Skoki narciarskie. Andrzej Stękała pokazał, że warto było znów dać mu szansę. Błysnął w MŚ w Planicy, a co pokaże w PŚ w Engelbergu?

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Andrzej Stękała w zawodach PŚ w Zakopanem (styczeń 2019) Andrzej Banas / Polska Press
W mistrzostwach świata w lotach narciarskich, które w miniony weekend odbyły się w Planicy, najlepsze wrażenie z polskich skoczków zrobił Andrzej Stękała. Debiutujący w imprezie tej rangi zawodnik z Dzianisza indywidualnie zajął 10. miejsce, miał też ogromny udział w zdobyciu przez Polskę brązowego medalu w konkursie drużynowym. A kilka lat temu o mało co nie zakończył kariery.

Andrzej Stękała - mała dynamika, wielka odwaga

Sportowa kariera Stękały jest ciekawa, nie brakuje w niej zwrotów akcji. W zawodach Lotos Cup, w których startują dzieci i młodzież, nie wyróżniał się. Potem wprawdzie załapał się do kadry juniorskiej, ale brakowało przełomu.

- Kluczowym momentem było powołanie go do kadry na zawody juniorów. Trochę przypadkowe - brakowało im jednego zawodnika, to dołożyli do składu akurat Andrzeja. Po tym starał się jeszcze bardziej. Bardzo rozwinął się w SMS Zakopane, pod okiem trenera Sobańskiego - wspomina Kazimierz Długopolski z AZS Zakopane, pierwszy trener Stękały i m.in. Macieja Kota.

Dodaje, że nie spodziewał się takich rezultatów swego podopiecznego. - Oczywiście bardzo się cieszę, że ma tak dobre wyniki, ale jestem nimi trochę zaskoczony. W młodości był średniakiem, nie wyróżniał się spośród rówieśników. Nie miał tak dobrych warunków jak inni, brak mu dynamiki i szybkości, ale był dobrze wygimnastykowany, od dziecka popisywał się saltami. Jest też niezwykle odważny, bardzo ambitnie do wszystkiego podchodził, sumiennie przykładał się do treningów - wylicza Długopolski.

Andrzej Stękała pięć lat temu został okrzyknięty wielką nadzieją skoków

Młody zawodnik miał błysk w sezonie 2015-16. Dostał szansę w kadrze A i 20-latek ją wykorzystał. W debiucie w PŚ w Engelbergu zdobył punkty (27. lokata), później z kolegami z drużyny wywalczył 3. miejsce w Pucharze Świata w Zakopanem, a indywidualnie uplasował się na 6. pozycji w PŚ w Trondheim. Okrzyknięto go wówczas wielką nadzieją polskich skoków.

Po udanym sezonie, w kolejnym Stękała zniknął z polskiej kadry A. Miał problem, by dogadać z nowym trenerem kadry Stefanem Horgnacherem, a Austriak nie uznawał kompromisów.

- Całkowicie przestawił moją technikę, choć to mi nie pasowało i źle się czułem. Nie lubił mnie, zresztą ja jego też. Nie przepadaliśmy za sobą. Nie ufałem trenerowi Horngacherowi. Z góry narzucił mi coś, co mi nie pasowało - mówił Stękała w rozmowie z Onetem. - Może byłem zbyt arogancki, ale czułem, że nie mam wsparcia. Źle mi się skakało, a trener nie próbował zrobić skoków pode mnie, tylko ja musiałem się dostosować do narzuconego stylu. Nie dałem rady.

Stękała wypadł więc z kadry A, niewiele brakło, a zupełnie skończyłby ze skokami

Pomógł mu wówczas trener Maciej Maciusiak, który doceniając jego talent, "przygarnął" go do prowadzonej przez siebie kadry B. I tak Stękała trenował w niezłych warunkach i startował w zawodach niższej rangi. W Pucharze Kontynentalnym ("druga liga" skoków) zdarzało mu się być w "10", lecz nie było aż takich sukcesów, by móc myśleć o powrocie do elity. Równocześnie musiał zarabiać na życie, normalnie pracował jako kelner w Chacie Zbójnickiej w Zakopanem (a zaczyna jako pomoc kuchenna). Znalazł tam na tyle dobre środowisko i życzliwość, że potrafił pogodzić to wszystko.

Stękała nagrodzony za wytrwałość, ma medal MŚ

Opłaciło się wytrwać. Do PŚ Stękała w końcu wrócił - rok temu, już po odejściu Horngachera (trenerem kadry został Michal Doleżal, a jego asystentem jest Maciusiak). Wystąpił w trzech konkursach sezonu 2019-2020, lecz wiele nie zwojował. To był jednak sygnał, że stać do na dalekie skoki i zasługuje na kolejną szansę. Potwierdził to podczas przygotowań w tym roku. W treningach szerokiej grupy kadrowiczów spisywał się dobrze, a w mistrzostwach Polski wywalczył srebrny medal. Znów znalazł się w składzie na Puchary Świata. Tę szansę wykorzystał: tej zimy w PŚ w Wiśle był 19., w Ruce - 11. A po tak udanych MŚ w lotach w Planicy nie ma wątpliwości, że warto było na niego postawić. Tym razem powinien lepiej spożytkować okazję.

- To zainteresowanie i sukcesy na pewno nie przewrócą mu w głowie. To już poukładany, dojrzały mężczyzna, swoje już przeszedł, nie powinien popełnić tych samych błędów. Widać, że skoki go cieszą. Do tego jest takim "luzakiem", wesołym, lubianym człowiekiem - mówi Długopolski.

Stękała potrafi skakać na luzie

Za nami dopiero kilka konkursów Pucharu Świata, a sezon jest długi. Najbliższy weekend to zawody w Engelbergu (w piątek kwalifikacje, w sobotę i niedzielę - konkursy). Na co stać będzie Stękałę po tak mocnym otwarciu?

- Zauważyłem, że im dłużej trwa sezon, to Andrzej skacze lepiej. Myślę, że powinien się skupić na tym, by od czasu do czasu znaleźć się w dziesiątce. Powiem szczerze - na razie nie ma warunków do tego, by być na podium, choć oczywiście może mile zaskoczyć. Po prostu nie ma takiej dynamiki, odbicia, jak Stoch, Kubacki, Żyła, czy nawet pozostali w kadrze. Ma małe ugięcie stawu skokowego, od dziecka był z tym problem. Te braki nadrabia jednak innymi elementami, skoki to bardzo skomplikowana dyscyplina. Jego największymi atutami są odwaga i "chłodna" głowa, potrafi skakać na luzie, bez presji - mówi Długopolski.


KLASYFIKACJA PUCHARU ŚWIATA 2020-2021


Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie