Salon Poezji może trwać wiecznie, bo przecież poezja to źródło bez dna

Rozmawiał Wacław Krupiński
Anna Dymna: Litra poezji też pewnie doczekamy
Anna Dymna: Litra poezji też pewnie doczekamy Bartek Syta
Rozmowa. ANNA DYMNA o Krakowskim Salonie Poezji, który funkcjonuje już 14 lat i jutro odbędzie się po raz 500, o konieczności niedzielnego rannego wstawania, i o tym, że poeci, to jeden z najładniejszych prezentów, jaki Pan Bóg nam ofiarował

- Ten Salon to dowód, że sny się spełniają...

- Tak było: ja sama w jakimś pokoju najeżonym kamerami, strach, serce mi bije i nagle czytam sonet Szekspira o miłości i jestem spokojna. Opowiedziałam ten sen Krzyśkowi, mówiąc: „Jakby było takie miejsce, gdzie czytałoby się poezję, byłoby super...”. Zwierzyłam się z pomysłu Żukowi Opalskiemu: „A jakbyśmy stworzyli takie miejsce i czytali wiersze raz na miesiąc.... „Raz na tydzień” - zareagował Żuk. Pomysłem zachwycili się i Jurek Trela, i Ania Polony... Krzysiek tylko bał się, czy ktoś na taki Salon przyjdzie, a potem zdumiony dowiadywał się, że darmowymi wyjściówkami handlują koniki, i że stoją po nie przed teatrem wielkie kolejki.

- Wyjaśnijmy, że mówisz o mężu, dyrektorze Teatru im. J. Słowackiego, Krzysztofie Orzechowskim, któremu za każdym razem dziękujesz...

- … wygłaszając, ku rozbawieniu stałych bywalców, tę samą formułkę. W niedzielę powiem: „Dziękuję dyrektorowi Orzechowskiemu, że po raz pięćsetny wpuścił nas w progi swego teatru...”.

- Wierzyłaś w sukces tych spotkań?

- Po cichu liczyłam, że skoro we mnie jest tak wielka potrzeba poezji, to i w ludziach... I szybko odnalazłam tego potwierdzenie - w tłumie, jaki pojawił się we foyer Teatru im. Słowackiego, w wypowiedziach wielu osób, że Salon Poezji odmienił ich życie... To najpiękniejsze, co mogło nas spotkać.

- To już „5 setek poezji” - będzie kolejne pięćset?

- Nie wiem, na razie cieszę się, że 20 stycznia stukną Salonowi 14. urodziny, jubileusz to zatem podwójny, a zarazem mam wrażenie, że jeszcze niczego nie zrobiliśmy. Bo przecież poezja to źródło bez dna.

- Tyle niedziel przez 14 lat oddałaś Salonowi, a mogłabyś choć tego dnia pospać do południa, zamiast gnać na dziesiątą do teatru...

- I tak nie spałabym, ale pewnie - zwłaszcza z nadejściem wiosny i lata - mogłabym wsiąść na rower, ruszyć w dolinki... A tu nic z tego. Jak nie jestem tego dnia poza domem z powodu jakichś nagrań, to mam Salon. I nigdy wolnej niedzieli. Ale nawet jak się rano wściekam, że znów muszę się malować, ubierać pięknie i wychodzić z domu, to już na miejscu, w Salonie, czuję się tak, jakbym sprawiła sobie kolejny prezent. Tak więc bilans jest zawsze ten sam: Salon więcej mi daje, niż zabiera. Jak się coś robi z pasji, bo się bardzo chce, a nie dla jakichś wymiernych korzyści, to daje to największą siłę do życia. Tego samego doświadczam w mej fundacji „Mimo Wszystko”...

- Po tylu latach łatwiej jest prowadzić Salon czy trudniej?

- Chyba łatwiej. Już nie trzeba nikomu tłumaczyć, czym jest Salon, już mamy wiernych przyjaciół, którzy nam bez słów pomagają...

- Ludzie lubią Annę Dymną, zatem ochoczo jej pomagają, także w tym przedsięwzięciu...

- Nie przeceniajmy tej Dymnej. Myślę, że to raczej siła poezji.

- Bo w tych czasach coraz bardziej łakniemy takiego odskoku od brutalności świata...

- Myślę, że fenomen Salonu wzmacnia właśnie to, że nasze życie jest coraz bardziej męczące, nerwowe, szybkie. A tu ludzie, przez co najmniej godzinę, są w innym świecie - czasami jest wesoło, czasami sobie popłaczą... Osoby samotne odnajdują tu przyjaciół; nieraz jest to dla nich jedyne miejsce, do którego wychodzą. Pewna pani przyznała, że sądziła, iż sukienkę założy już tylko do trumny, a dzięki tym spotkaniom z poezją ma powód, by się ładnie ubrać, by wyjść z domu... I to też jest funkcja Salonu. I dlatego cieszę się, że stał się sprawą wielu ludzi, którzy go od początku wspierają, bez życzliwości których nie mógłby funkcjonować. Tymi najwierniejszymi są: kwiaciarka Zuzanna Bieńkowska, której kwiaty wręczamy od samego początku, i Metalodlew SA, i krakowskie Przedsiębiorstwo Geodezyjno-Kartograficzne, i Ośrodek Chirurgii Oka prof. Zagórskiego, i fotograf Andrzej Głuc. Mamy też wsparcie Ministerstwa Kultury i Miasta Kraków. To m.in. dzięki nim mogliśmy gościć w Salonie ponad 84 tysiące słuchaczy.

- To wspomnijmy i osoby, które z Tobą współpracują na co dzień...

- To nasze muzyczne anioły -Dorotka Imiełowska i Halina Jarczyk; Halinka ma energię atomowej elektrowni i niezmienny entuzjazm… To coś wymyśli, to się przebierze. Nasze anioły muzyczne same grają wspaniale i takich też zapraszają muzyków. Ależ fantastyczni instrumentaliści odwiedzają nasz Salon, ilu z nich dzięki tym spotkaniom poznałam, z iloma zawarłam przyjaźnie...

Widzisz; mówiłam ci, że Salon więcej mi daje, niż zabiera. I jest Ewa Ziencikiewicz, która pomaga mi ogarnąć to wszystko organizacyjnie. No i mój Krzysiek, który co niedzielę jeździ na Salon. I nigdy nie powiedział: „Nie chce mi się, śpię”. I Żuk Opalski, wierny i zawsze obecny, i kochany Bronio Maj, który zawsze jest - jak może…

- W ciągu 14 lat wystąpiło w Salonie około 1800 artystów z całej Polski, przeczytano teksty prawie 850 autorów.

- Iluż wspaniałych aktorów czytało... Wielu wystąpiło raz i chętnie powracają; jedni sami proponują jakiegoś ulubionego poetę, inni oczekują, że to ja przygotuję scenariusz...

- One najczęściej są Twoje...

- Często. Ale wspaniale układa je też poeta Maj. Lubię siedzieć godzinami, wybierać wiersze, kserować, układać. O niektórych kolegów, którzy są mocno zajęci, nieraz cały rok walczę. Inni się z kolei gniewają, że ich jeszcze nie poprosiłam. Problem jest z poetami. Mnóstwo osób przysyła mi swoje poezje, nieraz własnym sumptem wydane, oczekując, że znajdą się Salonie. A ja nie jestem od oceniania, kto już jest poetą, kto nie. Kiedyś pomógł mi Czesław Miłosz, który był przyjacielem Salonu, proponując rekomendacje mistrzowskie - oto uznany twórca poleca kogoś nieznanego. Zatem proszę takich autorów, by przesłali wraz z tomikiem taką rekomendację.

- Odbywają się też w ramach Salonu promocje książek, zwłaszcza zaprzyjaźnionych poetów.

- Jak Ewa Lipska czy Józiu Baran, któremu towarzyszę, czytając jego wiersze, już 30 lat. Pod koniec stycznia będziemy z Beatą Paluch i Krzysztofem Orzechowskim przedstawiać wiersze Józefa Barana z najnowszego tomiku. Bo nasz Salon stał się już taką literacką instytucją. Dlatego co jakiś czas spotykają się u nas na scenie najwięksi polscy poeci. Bywała i Wisława Szymborska, i Julia Hartwig, i Jerzy Kern...

- Krakowski Salon ma już ponad 40 filii w innych miastach Polski, w Szwecji, w Irlandii, Montrealu, Ottawie...

- Otworzyłam też Salon w Wilnie, a marzyłby mi się i we Lwowie. Wkrótce zainauguruję Salon we Wrocławiu i 44 w Rudzie Śląskiej… Te kolejne Salony Poezji to dowód, jak jest potrzebna. Bo pozwala się wyciszyć, zatrzymać, uspokoić. W niej są wszystkie problemy świata; Homer, Słowacki czy Miłosz pozwalają nam zobaczyć, że nasze problemy towarzyszyły człowiekowi zawsze. Że nie tylko nas dotyczą. I nawet jeśli wiersze nie dają odpowiedzi, bo na wiele pytań nigdy nie dadzą, to pozwalają na podróż w inne światy wyobraźni, uczuć, w głąb człowieka. I to jest podróż, która nie ma końca.

Dzięki wierszom zrozumiałam, co to jest nieskończoność. I dlatego Salon Poezji może trwać wiecznie. Bo nigdy nie przeczytamy wszystkich wierszy, bo wciąż będą rodziły się następne. I dlatego mam nadzieję, że powstaną kolejne miejsca, gdzie będzie się czytało poezję i wielbiło Stwórcę za to, że stworzył poetów. Bo to jeden z najładniejszych prezentów jaki Pan Bóg nam ofiarował. Dlatego - nawiązując do wcześniejszego pytania, dopowiem, że litra poezji też pewnie doczekamy.

5 setek Poezji
500 Krakowski Salon Poezji odbędzie się w niedzielę, 17stycznia, o godz. 12; Duża Scena Teatru im. J. Słowackiego.

WierszE: Baczyńskiego, Balińskiego, Bursy, Fredry, Gałczyńskiego, Herberta, Kochanowskiego, Lipskiej, Mickiewicza, Miłosza, Moczulskiego, Norwida, Podsiadły, Poświatowskiej, Przybory, Słowackiego, Szymborskiej, Tuwima, ks. Twardowskiego

Czytać będą: Anna Dymna, Karolina Kamińska, Anna Polony, Radosław Krzyżowski, Daniel Malchar, Krzysztof Orzechowski, Andrzej Seweryn i Jerzy Trela, a zaśpiewają: Natalia Sikora Anna Radwan, Anna Szałapak, Adam Nowak, Andrzej Sikorowski, Grzegorz Turnau, Andrzej i Jacek Zielińscy.

Gospodarzami Będą: Anna Dymna, Bronisław Maj, Żuk Opalski i Krzysztof Orzechowski.

Wstęp Wolny; Wejściówki można odebrać w kasie teatru im. J. Słowackiego dziś od godz. 9

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie