Skwer czy parking?

Redakcja
Udostępnij:
Ulica Proszowicka jest niewielka i wąska. Zamyka ją mały placyk, który od najbliższych zabudowań dzieli dystans kilkunastu metrów. Niegdyś planowano posadzenie tu wysokiej zieleni (np. drzew lub krzewów), która z czasem utworzyłaby naturalny ekran akustyczny. Do dziś nie ma krzewów (nie posadzono ich), a trawa pokrywająca skwer rozjeżdżona jest przez ciężkie samochody. - Nieprzypadkowo: od czasu do czasu parkują tu autobusy firmy turystycznej Krakturs. Pojazdy są tutaj myte, sprzątane, przeprowadza się też ich obsługę techniczną. Widzę czasami puszki po oleju - opowiada jeden z okolicznych mieszkańców.

Mieszkańcom ul. Proszowickiej przeszkadzają autobusy

   - Nic takiego się nie dzieje. Owszem, zdarza się, że na Proszowicką wjeżdża autokar mojej firmy, ale tylko wtedy, gdy jestem pilotem wycieczki. Mieszkam tutaj i tak po prostu jest poręczniej - twierdzi Małgorzata Rudowska-Bulka - właścicielka firmy Krakturs. Jej zdaniem, zarzuty dotyczące zarówno dłuższych postojów jak i ich obsługi technicznej autobusów, przeprowadzanej wprost na ulicy, są bezpodstawne. - Tabor, będący w posiadaniu firmy, parkuje w zupełnie innym miejscu, a serwisem zajmuje się firma, dysponującą odpowiednim zapleczem i sprzętem - argumentuje.
   W Zarządzie IV Dzielnicy problem jest znany. Jakiś czas temu firma Krakturs zwróciła się bowiem do Zarządu Dróg i Komunikacji o zwolnienie jej pojazdów z konieczności stosowania się do znaku "zakaz wjazdu pojazdów powyżej 7 ton", usytuowanego na ul. Pleszowickiej, bezpośrednio prowadzącej do Proszowickiej. - ZDIK zwrócił się do nas z prośbą o opinię. Przeprowadziliśmy kiedyś wizję lokalną - informuje Zenon Sułek, członek Zarządu IV Dzielnicy. Atmosfera podczas spotkania była gorąca. Wzburzeni mieszkańcy narzekali na autobusy Kraktursu, wjeżdżające na ul. Proszowicką i powodowany przez nie hałas. Przy tej okazji przedstawicielom władz Rady Dzielnicy skarżono się, że niekiedy z tego miejsca, we wczesnych godzinach porannych, odbywają się odjazdy grup wycieczkowych. - Hałas, głośnie rozmowy, pracujące silniki przeszkadzają - podkreślano. M. Rudowska-Bulka zaprzecza. - Grupy odjeżdżają np. z parkingu z ronda Kraka, a z Proszowickiej - nigdy - _zapewnia.
   
- Opinia dla ZDIK była negatywna. Znak - jeśli nasze zdanie zostanie wzięte pod uwagę - nadal będzie obowiązywał również autobusy Kraktursu. Wyszliśmy z założenia, że trzeba doprowadzić do elementarnego uporządkowania okolicy i - o ile to tylko możliwe - nie doprowadzać do sytuacji, kiedy to w rejon zabudowy mieszkalnej wprowadza się działalność gospodarczą, uciążliwą dla mieszkańców - dodaje Z. Sułek.
   W rejonie bezpośrednio sąsiadującym z ul. Pleszowską i Proszowicką jest więcej podobnych przypadków. Ciężkie auta z trudem wjeżdżają w wąskie uliczki i manewrując utrudniają życie lokatorów pobliskich domków.
- Taka sytuacja nieuchronnie tworzy konflikty. Szkoda, że kiedyś o tym nie pomyśleli urbaniści _- ubolewa Z. Sułek.
   Wiele wskazuje na to, że problem spornego placyku i autobusów wjeżdżających na Proszowicką rozwiąże się niemal sam. Działki, znajdujące się na tym obszarze, a będące w gestii gminy będą bowiem - w ramach przetargu - wystawione na sprzedaż. Docelowo powstanie tu tzw. niska zabudowa. Ciężkie pojazdy z kolei nie wjadą na ul. Proszowicką, gdyż uniemożliwi im to znak drogowy na ul. Pleszowskiej.
    (T. D.)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie