Skazani na degradację

zab
Porażką 0-3 (0-0) z Żarkiem Barwałd piłkarze Górnika Brzeszcze najprawdopodobniej podpisali na siebie wyrok, skazując się na degradację z wadowickiej "okręgówki". Brzeszczanie z 5 punktami utknęli na dnie tabeli, a wszystkie trzy zespoły, w niej ich wyprzedzające, czyli Babia Góra, Żarek Barwałd i Zgoda Malec, wygrały swoje mecze. Dla Górnika będzie to drugi spadek z rzędu, rok po roku.

Porażką z Żarkiem Barwałd piłkarze Górnika Brzeszcze najprawdopodobniej podpisali na siebie wyrok

   Z kim tych punktów szukać, jak nie z Żarkiem, zastanawiali się brzeszczanie. Przecież przed meczem piłkarze z Barwałdu wyprzedzali Górnika, mając nad nim trzy punkty przewagi. - Chłopcy mieli tego świadomość, że tylko wygrana pozwoli nam utrzymać kontakt z pozostałą "trójką", postrzeganą jako kandydaci do walki o utrzymanie, dlatego na pierwszą połowę wyszli mocno zdeterminowani - mówi Leszek Kozioł, kierownik drużyny Górnika. - Gdybyśmy przed przerwą zdobyli 4 gole, rywale nie mogliby narzekać na złośliwość losu. W przerwie z chłopców uszło chyba powietrze, bo na drugą połowę wyszedł całkiem inny zespół. Powtórzył się znany nam scenariusz. Jeden gol sprawił, że nasza układanka kompletnie się posypała. Kiedy niespełna minutę potem rywale trafili nas po raz drugi, było "po zupie" - zauważa Leszek Kozioł, który po meczu pogratulował bramkarzowi Barwałdu, Robertowi Smolikowi, świetnej postawy. Rzadki to obrazek na piątoligowych boiskach, by pokonani chylili czoła przed człowiekiem, który swoimi interwencjami pogrążył gospodarzy.
    - Bramkarz gości stwierdził, iż jest na tyle doświadczony, że wygrał dla swojego zespołu już niejeden mecz - zauważa Leszek Kozioł. - Jednak po meczu przyszedł do naszej szatni, życząc młodzieży powodzenia w walce o utrzymanie. Dodał jej otuchy, żeby wierzyła we własne umiejętności, za co otrzymał gromkie brawa - informuje Leszek Kozioł.
   Jak widać, istnieją na boiskach jeszcze rycerskie obyczaje. - Drugą bramkę strzeliliśmy po stałym fragmencie gry, które ćwiczymy na treningach - mówi trener Barwałdu Sebastian Kaczmarczyk. - Po pierwszej połowie dokonałem roszady w składzie, przesuwając siebie do ataku. Z Mirkiem Maciusiakiem potrafimy zagrać na pamięć. Udało nam się - cieszy się grający trener Żarka.
   Jednak nie dał on swoim podopiecznym dobrego przykładu, marnując karnego. - Biję się w pierś, że podszedłem do niego zbyt rozluźniony. Prowadziliśmy wtedy już 3-0. Więcej takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. Sezon kończymy meczem u siebie z Halniakiem Maków Podhalański. Gdyby się udało wygrać, nasza sytuacja w tabeli nie byłaby taka tragiczna - kończy Sebastian Kaczmarczyk.
(zab)

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.