Sentyment, hobby, biznes...

Redakcja
- Generalnie są trzy motywy. Po trzydziestu latach powróciłem do Krakowa. Kończyłem bowiem studia na Politechnice. Poza tym cała moja rodzina związana jest z Krakowem, większość rodziny tu mieszka. To taki motyw sentymentalny. Drugi związany jest z moimi zainteresowaniami siatkówką. Nie mogę powiedzieć, że ją kocham, bo nigdy nie grałem w zespole, ale w związku z tym, że Częstochowa leży blisko Aleksandrii, a tam istnieje drużyna szczycąca się dużymi osiągnięciami, w jakiś sposób pozazdrościłem sąsiadom. Poszukałem więc klubu, któremu mógłbym pomóc. Nie ukrywam jednak, że dla mnie jest to również inwestycja i to na parę lat. Sądzę, że to się musi zwrócić.

Sponsor siatkarzy Wawelu z Aleksandrii k. Częstochowy

 - Dlaczego zdecydował się Pan finansować siatkarzy Wawelu? - zapytaliśmy właściciela Zakładów Mięsnych Aleksandria Dariusza Moczarskiego.
 - Czy to oznacza, że chce Pan wejść ze swoimi wyrobami na rynek krakowski?
 - Oczywiście. Korzyści muszą się być obopólne - dla firmy i dla klubu. To jest związane także ze stworzeniem w przyszłości Sportowej Spółki Akcyjnej. Czasu wcale nie ma za wiele, trzeba więc już teraz przystąpić do opracowania statutu, sporządzenia stosownych umów.
 - Pana pierwsze spotkanie z zawodnikami i trenerami było bardzo uroczyste: oficjalna prezentacja, wręczanie koszulek, bankiet. Chciał Pan takiej właśnie fety?
 - Niezupełnie. Dałem prezesowi sekcji Adamowi Matyszczakowi wolną rękę.
 - Nie będzie Pan zazdrosny, jeśli sukcesy sportowe i organizacyjne przyciągną do Wawelu innych sponsorów i w nazwie zespołu pojawi się jeszcze jeden człon, jak to się dzieje między innymi w Częstochowie?
 - Jestem na to otwarty, bo zdaję sobie sprawę, że potrzeby finansowe takiego klubu są duże, wziąwszy pod uwagę ambicje dalszego awansu - do pierwszoligowej Serii A. Nie widzę więc powodu, żeby się nie podzielić się tym tortem.
 - A co nazwą? W takiej sytuacji nawet Częstochowa musiałaby wam ustapić. Zresztą, Aleksandria WKS Wawel-AGH Kraków to już niezły tasiemiec.
 - Dla mnie mogłoby być AWA, tylko kto by się zorientował o kogo chodzi.
 - Kiedy zdecydował się Pan na finansowanie krakowskiego klubu, nikt w Pana miejscowości, czy w Częstochowie nie miał o to pretensji? Nie wyrażano zdziwienia?
 - Tego typu rozmowy przeprowadza się w trybie poufnym. Nie doprowadziłem do konfrontacji, czy wręcz targu. W najbliższym o otoczeniu wiedziała o tym tylko moja załoga i została bardzo podbudowana. Rzecz jasna, będziemy przyjeżdżać na mecze do Krakowa.

Rozmawiał: JERZY SASORSKI

Tłumy w lokalach, sypią się kary

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie