Skorpion na postronku

Redakcja
Na Cejlonie, zwanym też Sri Lanką (2)

Na Cejlonie, jak wszędzie w tropikach, zmrok zapada nagle i bardzo wcześnie. Już około godziny 17-18 przed miejscowymi sklepami pojawiają się ognie zapalane w podzięce za kolejny, szczęśliwie przeżyty dzień. Około godz. 19 jest już ciemno, ulice pustoszeją. Siedząc na balkonie XIX-wiecznego hotelu położonego w samym centrum Kandy, popijając drinka, mogłem poczuć się jak brytyjski kolonizator. Mając za plecami drzwi do klimatyzowanego pokoju, a w perspektywie kolejne dni zwiedzania, obserwowałem ludzi układających się do snu pod ścianami leżących naprzeciw hotelu domów.

Biedny kraj

Sri Lanka, coraz liczniej odwiedzana przez turystów, to wciąż bardzo biedny kraj. Chociaż widuje się na ulicach ekskluzywne samochody i rozmawiających przez telefony komórkowe biznesmenów, chociaż w najdziwniejszych miejscach - nawet obok plaży - można natknąć się na ekskluzywne sklepy z biżuterią, większość mieszkańców żyje tu na granicy ubóstwa, a nawet w nędzy. Głównym źródłem dochodów kraju - obok rozwijającego się przemysłu turystycznego - jest rolnictwo: uprawa herbaty, ryżu, kokosów, bananów oraz przypraw.
Sprzyjający roślinnej wegetacji klimat sprawia, że na Cejlonie, mimo nędzy, nie ma prawdziwego głodu. Jak mawiają Cejlończycy, jedna palma może wyżywić kilkuosobową rodzinę. Podstawą wyżywienia najbiedniejszych są owoce zwane jackfruitami (to rodzaj chlebowca), jadalne zarówno na surowo, jak i po ugotowaniu. Rozporządzenie władz objęło rodzące je drzewa bezwzględną ochroną - na ścięcie każdego z nich trzeba uzyskać specjalne zezwolenie.
Bieda i brak pracy sprawiają, że dla wielu mieszkańców Sri Lanki podstawą egzystencji są dochody osiągane z turystyki. Każdego obcokrajowca, Europejczyka, Amerykanina czy Azjatę, uważa się tu za bogacza, którego można i należy w jakikolwiek sposób wykorzystać. Dlatego chodząc po Sri Lance najlepiej trzymać oczy wbite w ziemię. Nie tylko dla uniknięcia ewentualnego spotkania ze skorpionem. Także po to, by nie napotkać spojrzenia jednego z licznie otaczających każdego turystę tubylców.
Cejlończycy są nastawieni do turystów bardzo przyjaźnie. Witają się z każdym obcokrajowcem idącym ulicą, a reagując na najdrobniejszą odpowiedź od razu oferują swoje usługi. Zaprowadzą do sklepu, do świątyni, pokażą wszelkie interesujące miejsca, a nawet odnajdą kolegę z twojej wycieczki. Chętnie (niemal wszyscy znają podstawy angielskiego) opowiadają o sobie i swojej rodzinie.

Wypada płacić

Wypytują, skąd jesteś. Wielu - to zaskakujące - słyszało o Polsce, kraju leżącym gdzieś koło Niemiec i Rosji. - W jakim języku rozmawiacie? Rosyjskim czy niemieckim? - pytał jeden z samorodnych przewodników. Oczywiście każda rozmowa czy usługa powinna zakończyć się ofiarowaniem napiwku. Wystarczy niewiele - 10-20 rupii (jeden dolar to około 67 rupii lankijskich).
Płacić jednak trzeba, a nawet wypada. Także żebrakom, prezentującym niekiedy naprawdę przerażające kalectwo, gromadzącym się wokół najchętniej uczęszczanych przez turystów miejsc. Obcokrajowcy, dostarczyciele dewiz, są otaczani wielką atencją także przez władze. W jednym z banków na widok kilkunastu wycieczkowiczów zmierzających do kasy z dolarami, ochrona rozpędziła wcale niemałą kolejkę miejscowych interesantów.
Sri Lańczycy, ciemnoskórzy, szczupli i niewysocy, bardzo malowniczy (kobiety z reguły noszą sari, mężczyźni owijają się czymś w rodzaju spódnic), chętnie pozwalają się fotografować. Nawet w sytuacjach najzupełniej prywatnych, jak na przykład powszechne na prowincji wspólne rodzinne kąpiele i przepierki w rzekach. Niektórzy oczekują zapłaty za pozowanie, inni, na przykład pogodzeni ze swym losem egzotycznej atrakcji mnisi buddyjscy, robią to całkowicie bezinteresownie.

Od lotosu po "zabytki"

Bezinteresowności nie można natomiast zarzucić wszędobylskim handlarzom, oferującym turystom wszystko, co tylko Sri Lanka może zaproponować - od kwiatów lotosu, przez różnorakie pamiątki, po podrabiane "zabytkowe" dzieła sztuki. Ich wytrwałość bywa szokująca - potrafią wędrować za potencjalnym klientem przez kilkanaście minut, zachęcając go do kupienia czegokolwiek i - z minuty na minutę opuszczając cenę, niekiedy nawet kilkunastokrotnie. Niektórzy pracują, np. "pilnując" obuwia zdejmowanego przed wejściem do świątyni, żądając za tę przysługę niewygórowanej, liczącej 5-10 rupii opłaty.
Znakomitym sposobem na wyciąganie od turystów pieniędzy są bezpłatne pokazy tradycyjnych cejlońskich zajęć - uprawy i przerobu herbaty, produkcji tkanin zwanych batikiem, przerobu ryżu, uprawy przypraw, produkcji tradycyjnych, przynoszących ponoć szczęście masek, wydobycia szlachetnych kamieni i wyrobu biżuterii. Wszystko ogląda się gratis, przewodnicy pokazu-
ją, opowiadają, prezentują, nie
żądając nic w zamian. Tylko na koniec wizyty w takiej swoistej, "cepeliowskiej" fabryczce wchodzi się ot tak, bez zobowiązań, do ulokowanego przy niej sklepiku...
Na Cejlonie pracują także zwierzęta, najczęściej pozując do zdjęć. Przy drogach można spotkać zaklinaczy węży, właścicieli trzymanych na postronkach wymęczonych jeżozwierzy, małp, jaszczurek, nawet skorpionów. Wokół hoteli paradują słonie, na których można odbyć krótką przejażdżkę. Niektóre z pracujących zwierząt sprawiają naprawdę przygnębiające wrażenie.

W Parku Yala

Prawdziwą, nie skażoną biznesem, przyrodę wyspy można za to zobaczyć w kilku parkach narodowych, podczas typowych, odbywanych jeepem safari. W parku Yala np. żyje na wolności około 20 leopardów, 200 słoni, sporo jest bawołów, krokodyli, różnorakich jaszczurek, małp, pawi i innych ptaków.
Przepiękna przyroda, czysta woda i plaże, imponujące świątynie i ruiny dawnych królewskich pałaców. Czy można chcieć czegoś więcej? Zwłaszcza, gdy na pożegnanie słyszy się takie słowa, jakie wypowiedział do polskiej grupy Fazli, nasz miejscowy przewodnik.: "Dziękuję, że przyjechaliście do Sri Lanki i wspomogliście naszą gospodarkę. Przyjedźcie raz jeszcze, zachęćcie swoich znajomych". Cóż, Fazli, przyjacielu, chyba zrobiłem wszystko, co było można...

Zakupy - za ile?

Obcokrajowiec w zasadzie nie może dowiedzieć się, co ile w Sri Lance tak naprawdę kosztuje. Każdą handlową rozmowę należy rozpocząć od pytania o cenę, zwłaszcza pertraktując z taksówkarzami, właścicielami łódek czy innymi usługodawcami. Ceny są ruchome także w większości sklepów, wyjąwszy supermarkety należące do wielkich sieci handlowych.
W wielu obiektach zabytkowych oficjalnie obowiązują dwa rodzaje cen - inna dla Cejlończyków, inna dla obcokrajowców. Na jednej z farm słoni turyści miejscowi płacili za wstęp 20 rupii, obcokrajowcy 100, plus 200 za zezwolenie na filmowanie. Co sprytniejsi sprzedawcy kończą targowanie filozoficznym stwierdzeniem "local prize", cena lokalna, dla swoich.
Litrowa butelka wody mineralnej kosztuje 30-35 rupii, cola 65-100. Za miejscowe piwo, sprzedawane w butelkach o pojemności 0,625 litra, trzeba zapłacić około 50 rupii. W restauracji mała (0,20 l) butelka coli kosztuje 40-60 rupii, piwo około 150.
Kilkukilometrową przejażdżkę tzw. tuk-tukiem, trzykołowym skrzyżowaniem skutera z samochodem, można odbyć już nawet za 100 rupii. Kilka minut na grzbiecie słonia to wydatek podobnej wielkości. Standardowa widokówka kosztuje 10, nieco większa 20 rupii. Za jej wysłanie do Polski trzeba zapłacić 14 rupii.
Bardzo tania jest - sprzedawana na targowiskach - żywność. Kilogram ryżu 30-35 rupii, pół kilograma ziemniaków 25-30, orzech kokosowy czy ananas kilkanaście rupii za sztukę, kilogram kurczaka od 100 wzwyż. Regionalne ciasteczko to wydatek rzędu 4-6 rupii. Paczuszka herbaty, zależnie od gatunku, od kilkudziesięciu rupii w górę. PAWEŁ RĄCZ KIEWICZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3