Ściemniają z tymi lampami

BARBARA CIRYT
W Masłomiącej ponuro. Lampy stoją tu sierpnia, ale nie świecą FOT. ARCHIWUM
W Masłomiącej ponuro. Lampy stoją tu sierpnia, ale nie świecą FOT. ARCHIWUM
Jedni mieszkańcy Masłomiącej boją się wieczorami chodzić wiejską drogą. Inni śmieją się z urzędników, a jeszcze inni proszą, by zlitowali się i zaświecili 10 lamp, które zostały zamontowane w sierpniu. Nic nie pomaga. Gmina interweniuje, Tauron się nie spieszy.

W Masłomiącej ponuro. Lampy stoją tu sierpnia, ale nie świecą FOT. ARCHIWUM

MASŁOMIĄCA. Pisma krążą po spółkach Tauronu jak kartki świąteczne, a na drodze ciemno - mówi Marek Kozłowski, radny i mieszkaniec wioski. Lampy, które zostały tu zamontowane w sierpniu, wciąż nie świecą.

- Ludzie tu od wojny czekają na oświetlenie ulicy - mówi Marek Kozłowski, radny i mieszkaniec Masłomiącej. Przypomina, że przygotowanie inwestycji zaczęło się rok temu. Mieszkańcy byli zadowoleni, bo myśleli, że oświetlenie ulicy będzie kwestią kilku tygodni. Trwało około pół roku. Potem gmina w kilka tygodni ogłosiła przetarg na montaż lamp. Wcześniej, by wszystko przyśpieszyć, Marek Kozłowski z Dorotą Dąbrowską, sołtyską Masłomiącej, chodzili od domu do domu, żeby mieszkańcy podpisali zgodę na umieszczenie tych lamp.

- W sierpniu pojawili się wykonawcy i zamontowali lampy. Trwało to chyba jeden dzień - przypomina radny. Wtedy po raz pierwszy wieczorem na ulicy zrobiło się jasno. Ludzie byli zachwyceni. Ale ich radość trwała dobę. W kolejny wieczór znów zaległy ciemności, bo lampy zaświeciły tylko na próbę.

Zaczęło się przygotowywanie dokumentów odbiorczych. Mieszkańcy pytali, kto blokuje inwestycję - gmina czy zakład energetyczny? - Nie blokowaliśmy, wręcz przeciwnie, pośpieszaliśmy Tauron, żeby wysłali pracowników, którzy sprawdzą i policzą lampy oraz kable i wydadzą dokument potwierdzający odbiór - mówi Jarosław Sadowski, wicewójt gminy Michałowice. Po kilku interwencjach i wizycie wójta Antoniego Rumiana w Tauron Dystrybucja w Nowej Hucie - sprawa ruszyła.

Ewa Groń, rzecznik prasowy małopolskiego oddziału firmy Tauron twierdzi, że odbiór nie był możliwy, bo wykonawca dopiero w listopadzie uzupełnił dokumentację. - Wówczas zrobiony został odbiór oświetlenia i wydaliśmy IMZU, czyli Informację o Możliwości Zawarcia Umowy. W oparciu o ten dokument inwestor, w tym przypadku gmina, powinien obecnie zawrzeć umowę o sprzedaży i dystrybucji energii oraz umowę na konserwację oświetlenia - zaznacza Ewa Groń. Twierdzi, że to może potrwać kilka lub kilkanaście dni. - Ale zależy to od działań inwestora - dodaje.

- Nic bardziej mylnego - udowadniają w gminie. Podkreślają, że dokumentacja była złożona z końcem sierpnia. A Tauron tak wszystko organizuje, że dokumenty, pisma i informacje są przesyłane tam i z powrotem 12 razy. Wicewójt Sadowski przedstawia, jaką drogę pokonują pisma. - Nawet przy dobrych wiatrach na zaświecenie możemy czekać jeszcze miesiącami - mówi.

Informacja o Możliwości Zawarcia Umowy, tzw. zielona karta, dotarła do Michałowic od Tauron Dystrybucja w Nowej Hucie. - Jej skan - co ważne - wysyłamy do innej spółki - Tauron Sprzedaż przy ulicy Łagiewnickiej w Krakowie. Tam zostanie przygotowany aneks do umowy na sprzedaż energii i przesłany do gminy. My podpiszemy i odeślemy z powrotem do krakowskiego oddziału Tauron Sprzedaż. Ten zaś prześle informację do Tauron Dystrybucja w Częstochowie, że umowa na sprzedaż energii jest gotowa. Na podstawie tego w Częstochowie przygotują kolejną umowę, tym razem na przesył, bo inna spółka sprzedaje prąd, a inna udostępnia urządzenia - mówi wicewójt i zaznacza, że to nie koniec wędrówki dokumentów.
Częstochowski oddział poinformuje Tauron Dystrybucja w Krakowie - ale już nie ten w Nowej Hucie, a na ul. Dajwór - że przygotował dla gminy umowę na przesył energii. - Wówczas ten krakowski oddział występuje do nas o oryginał zielonej karty, wydanej w Nowej Hucie. Dostaje ją, wysyła sygnał do Częstochowy, że ma. Wtedy z Częstochowy dostajemy umowę, podpisujemy, odsyłamy w to samo miejsce. Gdy Tauron Dystrybucja w Częstochowie dostanie dokument, to wysyła informację, że umowa podpisana do placówki, od której cała droga się zaczynała, czyli do Nowej Huty dotarła i wówczas oni mogą powiesić licznik i zaświecić lampy - kończy opowieść wicewójt.

Mieszkańcy są poirytowani, że lampy gotowe od sierpnia tej zimy raczej nie zaświecą. - Dokumenty krążą po spółkach Tauronu, jak kartki świąteczne, a w Masłomiącej ciemno. To skandal - mówi Kozłowski.

barbara.ciryt@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
ice

pan Kozłowski chyba nie bardzo wie nad jakim budżetem głosował i czy na 2013 r. były zabezpieczone środki na płacenie rachunków za lampy w Masłomiącej, idą wybory więc najlepiej się reklamować w gazecie, może trzeba się wsiąść za robotę, a nie głosić farmazony.

I
Iwan

Panie Sadowski
Tą procedurę moża skrócić, tylko trzeba mieć "jaja", odrobinę chęci oraz nie czekać za biurkiem na dokumnety, tylko samemu jechać i to załatwiać.

Ten kto budował dom i załatwiał własną elektryke, wie o czym mówię.
Nie czeka się na pisma, które listonosz przynosi na biurko, tylko się za tym jeździ.

Trzeba ruszyć "cztery litery" i postać w kolejce na Łagiewnickiej i Śląskiej i w 3-4 tygodnie sprawa załatwiona.

I lampy świeciłby już w październiku.

Jest inne dno:) płacenie za prąd w tym roku :):):)

Dodaj ogłoszenie