MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sandecja – winowajca zastępczy!

Ryszard Niemiec
Preteksty. Zabieram głos upełnomocniony godnością „ambasadora piłki nowo­sądec­kiej”, nabytą całkiem niedawno.

Tytuł obliguje do dyp­lomatycznej formy niniejszego piśmiennict­wa, co skutkuje og­raniczeniem felietonowych przejaskrawień. Tym bardziej, że sprawa dotyczy nobliwego klubu piłkars­kie­­go, o stuletniej tradycji, rozgrywającego mecze na stadionie pod wezwaniem klubowego patrioty, w dodatku osoby duchownej.

Mówimy o Sandecji, która stanęła wobec nienotowanego w swej historii wyzwania natury moralnej. Terminarz rozgrywek I ligi futbolowej wyznaczył jej rozegranie meczu z Widzewem-legendzie futbolu na statusie zabytkowej ruiny.

Jego stadion, na którym kiedyś kopali piłkę Mły­narczyk, Bo­niek i Smola­rek, rozjechały buldożery, tworząc plac budowy pod nowoczesny obiekt. Właściciel Wi­dzewa Sylwester Cacek gorączkowo poszukiwał boiska zas­tępczego i znalazł go w By­czy­nie, wiosce koło Pod­dębic.

Niestety, usterki tamtejszego stadionu, m.in. brak prze­piso­wych 2 tys. siedzisk, nieuwzględnienie – kluczowej dla pezetpeenows­kich licencjodaw­ców – klatki dla kibiców przyjezdnych spowodowały zapalenie czerwonego światła dla meczu z Sandecją, inaugurującego wiosenny sezon. I choć mecz miał się odbyć bez kibiców (!?), dzierżawcy ob­iektu, mieli przedstawić zgodę policji na imprezę… masową.

W tym miejscu pali się czerwone światło nie tylko dla organizatorów ligowej potyczki, ale także dla zdrowego rozsądku. Trudno pojąć, dlaczego w Byczynie, którą ligowa piłka zaszczyci raptem na kilkanaście miesięcy, należy inwes­­to­wać w ewidentnie potiomki­nowski obiekt, z klatką dla barbarzyńców w dodatku.

Osławiona komisja licencyjna PZPN, czyli grono ślepców, nieczułych na ekonomiczne realia rodzimego futbolu, mająca na koncie uśmiercenie m.in. Kolejarza Stróże, degradację (przy zielonym stoliku) z II ligi Unii Tarnów, nie wczuła się w położenie Widze­wa i zamiast zliberalizowania wymogów licencyjnych, bezdusznie je podkręciła. Zawiesiła klubowi licencję, zaordynowała minusowe pun­kty za każdy następny mecz w By­czynie; słowem: masakra, ozna­czająca zesłanie łodzian do niższej klasy!

Przegięcie okazało się tak du­że, że po środowis­ku przechodzi szmer dezaprobaty na piłkarską opry­cz­ni­nę. A ponieważ właściciel Cacek wszedł w posiadanie Wi­dze­wa w drodze kupna z rąk grona akcjonariuszy, w tym Zbigniewa Boń­ka, teraz gdy klub dostaje śmiercionośne orzeczenie licencyjne, zaczyna odwoływać się do konteks­tów tamtej transakcji.

Są też tacy, którzy mówią, że to Cackowi najbardziej zależy na upadku Widzewa, więc szuka zastępczego winowajcy. Póki co, złożył ostry protest, czyniący dys­komfort władzom związkowym. Starając się wyg­lansować sobie sumienie, pos­tanowiły one zrzucić odpowiedzialność za despekt uczyniony Wi­dze­wowi na rywala z Sącza! Jeśli Sandecja się zgodzi na przełożenie (?) meczu (miał się odbyć 2 dni temu), zaordynowana restrykcja przestanie obo­wiązywać. Tak oto wma­new­rowano ekipę Wójtowicza w dy­lemat natury moralnej, stawiając w wy­krzywionym zwiercia­dle kryteria zachowań fair.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski