Słynne okładki Andy'ego Warhola w Ogrodzie Sztuki

PAWEŁ GZYL
SZTUKA. Dziś o godz. 18 w klubie Pauza In Garden w Małopolskim Ogrodzie Sztuki można będzie zobaczyć 50 okładek płyt autorstwa Andy'ego Warhola, pochodzących z kolekcji znanego dziennikarza muzycznego Piotra Metza.

Chyba wszyscy pamiętamy okładkę debiutanckiego albumu The Velvet Underground z żółtym bananem w roli głównej. Albo słynnej płyty "Sticky Fingers" - z prawdziwym rozporkiem wklejonym w karton. Autorem tych małych dzieł sztuki jest oczywiście Andy Warhol, "papież pop-artu".

Jego związki z muzyką wykraczają daleko poza dobrze wszystkim znany patronat nad ekscentrykami z nowojorskiej formacji The Velvet Underground. Artysta już wcześniej ozdabiał swymi pracami okładki płyt. Początkowo były to dzieła nieznanych artystów, od twórców muzyki karaibskiej i meksykańskiej, po jazzmanów i awangardzistów. Jako grafik pracujący w branży reklamowej, Warhol stworzył swoją pierwszą okładkę, mając zaledwie 21 lat, w 1949 roku - i ozdobiła ona krążek Carlosa Chaveza zatytułowany "The Program Of Mexican Music". Już ten projekt zawierał ciekawą zapowiedź technik plastycznych, które twórca udoskonalił w późniejszym czasie.

W latach 50. Warhol przeszedł od projektowania okładek ze słuchowiskami kryminalnymi i audycjami dla młodzieży do pracy nad opakowaniem albumów znanych jazz- manów. Dzięki temu jego lekka kreska, tworząca przeźroczyste rysunki postaci muzyków, ozdobiła pochodzące z tamtego okresu krążki Theloniousa Monka, Counta Basiego, Artiego Showa czy Kenny'ego Burrella. To wtedy młody artysta zrozumiał, że okładka płyty winylowej to wizualne dopełnienie muzycznej treści, ale również jej opakowanie, często decydujące o pierwszym kontakcie z odbiorcą. Z uwagi na popularność - liczoną w milionach egzemplarzy, okazała się ona znakomitym uzupełnieniem idei pop-artowej masowości, lansowanej przez Warhola.

Jego technika projektowania okładek nabrała specyficznego charakteru dopiero pod koniec lat 60. Do kanonu sztuk wizualnych przeszedł przede wszystkim pierwszy album The Velvet Underground i wspomniana płyta The Rolling Stones, śmiało prowokujące seksualną symboliką, mocno wpisaną w ówczesną kontrkulturę rockową. Dzięki tym pracom wykorzystywanie awangardowej grafiki do opakowania dźwięków stało się typową cechą rocka jako gatunku muzycznego.

Kiedy punk wywrócił do góry nogami kanony estetyczne, Warhol nie bardzo umiał się odnaleźć w świecie szpetoty i brudu, proponowanego przez zespoły w rodzaju Sex Pistols czy The Clash. Ale, kiedy w latach 80. za sprawą new romantic stał się znowu modny jaskrawy kicz - amerykański artysta wrócił do show-biznesu.

To wtedy powstały jego wielobarwne portrety gwiazd popu i rocka, które znalazły się na okładkach - Johna Lennona, Lizy Minelli, Deborah Harry (z Blondie), Diany Ross i Arethy Franklin. To oczywiście klasyczne prace Warhola - ale nie czuć już w nich szaleństwa, ani nawet głębszych emocji, które widoczne były na płytach Velvetów czy Stonesów. Nic w tym dziwnego - wszak wtedy Warhol był już w schyłkowym okresie twórczości.

Wystawa okładek Andy'ego Warhola otworzy nowy projekt Małopolskiego Ogrodu Sztuki - "Mistrzowie sztuki nowoczesnej". Począwszy od przyszłego tygodnia, w każdą środę, będą się tam odbywać spotkania poświęcone gigantom współczesnej sztuki. Początek spotkań o godz. 19.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie