Sezon się rozpoczął

Redakcja
Grzegorz Tusiewicz

Cały ten jazz

Grzegorz Tusiewicz

Cały ten jazz

Po intensywnym jazzowym lipcu, sierpień niechybnie był dla muzyków czasem zasłużonego odpoczynku. Choć już w jego końcu Jarek Śmietana na przykład koncertował w Meksyku, a przed kawiarnią w Sukiennicach śpiewały Paulina Kujawska i Magda Gościk, grały zespoły dowodzone przez trębacza Tomasza Nowaka, a nawet grupa New Bone. Początek września był równie leniwy. Warto wspomnieć natomiast o znakomicie grającym Wojtku Groborzu w trio w "Harrisie" 9 września i o wtorkowych niezobowiązujących graniach w "Indigo", gdzie występował kwartet Marcin Ślusarczyk - saksofony, Karol White - gitara, Marian Pawlik - kontrabas, Tomasz Grochot - perkusja. Niby nic, niemniej słychać, że muzycy przygotowują te występy bardzo sumiennie, intensywnie próbując. Byłem tam i piątego września, i tydzień później, i widziałem pojawiającego się nad tą formacją "ducha"; a może to natchnienie? Grają w większości kompozycje z "epoki gwiazd": Booker Ervina, Theloniousa Monka, Jimmy Smith a, Larry’ego Younga. Jest to więc kolejna ekipa muzyków eksploatująca odleglejsze style jazzu nowoczesnego. Naprawdę warto wpaść we wtorek do "Indigo" i zasłuchać się przez chwilę. A przy okazji polecam miłośnikom dobrego jazzu zakup ostatniego numeru "Jazz Forum" z płytą CD, nagraną przez znanego, również z koncertów w Krakowie, Jerzego Małka z zespołem, w skład którego wchodzi m.in. znakomity pianista Michał Tokaj. To duża frajda słuchać młodych grających pięknie oryginalne kompozycje.
 Tak bywa, że niektórymi przejawami działalności muzycznej z obszarów pomiędzy gatunkami nie ma się kto zająć. Muzyką klasyczną one nie są na pewno, etniczną już nie, jazzem ani rockiem czy "poezją śpiewaną" tym bardziej. A ponieważ są przejawami swoistego rodzaju międzykulturowego folkloru miejskiego, który też leży historycznie u podstaw jazzu, więc spontanicznie wkroczyłem na tę "działkę". Stało się to za sprawą piątkowego koncertu organizowanego przez Towarzystwo Kulturalne Wiedeń - Kraków z prezesem panią Zofią Beklen, pod łaskawym patronatem konsula Austrii w Krakowie dr. Ernsta-Petera Brezovszky’ego i pod medialną opieką "Dziennika". Program koncertu był na pierwszy rzut oka stylistycznie "wywrotny", gdyż gdzieś podskórnie odwoływał się do cesarsko-królewskiej terytorialności, która na płaszczyźnie kulturowej była nieprawdopodobną mieszanką wszystkiego ze wszystkim - od jodłujących Tyrolczyków, węgierskich czardaszy, żydowskich klezmerów, serbskich grajków weselnych poprzez lewantyńskie zaśpiewy spod Fiume (obecnie Rijeka), muzykę górali całych prawie Karpat, transylwańskie tęsknice, aż po intensywne "operetkowe" muzyczne życie Wiednia.
 W pierwszej części wystąpił krakowsko-góralsko-nowoorleański Old Metropolitan Band, pokazując element obecnego folkloru miejskiego Krakowa, a w drugiej - grupa wiedeńskich imigrantów nazywająca się Tschuschen. Tworzą ją muzycy mieszkający w Wiedniu, ale pochodzący z Kurdystanu, Chorwacji i Polski. Efektem tej międzykulturowej fuzji był żywy, namiętny jak każdy folklor, zróżnicowany koktajl muzyki środkowoeuropejskiej z przewagą rejonu Bałkanów. Muzyka to pozornie otwarta, w rzeczywistości zamknięta w swej tragicznej niemożności wyjścia poza obyczajowo-narodowościowe getto imigrantów, przypomina sytuację sprzed stu lat legendarnej dzielnicy Nowego Orleanu - Storyville. Rodowici wiedeńczycy muzyki tej na pewno nie znają, gdyż podobnie jak bohaterowie "Przeminęło z wiatrem" w Ameryce, tkwią zastygli w straussowskim kokonie byłej świetności. A młodzież tarza się w międzynarodowej popowej "papce". Istnieje na szczęście artystowski element jazzowy - genialna Vienna Art Orchestra.
 Ten występ dał, nie tylko mnie, wiele do myślenia na temat kulturowej tożsamości unsere mittleeuropeische Heimat.
 W sobotę w "Harrisie" grali muzycy z grupy Overtime dowodzeni przez braci Pawła i Marka Piątków. Razem z wyróżniającymi się saksofonistą Leszkiem Szczerbą i perkusistą Sławkiem Bernym zagrali swój pogodny, ale też ekspresyjny program, ku zadowoleniu sporej publiczności.
 Na najbliższe tygodnie zapowiadane są liczne imprezy jazzowe. 22 bm. swoje piąte urodziny będzie obchodził klub "U Louisa" - który startował jako jazzowy. Tego samego dnia w Ośrodku Kultury im. Norwida w Nowej Hucie Jarek Śmietana i Krystian Brodacki zagrają piękne i nieznane tematy jazzowe. Również w tenże piątek w Studiu S-5 Radia Kraków wystąpi Beata Kossowska z zespołem LeBlue, jedyna w Polsce kobieta grająca profesjonalnie na harmonijce ustnej, a z kolei w Piwnicy pod Baranami Jazz Band Ball Orchestra z towarzyszeniem Amerykanki Janice Harrington. W sobotę w "Harrisie" zagra, po półrocznej przerwie, Sebastian Bernatowicz. 29 bm z kolei odbędzie się w wynajętej sali klubu "Pod Jaszczurami" kolejna noc trębaczy w rocznicę śmierci Milesa Davisa, a na 17 października klub "Indigo" zapowiada występ Petera Brotzmana.
 Sezon chyba się rozpoczął.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie