Sandecja. Porażka za porażką. Posiłki z Cracovii

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Czy Sandecja zacznie w końcu punktować? Nie ma czego ukrywać - już najwyższy czas
Czy Sandecja zacznie w końcu punktować? Nie ma czego ukrywać - już najwyższy czas Fot. Remigiusz Szurek
Piłkarze Sandecji Nowy Sącz w bieżącej kampanii rozgrywek Fortuna 1 Ligi ponieśli jak na razie siedem porażek z rzędu, czego efektem jest oczywiście ostatnie miejsce w tabeli.

Podopieczni trenera Piotra Mandrysza nie dość, że legitymują się fatalnym bilansem 0-0-7, to również pod względem bramkowym wyglądają podobnie – zdobyli raptem cztery gole, stracili aż dziewiętnaście, w tym osiem w dwóch spotkaniach przeciwko ŁKS w Łodzi i Stomilowi Olsztyn u siebie, które zakończyły się porażkami sądeczan po 1:4.

Jak 58-letni szkoleniowiec nowosądeckiego pierwszoligowca zareagował na siódmą ligową porażkę swoich podopiecznych? Przypomnijmy, że w sobotę 3 października sądeczanie przegrali w Sosnowcu z Zagłębiem 0:3.

- Rozegraliśmy najsłabsze spotkanie z siedmiu dotychczasowych – stwierdził trener Mandrysz (cyt. za Sandecja.pl).

- Po zespole było widać trudy dwóch spotkań rozegranych najpierw w niedzielę z zespołem lidera, a w środę w arcytrudnych warunkach ze Stomilem. Źle biegaliśmy, praktycznie od początku spotkania wyglądało to, jakbyśmy czekali na egzekucję – zauważył ten były szkoleniowiec m.in. Bruk-Bet Termalicy Nieciecza, z którą niegdyś awansował na najwyższy szczebel rozgrywkowy.

- Na pewno wpływ na taki stan rzeczy miało zmęczenie piłkarzy i fakt, że w przeciwieństwie do zespołu gospodarzy mieliśmy jeden dzień mniej na regenerację. Przegraliśmy wysoko i ta drużyna wymaga podniesienia w sferze psychicznej, bo chłopcy są zdołowani, ale nie tylko oni, bo sztab również – podsumował.

Z „Pasów” do Nowego Sącza. Nowy-stary bramkarz

W poniedziałek Sandecja poinformowała o pozyskaniu z Cracovii hiszpańskiego napastnika Rubena Lopeza Hueski, prywatnie brata innego snajpera Carlitosa, który swego czasu robił furorę w barwach Wisły Kraków.

„Rubio”, jak najczęściej nazywany jest ten zawodnik, przeniósł się do miasta nad Dunajcem na zasadzie wypożyczenia, które ma potrwać do czerwca przyszłego roku. 25-latek w przeciwieństwie do brata, nie zawojował jak na razie polskiej ekstraklasy. W premierowym sezonie 2019/2020 zanotował dwa występy w elicie, w których zdobył gola w starciu przeciwko Śląskowi Wrocław (1:2). Do tego dorobku dorzucił kwadrans w meczu eliminacji Ligi Europy, w którym Cracovia rywalizowała z DAC Dunajską Stredą (2:2) oraz nieco ponad pół godziny w potyczce Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. Wiosnę spędził na wypożyczeniu w pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec. W dziewięciu meczach zdobył dwa gole. W bieżącej kampanii stranieri nie mógł już liczyć na łaskawość Michała Probierza i był piłkarzem trzecioligowych rezerw krakowskiego klubu. W czterech występach na tym poziomie rozgrywkowym nie zdobył gola.

„Witamy na pokładzie, życzymy dużo zdrowia i samych sportowych sukcesów w biało-czarnych barwach” - napisano na oficjalnej stronie internetowej Sandecji.

Początkiem października do Nowego Sącza powrócił też bramkarz Dawid Pietrzkiewicz. 32-latek urodzony w Sanoku był już w Sandecji w kampanii 2017/2018. Był jest w tym przypadku odpowiednim sformułowaniem bowiem rozegrał wówczas raptem jeden mecz. Stanął między słupkami w potyczce 28. kolejki ekstraklasy przeciwko Cracovii w Krakowie, które Sandecja przegrała 1:2. Ostatni sezon był dla Pietrzkiewicza względnie udany. W rundzie wiosennej bronił on barw drugoligowej Stali Stalowa Wola notując czternaście występów, w tym sześć bez straty bramki. Ostatecznie jego drużyna wywalczyła jednak piętnaste miejsce i spadła do trzeciej ligi. On sam pokazał się mimo to z dobrej strony. Czy teraz podobnie będzie w mającej swoje problemy Sandecji?

Kolejny trudny mecz

Dziś o godzinie 17.40 w Łodzi Sandecja rozegra mecz z Widzewem. Podopieczni trenera Enkeleida Dobiego jako beniaminek plasują się obecnie na czternastym miejscu w lidze mając w swoim dorobku siedem „oczek”. Łodzianie, których aspiracje sięgają wyżej, mają już za sobą przegraną z Radomiakiem w Radomiu 1:4 czy w derbach Miasta Włókniarzy z ŁKS 0:2. Widzew pokonał dotąd Stomil 2:0 i GKS 1962 Jastrzębie 1:0. W ostatniej serii gier łodzianie dali się ograć Puszczy w Niepołomicach 0:1.

W kadrze łódzkiej ekipy aż roi się od uznanych na krajowym podwórku nazwisk. Najciekawsze z nich to Marcin Robak, Mateusz Możdżeń czy Merveille Fundambu. W Widzewie występuje ponadto do niedawna pomocnik Sandecji Dominik Kun. Najlepszym strzelcem łodzian jest wspomniany Robak. 37-letni snajper ma w dorobku dwa trafienia.

Warto wiedzieć, że w poprzednim sezonie Widzewowi przyszło rywalizować w drugiej lidze. Na tamtejszych boiskach piątkowy przeciwnik Sandecji grał w kratkę, ale ostatecznie udało mu się awansować z drugiego miejsca, za Górnikiem Łęczna. W swoim ostatnim meczu łodzianie przegrali u siebie 0:1 ze Zniczem Pruszków, czym rozwścieczyli swoich kibiców. Nie obyło się bez zamieszek, wściekli fani wbiegli na murawę, próbowali atakować piłkarzy.

Czytaj także

Kobieta sędziuje w Lidze Mistrzów

Wideo

Materiał oryginalny: Sandecja. Porażka za porażką. Posiłki z Cracovii - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.