Serce aż rwie się na Majdan

PIOTR SUBIK
W ubiegłą sobotę mieszkający w Krakowie Ukraińcy manifestowali pod pomnikiem Mickiewicza na Rynku FOT. JACEK WOJCIECHOWSKI
W ubiegłą sobotę mieszkający w Krakowie Ukraińcy manifestowali pod pomnikiem Mickiewicza na Rynku FOT. JACEK WOJCIECHOWSKI
Noc z piątku na sobotę, 29 na 30 listopada, w którą ukraińska milicja brutalnie pobiła studentów na kijowskim Majdanie, Andrij Kudriaszow spędził przed komputerem. Na stronie internetowej niezależnej stacji Hromadska.TV podglądał na żywo, co dzieje się na głównym placu stolicy jego ojczyzny. Niedowierzanie rosło z minuty na minutę.

W ubiegłą sobotę mieszkający w Krakowie Ukraińcy manifestowali pod pomnikiem Mickiewicza na Rynku FOT. JACEK WOJCIECHOWSKI

SPOŁECZEŃSTWO. Młodzi Ukraińcy mieszkający w Krakowie nie widzą żadnej alternatywy dla integracji ich kraju z Unią Europejską

- Kładliśmy się spać na Ukrainie, a obudziliśmy się na Białorusi! To powrót do metod sowieckich - mówi wprost Andrij, doktorant na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, Ukrainiec z miasta Chmielnicki na Podolu. Przyjechał do Polski na studia w 2011 roku, bo zakochał się w Krakowie parę lat wcześniej, będąc na kursie naszego języka i kultury.

Młoda pieśniarka Susanna Jara również śledziła w telewizji dramatyczne wydarzenia z Kijowa. - Serce mi się ścisnęło, przepłakałam całą noc. Nawet nie dlatego, że Ukrainiec zgotował taki los innemu Ukraińcowi. Płakałam, bo to człowiek wystąpił przeciw człowiekowi - mówi Susanna, urodzona w Poczajowie, w Polsce mieszkająca od 1992 r. - najpierw w Sanoku, a potem w Krakowie.

ccc

Kiedy co jakiś czas Susanna jedzie na Ukrainę do rodziny lub przyjaciół, miejsce, w którym kończy się Unia, a zaczyna Wschód, najlepiej zauważa na granicy w Krościenku.

Po obu stronach są osady - po polskiej raczej zadbane, po ukraińskiej już mniej. Na drodze z Korczowej tych różnic tak bardzo nie widać. Zaraz za granicą zaczyna się las, a z niego wjeżdża się prawie od razu do Lwowa. W mieście całkiem jak w Europie - McDonalds, mnóstwo sklepów ze słowem "shop" w nazwie itp.

Podobnie w Kijowie - to już całkiem europejska metropolia, choć pełna kontrastów. Panie w futrach i te przesadnie umalowane można spotkać na każdym kroku, a obok - żebracy. - Mam problem, bo nie czuję się Polką, nie wiem też, czy jeszcze czuję się Ukrainką. Europejką? Też nie. Czuję się nikim i jest mi z tym fantastycznie - mówi Susanna.

Kiedy jednak ją podpytać, nietrudno zgadnąć, że los Ukrainy nie jest jej obojętny. Gdy w 2010 r. zbliżały się wybory prezydenckie na Ukrainie, pytała przyjaciół, na kogo będą głosować. Była zdziwiona, że na Wiktora Janukowycza, mimo iż wcześniej popierali "pomarańczową rewolucję". Powód? Janukowycz obiecywał wyższe becikowe...

W 2010 r. Andrij nie poparł ani Janukowycza, ani głównej jego konkurentki Julii Tymoszenko. Teraz na Ukrainie denerwuje go najbardziej korupcja. I ta typu ukraińskiego (łapówki daje się z własnej inicjatywy), i ta typu rosyjskiego (na każdym kroku wymuszają je urzędnicy).

Kilku kolegów Andrija, zarówno Ukraińców, jak i Polaków z Krakowa, na wieść o decyzji Ukrainy o odstąpieniu od rozmów z Unią, spakowało się i pojechało do Kijowa. Zostawili żony, dzieci. - Prawie nikt nie wierzył, że Janukowycz podpisze umowę stowarzyszeniową z UE. Ale też nikt nie spodziewał się, że ogłosi to w tak chamski sposób, okłamując partnerów z Europy. Chyba zdawało mu się, że gra w pokera i uda mu się ugrać jakieś korzystniejsze warunki - mówi Kudriaszow.

Andrij chciałby Ukrainy jak Polski, gdzie co krok spotkać można tablice, że na budowę drogi, mostu, hali pieniądze dała UE. No i bez wszechobecnego łapówkarstwa. Nie ma alternatywy dla Unii - tak sądzi nie tylko on. Tak myśli większość, jeśli nie wszyscy Ukraińcy mieszkający w Krakowie.
- Będąc w Polsce mamy porównanie z tym, co dzieje się w naszym kraju. Nie chcemy tak niskiego poziomu życia, chcemy żyć jak nasi rówieśnicy w Europie. Takie głosy słychać coraz częściej - opowiada Witalij Kariew, student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, który pochodzi z Krasiłowa w obwodzie chmielnickim, a pod Wawelem mieszka od pięciu lat.

ccc

Witalij był jedną z 200, może 300 osób, które 23 listopada w marszu protestu przeciw poczynaniom prezydenta Janukowycza przeszły z Rynku Głównego pod konsulat Ukrainy obok ronda Mogilskiego. Spontanicznie zorganizował go Andrij z przyjaciółmi - Polakami i Ukraińcami. Konsul ukraiński niechętnie z nimi rozmawiał. Przekonywał, że nie szanują ojczyzny wybierając na manifestację dzień obchodów rocznicy Wielkiego Głodu na Ukrainie (w wyniku działań Stalina w latach 30. XX wieku zmarło do 6 mln Ukraińców). A oni właśnie w ten sposób sprzeciwiali się wolcie w stronę Rosji, której dokonał Janukowycz.

- Tego dnia była w ludziach szczerość. Żadnych podziałów, tylko wyrażanie wspólnych wartości: wolność wypowiedzi, wolność wyboru - mówi Witalij.

W ten dzień nawet Polacy nie mówili tego, co zwykle mogą usłyszeć o sobie Ukraińcy. Nie było żadnych "rezunów", morderców ani potomków Stepana Bandery, przywódcy nacjonalistów, odpowiedzialnych za rzeź Polaków na Wołyniu. Pod konsulat przyszli ci krakowianie, którzy Ukraińców nie postrzegają stereotypowo.

W ub. sobotę na następną manifestację pod pomnikiem Adama Mickiewicza w Rynku przyszło już mniej ludzi. Ale byli eurodeputowana Róża Thun i senator Bogdan Klich. Mówili, że są za Ukrainą w Europie.

- Najlepiej byłoby, gdyby Ukraina potrafiła sobie poradzić sama - bez Unii i bez Kremla. Ale to chyba niemożliwe - zauważa Susanna.

Andrij wierzy w zwycięstwo rozsądku: - Osób, które nie chcą sojuszu Ukrainy z Rosją jest znacznie więcej niż się wydawało. Są tacy nawet w Doniecku. Ukraińcy nie mają wyboru, muszą teraz walczyć. Jeśli przegrają, czeka nas najgorszy scenariusz: najpierw unia celna z Rosją, a później nowy Związek Sowiecki. To nie jest już tylko walka o Unię, to walka o suwerenność Ukrainy.

piotr.subik@dziennik.krakow.pl

Współpraca Maciej Makowski

POLSKA ZA UKRAINĄ

* W KRAKOWIE ODBYŁY SIĘ DOTĄD DWIE MANIFESTACJE poparcia dla europejskich dążeń Ukrainy. Na najbliższe dni planowane są kolejne, czynione są starania, by na ulicach miasta zawisły ukraińskie flagi.

* INICJATORZY WIECÓW POPARCIA ZASTRZEGAJĄ, że nie promują żadnych sił ani ideologii politycznych. Są tylko głosem społeczeństwa.

* "NIE MA BEZPIECZNEJ POLSKI BEZ WOLNEJ UKRAINY". Te słowa, wypowiedziane w Krakowie w 1992 roku przez ambasadora Ukrainy, przypomniał w sobotę na Rynku Głównym senator Bogdan Klich.

* NIE TYLKO KRAKÓW WSPIERA UKRAIŃCÓW występujących spontanicznie w obronie demokracji. Regularne pikiety odbywają się m.in. pod ambasadą Ukrainy w Warszawie. Kilka dni temu w centrum Kielc zawisło kilkaset flag Polski, Ukrainy i Unii Europejskiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie