Samotność i samość

Redakcja
ZDANIEM mężczyzny

   "Rodzina... Rodzina... nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak pies" - śpiewali niezapomniani Starsi Panowie. Czy aby na pewno mieli rację? Po pierwsze, mój rozpieszczony pies absolutnie nie ma prawa narzekać na samotność. Po drugie, należy wyraźnie rozróżnić samotność, rozumianą jako doskwierające każdej chyba żywej istocie poczucie opuszczenia, i samość, czyli stan, a właściwie, nie bójmy się tego słowa, błogostan, kiedy mamy czas wyłącznie dla siebie, możemy robić to, co się nam żywnie podoba. Nie słyszymy narzekań, że muzyka za głośna, że zamiast tracić czas na błądzenie po Internecie lub oglądanie meczu w telewizji, wzięlibyśmy się za jakąś pożyteczną robotę. Trzeba pomalować kuchnię, a przynajmniej sprawdzić, dlaczego od tygodnia mruga żarówka w żyrandolu.
   "Rodzina... Rodzina... Nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, bo poszła do kina, szczęśliwyś jak pies".
   Za samością tęsknimy, samotności się boimy, choć ostatnio też jakby mniej. Coraz więcej osób świadomie wybiera życie w pojedynkę. Status singla ułatwia zbliżenie się do ideału szczęścia, które - wedle obecnie obowiązujących przekonań - polega na minimalizowaniu trosk i maksymalizowaniu przyjemności. Żona, mąż, dzieci, oznaczają odpowiedzialność, zgodę na nieustanne kompromisy, ograniczenie osobistej wolności. Nowoczesnemu singlowi wystarcza krąg towarzyski, dzięki któremu znika widmo jesiennych wieczorów spędzanych sam na sam z telewizorem i przeraźliwego smutku świąt Bożego Narodzenia w czterech pustych ścianach. Zresztą, zawsze znajdzie się ktoś, kto zaprosi samotnego nieszczęśnika na wigilię, a jeżeli nawet nie, to można przecież wyjechać na wczasy. Rano narty, później wspólne kolędowanie przy restauracyjnym stoliku. Czy to nie piękna perspektywa?
   Związek męsko-damski? Owszem, ale nie zobowiązujący, najlepiej z partnerem dochodzącym, który nie będzie zaprowadzał w domu singla własnych porządków. A gdy uczucia wygasną, rozstaniemy się bez kosztownych i upokarzających sądowych ceregieli.
   Straciły na znaczeniu niegdysiejsze przesłanki, skłaniające do założenia rodziny. Życie na kocią łapę to grzech? Bez przesady, żyjemy w XXI wieku... Małżeństwo jako sposób na pomnażanie majątków? Dziś już nikt nie wnosi posagu, a ludziom samotnym z reguły powodzi się lepiej niż żonatym. Chęć zapewnienia bezpieczeństwa ("ożeń się, bo jak zachorujesz, to nie będzie ci miał kto podać szklanki herbaty...")? Przy obecnym rozwoju sektora usług i technologii to też żaden problem.
   Tak, bycie singlem ma same zalety. I tylko jedną wadę - nie pozwala człowiekowi naprawdę dorosnąć.
ADAM

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie