. Sądeczanie odwzajemniali się wodą mineralną z nadpopradzkich źródeł. Obok rozlokowali się polonusi z Chicago i Geotborga, siostry zakonne z Grodna, Słowacy, którzy przyszli z Bratysławy w pieszej pielgrzymce. Były też Koreanki, Ukraińcy i Francuzi, którzy żywo zareagowali na pojawienie się Lecha Wałęsy.
   Za sądeczanami rozglądali się pątnicy z Diecezjalnego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia z Gdańska. Nieprzypadkowo, bo na ich czele stali proboszczujący w Gdańsku od 26 lat ks. Stefan Duda, rodem z Tymbarku i zamieszkały również od wielu lat nad Bałtykiem Jerzy Wojtas, kiedyś inżynier w SZEW i rafinerii Glimar w Gorlicach, nauczyciel w "chemiku" w Starym Sączu. Choć już po siedemdziesiątce, nie opuścił od 1979 żadnej papieskiej pielgrzymki.
   Pojawienie się papieża wywołało euforię, wzruszenie i przypływ dumy z rodaka - Piotra naszych czasów, a także przywołanie wspomnień, bo przecież każdy z nas ma swoje osobiste wspomnienie ze spotkań z Ojcem Świętym.
   Przebieg mszy, uroczysta konsekracja bazyliki, papieskie zawierzenie świata Bożemu Miłosierdziu i znamienne słowa o młodzieńcu w drewniakach, który przychodził podczas okupacji do Łagiewnik po modlitwę ("Jak można było sobie wyobrazić, że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach!") - wszystko to znamy z relacji telewizyjnych i agencyjnych doniesień. Dla "Dziennika Nowosądeckiego" równie interesująca była obserwacja kuluarów. Wśród purpuratów dostrzegliśmy m. in. ks. Jana Główczyka z Grybowa, który pełni w Watykanie ważną funkcję dyrektora Ośrodka Dokumentacji Pontyfikatu Jana Pawła II. Dogodne miejsce, blisko ołtarza wewnątrz bazyliki, dostało się działającej przy kościele MBN w sądeckim osiedlu Milenium grupie modlitewnej "Faustinium".
   Dar ołtarza, księgę donatorów bazyliki Miłosierdzia Bożego, składał były prezes i właściciel "Optimusa" Roman Kluska. Na spotkaniu z rektorami krakowskich uczelni obecny był również rektor PWSZ z Nowego Sącza, prof. Andrzej Bałanda.
   Role pomocnicze, m. in., roznoszenie Komunii Św., przypadły księżom: Władysławowi Sipiorowi z parafii MBN z Nowego Sącza, Tadeuszowi Machałowi z Podłopienia, Jerzemu Janeczkowi z Limanowej, Markowi Trusiowi - nowemu proboszczowi w Rożnowie.
   Silną grupę pielgrzymów stanowili samorządowcy, od Mszany Dolnej (z wicewójtem Tadeuszem Patalitą) po Sękową (z sekretarzem UG Małgorzatą Małuch). Miasto Nowy Sącz reprezentowali m. in. wiceprezydent Leszek Zegzda i wiceprzewodnicząca RM Bożena Jawor.
   - Wybrałem się z żoną akurat do Łagiewnik, bo poświęcenie bazyliki to najważniejsze wydarzenie duchowe obecnej papieskiej pielgrzymki - mówił Leszek Zegzda. - Oby homilia o miłosierdziu boskim i ludzkim, jaką wygłosił papież, była drogowskazem dla wszystkich ludzi w Polsce i na świecie, oby trafiła do każdego serca. Papież wracając do Watykanu zostawi nas trochę lepszych, bardziej skłonnych do przebaczenia, pokory, podniesionych na duchu.
   Czas oczekiwania na przyjazd papieża skracały modlitewne przygotowania, przerywane ćwiczebnymi próbami okrzyków "Witamy Ciebie! Polska Cię kocha! Kraków dziękuje Ci!" oraz rozmowami. Jeden z księży ze służby porządkowej opowiadał grupie kleryków o tym, że papieżowi bardzo zależało na przyjeździe do Łagiewnik, miejsca jego młodości.
   - Wiem z pewnego źródła, że Ojciec Święty sam zabiegał o rozbudowę sanktuarium - słyszeliśmy. - Związki Ojca Świętego z łagiewnickim sanktuarium i kultem Miłosierdzia Bożego datują się od czasów II wojny światowej. Jako robotnik zakładów chemicznych Solvay, położonych w sąsiedztwie klasztoru sióstr Jezusa Miłosiernego, idąc do pracy, wstępował tu na modlitwę. Już jako kardynał starał się o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego mistyczki siostry Faustyny z łagiewnickiego zgromadzenia.
   Rzadko zdarza się w dziejach Kościoła, by kardynał zaczynał czyjś proces beatyfikacyjny i kończył go już jako papież. Tak stało się w przypadku s. Faustyny (kanonizacja 30 kwietnia 2000 r.). Karol Wojtyła już jako papież ustanowił święto Miłosierdzia Bożego, na które zjeżdżają teraz do Łagiewnik tłumy wiernych z całego świata.
Tekst i fot: Jerzy Leśniak

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie