Serduszkowe szaleństwo

Redakcja
O tym, że Walenty kojarzy szczęśliwe pary, wiedziano już ponoć w starożytności. Młodzi Rzymianie w tym dniu ciągnęli losy z imionami dziewcząt, które potem towarzyszyły im podczas zabawy. Chrześcijańskim patronem Dnia Zakochanych jest biskup Walenty. Udzielił on ślubu bezgranicznie zakochanym: Sarpii i Sabino. Ona była śmiertelnie chora, a on chciał umrzeć razem z nią. Podobno, gdy przed stu laty odkopano grób zakochanych, Sabino i Sarpia mieli nadal splecione dłonie. Tę romantyczną historię przywołują często zwolennicy Dnia Zakochanych. Przeciwnicy dowodzą, że nasi słowiańscy przodkowie takiego święta nigdy nie obchodzili, a jego odpowiednikiem może być co najwyżej sobótka. I bez kiczowatych prezentów umiano u nas kochać i szanować wybranki serca.

Walentynki tuż-tuż. Jak wiele innych zwyczajów zza oceanu, także i walentynki mają w Polsce swych zagorzałych zwolenników oraz zaprzysięgłych przeciwników.

Żniwa w handlu

   Co by jednak powiedzieć, od paru lat także i w Polsce od początku lutego zacierają ręce handlowcy, a sklepowe wystawy i wnętrza zaczynają czerwienieć za sprawą różnej wielkości serc. Tu i tam dyndają wielkie, tekturowe - tylko dla ozdoby, gdzie indziej kuszą słodkie, z piernika po kilka złotych jedno, które i zdobią, i potrafią zaspokoić głód. Są atłasowe i pluszowe, sprzedawane osobno lub doczepione do czegokolwiek.
   W supermarketach "dla zakochanych" zarezerwowano długie alejki. Z głośników sączy się nastrojowa muzyka, a na półkach lśnią złoto-srebrnym blaskiem pudełka serduszkowych czekoladek, setki lizaków z napisem
"I love you", owiniętych w szeleszczący celofan - za jedyne 70 groszy każdy. Kto nie lubi słodyczy, może kupić świeczki w kształcie serca, kubki malowane w serduszka, ołówki pakowane po dwa, a na każdym napis w stylu: Całuj mnie, całuj gorąco...
   Także w sklepikach z maskotkami dominują serca. Są porcelanowe słonie z trąbą w serduszka i pieski z serduszkowymi krawatami. Kupić można walentynkowe kartki, walentynkowe koperty i bieliznę... Nawet misie założyły kremowe i czerwone kaftaniki z sercowymi aplikacjami.
   Prezentem może być też pluszowa poduszka z czerwonego pluszu ze stosownym napisem. Czasami takie kosmate serce ma czarne nóżki i łapki, a czasami jest tylko podstawką dla pary jakichś futerkowych zwierzątek, które - gdy nacisnąć guziczek
- skrzeczą dziwnie i wprawiają serce w pulsujące, świetliste drgania.

Wszystko już było

   Warto pamiętać, że pierwsze upominki z okazji święta zakochanych zaczęli dawać sobie Anglicy i to już w XV wieku. Słynne marcepanowe jabłko pokryte różowym lukrem podarował podobno król Henryk VIII swojej żonie Annie Boleyn. Znacznie później zakochani zaczęli przesyłać sobie kartki. Pierwsze drukowane walentynki pojawiły się w drugiej połowie XVIII wieku. Wcześniej malowano je ręcznie w serca, kwiatki i gołąbki. Jeden z najbogatszych ludzi świata Aristoteles Onassis ofiarował śpiewaczce Marii Callas kartkę, która kosztowała - bagatelka! - 250 tys. dolarów! Była to walentynka ze złota, ozdobiona serduszkiem wysadzanym brylantami oraz szmaragdami, którą przesłał w kopercie z futra z norek.
   Co roku Brytyjczycy - jeśli wierzyć statystykom - wydają na walentynki kilkanaście milionów funtów, wysyłając prawie 17 milionów płomiennych wyznań miłosnych. Także co roku, jak się okazuje, kilkaset tysięcy listów miłosnych przepakowuje się w Krainie Miłości, czyli w Lovelandzie, w amerykańskim stanie Colorado. Otóż, zakochani z całego świata zaadresowany walentynkowy list wkładają do drugiej koperty i przesyłają do Lovelandu. Tam wyjmuje się właściwy list, przystawia okolicznościowy stempel i wysyła "walentykę" do adresata.
   We Włoszech natomiast najpopularniejszym walentynkowym prezentem jest czerwona bielizna i to zarówno damska, jak i męska. Francuzi kupują kwiaty i zapraszają na kolację. Nie może podczas niej zabraknąć zamrożonego szampana i powszechnie znanych afrodyzjaków, takich jak: ostrygi, brokuły, truskawki i czekolada.
   Młodzi Chińczycy nakłuwają skórkę pomarańczy i śpią z owocem pod pachą. Potem wysyłają owoc ukochanej osobie wierząc, że gdy go skosztuje, obudzi się w niej gorące uczucie.
   U nas, oprócz prezentów można ukochanej przesłać życzenia za pośrednictwem ogłoszenia w prasie. Kilka lat temu jedna z młodzieżowych gazet zamieściła listę pieszczotliwych imion, którymi raczyli swoje ukochane i ukochanych nadawcy życzeń. Były więc całusy od: Misiaczków, Myszek, Pchełek, Żabek, Ptysiów, Landrynek, Serdelków, Fryteczek i Bananków. Jedna z dziewczyn przeczytała w gazecie wyznanie miłości powtarzane w niezmienionej formie 99 razy! Zbyszek zapewniał o uczuciu za pośrednictwem kilkudziesięciu przysłówków. Przekonywał, że kocha ją: hałaśliwe, dumnie, erotycznie, smacznie, jedwabiście, czule, kolorowo itd.
   Także komputer jest przydatny w Dniu Zakochanych. Podobno, znając odpowiedni adres i podając wymiary oraz charakterystykę ukochanej i ukochanego, wyspecjalizowana firma sama ułoży i ozdobi liścik, wysyłając go na adres adresatki czy adresata miłosnego wyznania.
MAJKA LISIńSKA-KOZIOł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie