Skawina. Nie tylko władze gminy, ale też mieszkańcy dbają o ratowników z Pogotowia Ratunkowego. Przywożą im maski, płyn i posiłki [ZDJĘCIA]

Ewa Tyrpa
Ewa Tyrpa
fot. archiwum Pogotowia Ratunkowego w Skawinie
Udostępnij:
- Robimy wszystko, by zabezpieczyć ratowników przed zarażeniem się koronawirusem, by mogli ratować ludzkie zdrowie i życie. Uruchomiliśmy rezerwę kryzysową i na bieżąco kupujemy dla nich środki ochrony osobistej i do dezynfekcji – mówi Norbert Rzepisko, burmistrz Skawiny, która jest organem prowadzącym Pogotowie Ratunkowe im. S. Greinera [galeria].

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

Teresa Klęk, kierująca Wydziałem Organizacyjnym w Urzędzie Miasta i Gminy wymienia m.in. płyny do odkażania, medyczne przyłbice i gogle, maski oraz kompletne wysokiej klasy kombinezony biologiczne.

- W ochronne elementy wyposażamy też np. straże pożarne, strażników miejskich i pracowników ośrodka pomocy społecznej – mówi pani kierownik i podkreśla też pomoc prywatnych osób i firm.

Jako przykład podaje przedsiębiorcę z Ochodzy, chcącego przekazać pogotowiu 2 tys. zł. Jednak jednostka samorządowa nie może przyjmować pieniędzy, więc po uzgodnieniu z pogotowiem zakupiono ratownikom potrzebną pralko-suszarkę.

Pogotowie uzupełnia też wyposażenie z własnych funduszy oraz przekazanych przez darczyńców. - Jesteśmy niezmiernie wdzięczni tak bardzo dbającym o pogotowie władzom gminy, jak i wszystkim ofiarodawcom, dzięki którym ratownicy są chronieni – mówi Michał Pularek, dyrektor Pogotowia.

Szczególne podziękowania kieruje do ratowników i lekarzy. - To oni są na pierwszej linii i wspaniale, że chcą nieść ludziom pomoc, że można na nich liczyć w tych naprawdę trudnych chwilach – dodaje dyrektor. Sam jest ratownikiem i w razie potrzeby jest gotów jeździć w załodze karetki. Skawińskie Pogotowie dysponuje dwoma ambulansami. Załogę tworzy 39 ratowników i 9 lekarzy.

Władze gminy zapewniły też dla ratowników lokum, w którym mogą przebywać po zakończonym dyżurze. To rozwiązanie profilaktyczne. Na pewno rozłąka z rodziną jest wyborem z konieczności, ale ratownicy są najbardziej świadomi zagrożenia. Niezwykle cenią sobie wszystkie gesty mieszkańców. A sami, jak mówią, nie czują się bohaterami.

- Nie ukrywamy, że boimy się zarażenia. Tylko głupiec powiedziałby, że się nie boi. Boimy się o siebie, o nasze rodziny, o to czy wrócimy do domu czy na kwarantannę, ale wybraliśmy taki zawód i staramy się go wykonywać jak najlepiej – mówi ratownik Michał Rokosz. Dla niego i jego kolegów niezwykle ważne jest oparcie w dyrektorze pogotowia i władzach gminy. Tak ich szef Michał Pularek, jak i władze samorządowe, stanęli na wysokości zadania, zapewniając całej załodze środki ochrony osobistej i tworząc dobry klimat w tej placówce.

Dyrektor zaznacza, że stworzył się łańcuch ludzi dobrej woli i różnorodna pomoc płynie z wielu stron. Np. panie z grupy Violi Medoń szyją maseczki, jeden z mieszkańców podarował 25 litrów płynu odkażającego, inny kilkanaście opakowań rękawic jednorazowych. Niektórzy pomagają wpłatami, np. osiedla Stare Miasto i Korabniki. Restauracja Staromiejska karmi ratowników ciepłymi posiłkami, „Kebab istam” przywozi im kebaby, a Zapiekanki Adamus - słynne skawińskie zapiekanki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie