MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sarapata: To, do czego chcemy zachęcić tym albumem, to radykalna życzliwość dla siebie i innych

Paweł Gzyl
Paweł Gzyl
Sarapata
Sarapata Adrianna Zalewska
Bracia Michał i Mateusz Sarapata z Krakowa zwrócili na siebie uwagę trzy lata temu efektownymi nagraniami w stylu melodyjnego techno. Ich sukces sprawił, że zajęli się tworzeniem muzyki filmowej i produkcją nagrań innych wykonawców. Nie zaniedbali jednak klubowej publiczności. Po serii trzech nowych singli prezentują teraz swój nowy album "Radical Kindness", który jest dostępny we wszystkich serwisach streamingowych.

Restauracje z Polski otrzymały gwiazdki Michelin

od 7 lat

- Wasz nowy album zapowiadały trzy single uzupełnione trzema teledyskami z Anitą Sokołowską w roli głównej. Skąd pomysł na stworzenie takiej audiowizualnej trylogii?
- Od początku chcieliśmy poszerzyć kontekst płyty o warstwę wizualną. Z pomocą przyszła Sylwia Rosak - reżyserka, która w wyniku wspólnej burzy mózgów stworzyła trzyczęściową opowieść, dodającą odcieni szarości do naszego pierwotnego konceptu. Tutaj kolosalne ukłony dla Sylwii, która wraz z Kacprem Czubakiem, fantastycznym operatorem, Martą Wieczorek, która stworzyła kostium kobiety-kwiatu i zrealizowała swoją wizję. Sylwia również wciągnęła do projektu Anitę Sokołowską, której cały koncept bardzo się spodobał. Anita jest wspaniałą osobą. Mocno zaangażowała się w pracę na planie. Jesteśmy zachwyceni efektem finalnym.

- „Radical Kindness” to concept-album, na którym wszystkie utwory łączy wspólna myśl wyrażona jego tytułem. Co zainspirowało was do stworzenia takiego spójnego dzieła?
- Bardzo lubimy ideę płyty jako całej opowieści. Zawsze staramy się słuchać albumów od początku do końca, więc naturalnym było dla nas, że nasz drugi album będzie miał właśnie taką formę. Zależy nam na przeprowadzeniu słuchacza przez nasze uniwersum.

- „Radical Kindness” nawołuje do jedności między ludźmi, w osiągnięciu której ma pomóc muzyka. Wierzycie, że sztuka może zmieniać świat na lepsze?
- Nie tylko może, ale i robi to teraz. Twórcy mają ogromny wpływ na naszą rzeczywistość i jeżeli tylko jest szansa wpłynąć na czyjś dobrostan, to trzeba to wykorzystać. To, do czego chcemy zachęcić tym albumem, to radykalna życzliwość dla siebie i osób w naszym otoczeniu. Nawet, jeśli nie zmienimy całych społeczeństw, to myśl, że możemy zrobić coś dobrego dla poszczególnych ludzi, jest pokrzepiająca.

- Pracowaliście nad utworami z „Radical Kindness” w różnych miejscach: w górskiej chatce na Słowacji i na jednej z hiszpańskich wysp na Balearach. Jaki wpływ na waszą muzykę miała otaczająca was przyroda?
- Większość materiału na album powstała w Zdziarze na Słowacji, gdzie zamknęliśmy się na tydzień w chacie bez bieżącej wody, ale z szybkim internetem i z niesamowitym widokiem na Tatry Bielskie. Przyroda i krajobrazy mają dla nas kolosalne znaczenie. Mocno wzmacniają koncentrację, której całemu społeczeństwu ogromnie brakuje. Będziemy częściej korzystać z tego systemu pracy, bo powstają wtedy rzeczy niezwykłe.

- Wasze nowe nagrania to nadal techno – ale uzupełnione dźwiękami akustycznych instrumentów i głosami zaproszonych wokalistów. Dlaczego postanowiliście poszerzyć formułę waszej muzyki?
- Zawsze było nam blisko do szerokiego instrumentarium. Muzyka elektroniczna nie ogranicza się tylko do syntezatorów i sekwencerów. Jako bracia, nasze muzyczne doświadczenia budowaliśmy na „tradycyjnym” instrumentarium i zawsze blisko nam było do dźwięków gitar czy instrumentów perkusyjnych. Pracujemy na co dzień jako twórcy muzyki filmowej, produkujemy też nagrania dla innych artystów, więc nasza paleta brzmieniowa jest bardzo szeroka. Głosy zawsze dodaje do produkcji elementu ludzkiego, co w przypadku tak „humanistycznej” płyty, jak „Radical Kindness”, było dla nas szczególnie istotne. Fascynujące jest też to, że z pomocą mediów społecznościowych możemy dotrzeć np. do chóru z Tanzanii i poszerzyć perspektywy o odległe kultury.

- Jak doszło do waszej współpracy w „On My Way Back” z Martą Złakowską – cenioną wokalistką, znaną ze współpracy z Tricky’m?
- Nasza znajomość z Martą, to długa historia. Jeden z nas – czyli Michał - studiował z Martą na Akademii Muzycznej i były lata, kiedy często się widywaliśmy, a stąd bardzo się lubimy. Uwielbiamy jej głos i zawsze chcieliśmy stworzyć coś razem. Przy okazji najnowszego albumu w końcu nadarzyła się ku temu dobra okazja.

- W „Po prostu” umieściliście fragmenty ścieżki dźwiękowej dawnego filmu Krzysztofa Kieślowskiego „Gadające głowy”. Jak pojawił się ten pomysł?
- Siedząc w chatce w górach i tworząc szkice do „Po Prostu” szukaliśmy jakichś elementów wokalnych, które oddadzą refleksyjność tej kompozycji i długo głowiliśmy się jak do tego podejść. W końcu wpadliśmy na pomysł, żeby wrócić do „Gadających głów”, odtworzyliśmy nasz szkic i najbardziej zajmujące fragmenty filmu doskonale wkomponowały się w utwór. Piosenka nabrała nowego i emocjonalnego spektrum.

- W waszych nowych utworach zwracają uwagę silne wpływy estetyki trance z lat 90. Nowością są też połamane rytmy, również typowe dla muzyki klubowej z tamtego okresu. Co o tym zdecydowało?
- Są to ponadczasowe narzędzia tworzenia muzyki tanecznej, środki, które mamy wrażenie, nigdy się nie zestarzeją. Poniekąd weszły już do warsztatów producentów muzycznych, podobnie jak brzmienia lat 80. Stały się sposobem na uzyskanie poczucia euforii w utworach. Dlatego po nie chętnie sięgnęliśmy.

- Kiedyś porównywano waszą muzykę do dokonań Jona Hopkinsa czy Christiana Löfflera. Dziś mówi się, że bliżej wam do dokonań brytyjskiego duetu Bicep. Co wy na to?
- Cały czas ewoluujemy, słuchamy nowych i rzeczy inspirujemy się ogromną ilością muzyki. Bardzo nas te porównania cieszą, bo są to bardzo cenieni przez nas artyści z pierwszej ligi współczesnej muzyki elektronicznej. Cały czas pracujemy na to, żeby nasze produkcje były jeszcze ciekawsze.

- Dlaczego „Radical Kindness” ukazał się tylko w serwisach streamingowych, a nie pokusiliście się o wydanie albumu na winylu czy CD?
- Streaming to najpopularniejszy i najłatwiejszy sposób na dostęp do muzyki. Sami słuchamy w ten sposób muzyki i był to dla nas naturalny wybór, zwłaszcza, że jesteśmy niezależnymi artystami i wydajemy własnym sumptem. Dla fanów tradycyjnych nośników mamy jednak dobrą wiadomość - na jesień planujemy specjalną edycję winyli z dodatkowymi utworami.

- Jak będziecie prezentować „Radical Kindness” na żywo?
- Jesteśmy już po kilku koncertach i cały czas szlifujemy nasz materiał live. W porównaniu z poprzednim sezonem koncertowym, kładziemy większy nacisk na elementy wizualne i świetlne. W dalszym ciągu jest u nas dużo miejsca na improwizację i szaleństwa brzmieniowe, bo momentum i ładunek emocjonalny to słowa kluczowe w naszych występach. Jeżeli chcecie się o tym przekonać - zapraszamy na nasze koncerty. Wszystkie informacje o koncertach dostępne na naszych social mediach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Sarapata: To, do czego chcemy zachęcić tym albumem, to radykalna życzliwość dla siebie i innych - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski