"Schumi" bliżej

Redakcja
Mc Laren nie miał za oceanem szczęścia. Najpierw obaj zawodnicy Rona Dennisa popełnili zasadniczy błąd na starcie decydując się na założenie opon typu slick, gdy tymczasem, wobec faktu, iż połowa toru była mokra należało, tak jak uczynili to jeźdźcy Ferrari "ubrać" deszczówki. Po kilku okrążeniach toru Mika Hakkinen musiał zjechać do boksu po nowe gumy, gdy w tym samym czasie jego najgroźniejszy rywal dziarsko pomykał na czele stawki.

MH

Czym bliżej finału, tym ciekawiej. Taka jest tegoroczna Formuła 1. Rozegrane na legendarnym, specjalnie przebudowanym dla potrzeb F-1 torze Indianapolis Grand Prix USA przyniosło kolejne zmiany w tabeli. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że zmiany te dotyczą tych samych kierowców: Michaela Schumachera i Miki Hakkinena. Wygrana Niemca na Indianapolis przy jednoczesnym pechu Fina (awaria silnika na 26. okrążeniu toru) spowodowała, że w chwili obecnej reprezentant Ferrari ma nad reprezentantem Mc Larena osiem punktów przewagi i na dwie eliminacje przed końcem zmagań wydaje się znacznie bliższy celu (tytuł mistrzowski) niż rywal.
 Wcześniej czynił to David Coulthard, ale analiza startu udowodniła, że Szkot popełnił falstart i musi pogodzić się z nałożeniem kary stop and go. Na dodatek slicki nie pozwalały Coulthardowi na skuteczne odpieranie ataków Schumachera. W konsekwencji również i Szkot musiał zjechać z toru, aby wymienić opony, co w połączeniu z wcześniej wspomnianą karą zepchnęło kierowcę Mc Larena na dalszą pozycję.
 Jeszcze raz serca fanów Hakkinena zabiły mocniej, kiedy pomiędzy dwudziestym a dwudziestym czwartym okrążeniem Fin zbliżył się do Niemca na odległość najpierw sześciu, potem pięciu, na końcu zaś czterech sekund. Szaleńczy pościg nie trwał jednak długo. Ciągłego popędzania nie wytrzymał silnik srebrnego bolida. W pewnym momencie spod tylnej części nadwozia buchnął ogień i Fin musiał zjechać z toru. Więcej nań już nie powrócił.
 Cóż innego pozostało Schumacherowi jak dowieźć spokojnie zdobycz do mety? Uczynił to bez większych problemów, choć na kilka okrążeń przed metą czerwone ferrari zakręciło "bąka" wyjeżdżając tylnymi kołami poza tor. "Schumi" miał sporo szczęścia. Gdyby bowiem amerykański tor okalała, tak jak we wszystkich innych "cywilizowanych" przypadkach, zaorana ziemia (a nie trawa) prawdopodobnie bolid Niemca ugrzązłby na dobre i tabela F-1 zachowałaby punktowe status quo. Tymczasem tylne koła ferrari zamieliły nieznacznie i dzięki odzyskaniu przyczepności pozwoliły Schumacherowi wyjść z opresji obronną ręką.
 Na torze w Indianapolis Mc Laren stracił wszystko co miał. Pierwsze miejsce Miki Hakkinena oraz pierwsze miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Oczywiście na rzecz Ferrari. Ale zmagania wciąż trwają. Do rozegrania pozostały jeszcze dwie gonitwy i sądzić należy, że ani Hakkinen, ani też Coulthard ostatniego słowa w kwestii tytułów nie powiedzieli.
 Aktualna sytuacja w tabeli F-1 2000: kierowcy: 1. Schumacher 88, 2. Hakkinen 80, 3. Coulthard 63, 4. Barrichello 55. Konstruktorzy: 1. Ferrari 143, 2. Mc Laren 133, 3. Williams 34, 4. Benetton 20,
5. Jordan, BAR 17.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie