Skaczę wysoko, bo jestem lekki

Redakcja
Od zaledwie dwóch lat gra w Polskiej Lidze Siatkówki. Postępy, jakie robi siatkarz Skry Bełchatów Mariusz Wlazły, są imponujące. Podczas meczów Ligi Światowej z Grecją był już pierwszoplanową postacią reprezentacji Polski, jej najskuteczniejszym zawodnikiem.

Mariusz Wlazły

Od zaledwie dwóch lat gra w Polskiej Lidze Siatkówki. Postępy, jakie robi siatkarz Skry Bełchatów Mariusz Wlazły, są imponujące. Podczas meczów Ligi Światowej z Grecją był już pierwszoplanową postacią reprezentacji Polski, jej najskuteczniejszym zawodnikiem.

- Nawet w sytuacjach, gdy koledzy nie najlepiej przyjmowali zagrywkę, Pan popisywał się udanymi atakami. Ani przez chwilę nie było widać debiutanckiej tremy, a przecież to dopiero pierwsze Pana mecze w tak ważnej roli. Jak Pan to robi?
   - W Bydgoszczy podczas spotkań z Argentyną bardzo się denerwowałem, przeciwko Grekom zagrałem już na większym luzie. Nie przywiązuję jednak dużej wagi do własnych osiągnięć, zależy mi natomiast bardzo na tym, aby cała drużyna odnosiła sukcesy, nie opierała swojej siły na jednym czy dwóch zawodnikach.
- Jak duży jest wpływ na Wasze zachowanie na boisku trenera Raula Lozano?
   - Potrafi nas uspokoić. Nie przyczepia się do drobnych błędów, raczej stara się dodać otuchy w trudnych chwilach.
- Dość często pokazuje Wam sektor boiska, gdzie powinniście zagrywać. To pomaga?
   - Chyba najbardziej tym, którzy zagrywają taktycznie - niezbyt mocno. Mają wtedy za zadanie wyłączyć z gry określonych graczy drużyny przeciwnej. Moje serwisy są mocne, mam nimi zdobywać punkty, tego typu wskazówki trenera mniej się przydają.
- Czy dobrze, widowiskowo i skutecznie, jesteście w stanie grać również na wyjazdach?
   - Jestem daleki od składania takich deklaracji, dla niektórych z nas i dla trenera także najbliższe wyjazdowe mecze Ligi Światowej z Serbią i Czarnogórą oraz z Grecją będą nowym doświadczeniem. Mam jednak nadzieję, że choć po jednym spotkaniu wygramy.
- Sobotni występ przeciwko Grekom był najlepszy w Pana krótkiej karierze reprezentacyjnej?
   - Pozornie mogło to tak wyglądać, ale lepiej grało mi się w piątek.
- Jak znosi Pan coraz większą popularność?
   - Odbieram to spokojnie. Cieszę się, że tak szczęśliwie to wszystko się potoczyło. Na pewno dwa lata temu nie myślałem, że tak szybko trafię do pierwszej reprezentacji.
- Siatkarze mawiają, że kto wysoko skacze, ten krótko skacze. Pan wręcz fruwa, nie obawia się Pan konsekwencji - urazów, kontuzji?
   - Skaczę wysoko, bo jestem lekki. Kolana wytrzymują te skoki i obciążenia. Do tej pory drobne problemy miałem tylko z barkiem.
Rozmawiał Jerzy Sasorski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie