MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sandecja ograła wicelidera. Walka trwa. W sobotę derby z Hutnikiem

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Piłkarze Sandecji wreszcie zakończyli mecz wygraną
Piłkarze Sandecji wreszcie zakończyli mecz wygraną fot. Sandecja.pl
Po dwóch porażkach z rzędu i bezbramkowym remisie ze Stomilem Olsztyn, w Nowym Sączu wiedzieli jedno – jak tak dalej pójdzie spadek stanie się faktem, trzeba powrócić do wygrywania. Rywal był z najwyższej półki. KKS 1925 Kalisz nie dość, że grało u siebie (siedem zwycięstw, cztery remisy i dwie porażki), to podejmowało sądeczan jako wicelider tabeli.

Druga liga, jak to zwykle bywa w naszych piłkarskich realiach, jest ligą nieprzewidywalną, co mogliśmy zaobserwować także w sobotę. Oto bowiem lepiej na boisku faworyta prezentowała się „czerwona latarnia”. W 18. minucie Wolsztyński po zagraniu Wilczyńskiego znalazł się w dogodnej sytuacji, ale ofiarnie interweniujący obrońca KKS zażegnał niebezpieczeństwo. Kilka minut później goście jednak i tak wyszli na prowadzenie. Po wrzutce z rzutu wolnego Kwietniewskiego, piłkę głową w kierunku bramki zgrał jeszcze Słaby, a tam najlepiej odnalazł się Czech Buchta notując premierowego gola w biało-czarnych barwach. Radość Sandecji nie trwała długo – w 29. minucie zrobiło się 1:1. „Jedenastkę” na bramkę zamienił, jeszcze do niedawna napastnik Wisły Kraków, Hubert Sobol. Przed przerwą gracze trenera Roberta Kasperczyka mogli drugi raz świętować trafienie, ale aktywny Wolsztyński z kilkunastu metrów posłał futbolówkę tuż obok słupka.

W drugiej połowie Sandecja nie zamierzała zwalniać tempa atakując bramkę rywali. Dość wspomnieć o rzutach rożnych, tych z inicjatywy sądeczan w sobotę było bowiem aż siedemnaście. Zaskoczyć Krakowiaka próbowali Buchta, Wilczyński czy Kołbon. Ostatecznie w 66. minucie trafienie na wagę bezcennych trzech punktów dla „Dumy Krainy Lachów” zapisał 22-letni Jakub Wilczyński (drugi gol w sezonie). Atakujący urodzony w Poznaniu, wychowanek Warty, wykorzystał dośrodkowanie kolegi popisując się celną główką. To był dobry mecz Sandecji, która potrafiła zastopować zapędy KKS, a przy tym skutecznie atakować. Do końca sezonu tylko sześć kolejek.

- Był to mecz, jak każdy Sandecji w tej rundzie, bardzo ważny z punktu widzenia nie tylko punktów, zajmowanego przez nas miejsca, ale przede wszystkim tzw. „mentalu”. Nie chcę gdybać, co by się wydarzyło, gdybyśmy dzisiaj po jakimś słabym meczu przegrali. Na szczęście, na pierwszych zajęciach po Świętach Wielkanocnych widziałem w zawodnikach podwójną metamorfozę – mówił po spotkaniu uradowany 57-letni szkoleniowiec sądeczan.

Sytuacja w tabeli

Po 28 kolejkach Sandecja ma w swoim dorobku tyle samo punktów. Dzięki pokonaniu kaliszan strata do ostatniego bezpiecznego miejsca zajmowanego przez Wisłę Puławy – sądeczanie przegrali z nią 1:2 i pokonali 3:1 - wynosi pięć punktów. To dużo i mało biorąc pod uwagę fakt, że sezon w 2. lidze zakończy się za sześć kolejek.

Hutnik czeka

W najbliższą sobotę o godz. 17.30 w Niepołomicach sądeczanie podejmą Hutnika Kraków, który plasuje się na solidnym dziesiątym miejscu w ligowym zestawieniu. Podopieczni trenera Macieja Musiała w swoim ostatnim spotkaniu zremisowali 2:2 z Chojniczanką w Chojnicach. Czy zespół z miasta nad Dunajcem pójdzie za ciosem?

Jak informowaliśmy na naszych łamach, szkoleniowiec z Krakowa przyznał, że sędzia wypaczył wynik tego spotkania, a następnie odniósł się na konferencji prasowej do wydarzeń z ostatnich minut starcia w Chojnicach, gdy Hide Vitalucci padł w polu karnym, mimo iż interweniujący Dorian Frątczak w ostatniej chwili zdołał wyhamować i nie trącił rywala. Arbiter Mateusz Jenda z Warszawy skonsultował się z sędzią bocznym, ale mimo protestów golkipera hutników nie zmienił pierwotnej decyzji, dyktując rzut karny, który na wyrównującego gola zamienił Grzegorz Szymusik.

Hutnik prowadził po golu Łotysza Rakelsa z 3. minuty spotkania, który jest najlepszym snajperem ekipy z Nowej Huty (ma dziewięć bramek). Miejscowi wyrównali w 22., a następnie krakowianie po bramce Krzysztofa Świątka (58. minuta) znów wygrywali. 2:2 zrobiło się w 88. minucie.

Ogółem w gości krakowianie wygrali cztery mecze oraz po sześć zremisowali i przegrali (bilans bramkowy 14 do 20). W październiku ub. roku w bezpośrednim starciu to „Duma Krainy Lachów” była górą w Krakowie wygrywając 2:1. Na listę strzelców wpisali się wówczas wspomniany Rakels (44.), Mikołaj Kwietniewski (56.) i Denis Potoma (89.). Sądeczanie wyraźnie odżyli wtedy po czerwonej kartce dla Głogowskiego w dziewiątej minucie drugiej połowy.

      

Sportowy24.pl w Małopolsce

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

echodnia.eu Pożegnanie Pawła Paczkowskiego z Industrii Kielce

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Sandecja ograła wicelidera. Walka trwa. W sobotę derby z Hutnikiem - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski