Senat przyjał tzw. ustawę medialną

Paula Radwanowicz AIP
Janusz Wójtowicz
Senatorowie, pomimo protestów opozycji, przyjęli czwartek ustawę o radiofonii i telewizji. Za jej przyjęciem głosowało 57 posłów, 23 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. - To czysto kadrowy zamach na media – mówiła Barbara Zdrojewska z PO. - „Polacy nie śpijcie, larum grają”. Zostaliśmy dociśnięci do ściany – apelował z kolei Bogdan Borusewicz (PO).

W czwartek, ok. godz. 17.00, Senat przyjął nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Senatorowie zajęli się nią mimo głosów sprzeciwu opozycji.

Gdy marszałek Senatu Stanisław Karczewski z PiS zapowiedział uzupełnienie porządku obrad o nowele ustaw o służbie cywilnej i radiofonii i telewizji posłowie opozycji wyrazili swój sprzeciw.

Bogdan Klich i Bogdan Borusewicz z Platformy Obywatelskiej stwierdzili, że mogą w ten sposób zostać naruszone procedury funkcjonowania izby. Według opozycji, na środowym posiedzeniu Konwentu Seniorów mowa była tylko o dwóch ustawach (ustawie o oświacie i o tzw. podatku bankowym), którymi miała zająć się izba, a dodanie nowych ustaw do porządku obrad powinno być uzgodnione na osobnym spotkaniu Konwentu. Bogdan Borusewicz zaznaczył z kolei, że Konwent Seniorów może zdecydować o wprowadzeniu do porządku obrad tylko tych punktów, co do których jest już sprawozdanie odpowiedniej komisji. Według niego, podczas środowego posiedzenie Konwentu Seniorów, tego typu sprawozdań do noweli ustawy medialnej nie było.

- To nie jest tylko głos sprzeciwu, ale również głos zaniepokojenia. Pan marszałek nie zechciał zasięgnąć opinii konwentu seniorów w tej sprawie. Podczas wczorajszych obrad na konwencie seniorów nieznane były losy tych ustaw, których rozpatrzenie proponuje pan marszałek na tym posiedzeniu Senatu – mówił Bogdan Klich.

Stanisław Karczewski zapewnił jednak, że wszystko odbywa się zgodnie z regulaminem i zaznaczył, że podczas Konwentu zasygnalizował możliwość wprowadzenia nowych punktów do porządku obrad.

Podczas posiedzenia i pracy nad ustawą medialną padło wiele ostrych słów. Podczas gdy Barbara Zdrojewska z PO mówiła o „czysto kadrowym zamachu na media”, Bogdan Borusewicz wzywał „Polacy, nie śpijcie, larum grają”. I stwierdził: - Mamy ustawę, która zajmuje się tylko personaliami ścina całe kierownictwa radia i telewizji publicznej a także, w późniejszym okresie, rady nadzorcze i zarządy. Dodał, że „opozycja już nie ma argumentów”. - Nie mamy ruchu, zostaliśmy dociśnięci do ściany. Mamy w tej chwili całościowy ogląd zamierzeń PiSu. - Zaczęliście od Trybunału Konstytucyjnego, żeby go spętać i żeby nie mógł podjąć żadnej decyzji oceniającej konstytucyjność ustaw i z waszego punktu widzenia słusznie, bo następne ustawy są niekonstytucyjne – mówił.

Zwrócił się też do jednego z senatorów: - Nawiązał pan do demokracji szlacheckiej, republiki bliskiej naszemu sercu gdzie król jednak był ograniczony przez demokrację szlachecką, przez Sejm i do tego jeszcze w sytuacji gdy łamał kardynalne prawa obywatele mieli prawo zawiązać konfederację. To było ich prawo do obrony swojej wolności i tego co nazywano wtedy kardynalnymi prawami. Mam nadzieję, że to co powiedziałem tworzy pełną analogię historyczną.

- Jestem za wolnością słowa i nie jest moją intencją takie działanie jakie przypisał mi senator Borusewicz – odpowiedział mu Antoni Szymański z PiS.

Bogdan Klich z kolei oświadczył: - Wydaje mi się, że przypisujecie sobie zbyt wiele praw wynikających z wygranych wyborów. Zwrócił się do senatorów PiS ze stwierdzeniem, że mają inną koncepcję demokracji. - Ta koncepcja jest taka, że demokracja to rządy większości. My uważamy, że demokracja to rządy większości ograniczone prawem. Uważamy, że przerwanie kadencji obecnych władz które uzasadniacie politycznie ze względu na polityczne pochodzenie, skończy się fatalnie dla całego modelu mediów publicznych – stwierdził. A Robert Dowhan z PO dodał: - I tak będziecie głosować jak wojsko, i tak nie trafiają do was żadne argumenty, ta debata i tak jest jednostronna.

W środę wieczorem Sejm przyjął ustawę medialną, którą poprzedziła burzliwa debata. Za jej przyjęciem głosowało 232 posłów, przeciw było 152, od głosu wstrzymało się 34. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wynik głosowania przyjęli owacjami na stojąco i okrzykami „Wolne media!”.

Posiedzenie komisji senackiej, która opowiedziała się za przyjęciem jej bez poprawek zakończyło się o godz. 4 nad ranem następnego dnia. Senat pierwszy dzień posiedzenia zakończył o godz. 1.30 a następnego dnia, o godz. 8.00, wznowił obrady.
Ustawa medialna autorstwa PiS przewiduje m.in. wygaśnięcie mandatów dotychczasowych członków zarządów i rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia, których powoływać i odwoływać ma minister skarbu, a nie jak dotychczas KKRiT. Zakłada też zmniejszenie liczebności rad nadzorczych spółek medialnych i powoływanie ich nowych organów przez ministra skarbu państwa "do czasu wprowadzenia nowej organizacji mediów narodowych".

Wideo

Materiał oryginalny: Senat przyjał tzw. ustawę medialną - Polska Times

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
helek

dot. największego udziału kapitału...1) tv TVN-kapitał amerykański, 2) radio RMF - kapitał niemiecki, 3) radio ZET-kapitał francuski, 4) portale onet i interia-kapitał niemiecko-szwajcarski i niemiecki, 5) gazeta Fakt - kapitał niemiecko-szwajcarski, 6) gazeta Nesweek-kapitał niemiecko-szwajcarski......a tyle krzyku i wyśmiewania z repolonizacji mediów...na starą modłę można to nazwać germanizacją Polaków, "francuzyzacją" itd ponieważ na pewno media poddawane są wpływom z zewnątrz...niektórzy mogą to uznać za plus - owszem byłoby tak gdyby nie coraz częstsza ingerencja np. Niemiec w polską politykę wewnętrzną

G
Gość

w mediach publicznych. Dość tego!

G
Gość

Rachunek 1: (57 + 23 + 2) = 82 senatorów
Pytanie 1: gdzie, panie marszałku Karczewski, było 18 pozostałych senatorów i w czasie głosowania?

Rachunek 2: (232 + 152 + 34) = 418 posłów
Pytanie 2: gdzie, panie marszałku Kuchciński, było 42 pozostałych senatorów i w czasie głosowania?

Zarazem i obywatelski wniosek: trzy nieobecności w danym kwartale i w głosowaniach, posła czy senatora, wylot poza Sejm i Senat. Odzyskane mandaty przekazać osobom bardziej pracowitym i odpowiedzialnym. I tutaj nastąpią spore oszczędności.

Natomiast nie istniejący gwałt na media, p. Barbaro Zdrojewska z PO, będzie wówczas, kiedy media jednego "zaprzyjaźnionego" kierunku zaczną w końcu płacić podatki w Polsce. W ekonomii przypadki prosperity nie są nigdy constans, a tym bardziej na ćwierćwiecza. 8 lat pauzy podatkowej czas zakończyć, a jednocześnie prosperity. Jak opodatkowanie medialnym z "zaprzyjaźnionego" kierunku nie będzie się podobać, wówczas naprawdę nie stoi nic na przeszkodzie, ażeby te niezadowolone nie mogły wyjechać w tym kierunku, gdzie podatki również się płaci, i to dość spore!

p
przez prawicę.

Czerwone wieprze III Bananowej RP całkowicie pogubiły się podczas ostatnich obrad Sejmu.
Nowoczesne chamy Petru, nie znający procedur sejmowych, doznały pomroczności ciemnej.
Okazało się, że leniwe PO-stkomuchy zajęte popijaniem wódeczki, również nie zdążyły
zapoznać się z tym, nad czym maja głosować.
Tłusty Misiek PO prostu uciekł przed reporterem, gdyż zbyt mocno śmierdział gorzałą.

o
obserwator

To dramat co się dzieje.
Mam nadzieję, że Ustawa zostanie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego

M
Marcin

Kiedy w 2005 roku obcy kapitał przejął jedną niemiecką lokalną gazetę o nakładzie 200 tys rozpętała się w Niemczech istna histeria. Zanim wyjaśnię Czytelnikowi, do czego zmierzam przypomnę pewną mało znaną i celowo nienagłośnioną przez polskojęzyczne media historię sprzed dziesięciu lat. Oto w 2005 roku fundusze inwestycyjne z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych przejęły dziennik „Berliner Zeitung”. Nagle nowymi właścicielami niemieckiej gazety zostali, „Mecom” należący do brytyjskiego magnata prasowego Davida Montgomery’ego i fundusz „Veronis Suhler Stevenson” z USA. Mimo, że „Berliner Zeitung” nie był jakimś wielkim i specjalnie opiniotwórczym dziennikiem to w Niemczech zawrzało. Protestowali wszyscy począwszy od samych dziennikarzy po polityków i niemieckie elity intelektualne. Wszyscy jak jeden mąż twierdzili, że doszło do groźnego precedensu zagrażającego wolności słowa i suwerenności państwa. Nie może tak być twierdzono, aby ktoś zza granicy zdobył przyczółek, dzięki któremu może wpływać na poglądy i gusta niemieckiej opinii publicznej. Nie można pozwolić by ktoś spoza Niemiec kształtował charakter i język debaty publicznej. Przypominam, że działo się to wszystko w kraju gdzie udział obcego kapitału w mediach jest śladowy, żeby nie powiedzieć zerowy, a przejęty dziennik sprzedawał niecałe 200 tysięcy egzemplarzy. Można powiedzieć, że niemieckie zdrowe stado zareagowało prawidłowo i widząc zagrożenie dla swojego terytorium szybko pogoniło intruza. „Berliner Zeitung” od dawna jest już z powrotem w niemieckich rękach. A teraz porównajcie to sobie państwo z tym co zrobiono w Polsce po 1989 roku. Większość mediów jest w rękach zagranicznych koncernów medialnych (Axel Springer i tak dalej). Kto mądry ten wyciągnie wnioski... Pozdrawiam

t
to niemieckie

z deszczu pod rynne przez komuchow.

p
patrzacobiektywnie

Te poradzieckie media juz dawn winny byc zlikwidowane , ale dzieki takim gigantom intelektu jak guru Geremek czy Mazowiecki ( ze swa gruba kreska ) mamy dzis kolena generacje o mentalnosci niewolnika , ktora wykrzykuje co jakis czas cos o zagrozeniu demokracji .... ktorej nigdy nie zaznala, nie rozumie co to znaczy byc wolnym. Wydaje mi sie , ze wielu Polakow powinno znalezc poprawna idpowiedz , co to znaczy byc wolnym I dlaczego .

Dodaj ogłoszenie