Śmierć satrapy

Redakcja
6 marca 1953 roku "Krasnaja Zwiezda" - gazeta Ministerstwa Obrony ZSRR - doniosła: "W nocy 5 marca o godzinie 21.50, zmarł Przewodniczący Rady Ministrów ZSRR i Sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii ZSRR - Józef W. Stalin.Nieśmiertelne imię Stalina zawsze będzie żyć w sercach radzieckiego narodu oraz pośród postępowej ludzkości świata".

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają

O piątej rano czwartego marca 1953 r. agencja prasowa TASS poinformowała o wylewie krwi do mózgu i paraliżu części ciała Stalina. Warszawa informację tę przekazała dopiero w dwa dni później, a o śmierci Stalina Polacy dowiedzieli się oficjalnie 7 marca.

Cztery lata przed śmiercią Stalina, w grudniu 1949 r., państwa bloku komunistycznego obchodziły jego siedemdziesiąte urodziny. Z tej okazji wydano m.in. specjalny numer "Nowych Dróg". Bolesław Bierut, namiestnik Kremla w Polsce "ludowej" i autor jednego z pierwszych w nim artykułów, pisał: "(...) Naród polski zawdzięcza towarzyszowi Stalinowi wielki historyczny zwrot w stosunkach między Polską i ZSRR (...) Rachunek krzywd wyrządzonych Ukraińcom i Białorusinom ze strony polskich klas posiadających w ciągu kilku wieków ucisku ziem ukraińskich i białoruskich został wyrównany podczas ostatniej wojny przez ustalenie sprawiedliwej granicy (...)".

Przedśmiertne drgawki

Ostatnie miesiące życia Stalina nie należały do spokojnych chwil, tak w ZSRR, jak i w PRL. 13 stycznia 1953 r. "Prawda" donosiła o aresztowaniu jedenastu lekarzy, w większości pochodzenia żydowskiego. W czasie sfingowanego procesu, oskarżeni przyznali się do "zbrodni" - zamordowania w 1948 r. Andrieja Żdanowa, odpowiedzialnego w Sowietach za ideologizację kultury i sztuki. W procesie "lekarzy moskiewskich" jakąś rolę miała odegrać, skazana w 1949 r., żona jednego z najbliższych współpracowników Stalina, Wiaczesława Mołotowa, Polina.

Między styczniem a marcem 1953 roku nie było spokojnie także w PRL. Cała reżimowa prasa wrzała od ujawnionych "przestępstw" w krakowskiej Kurii. Udzielanie pomocy wrogom ludu, przechowywanie bez pozwolenia broni palnej, afery pieniężne - to tylko wybrane oskarżenia, jakie reżim komunistyczny wysuwał pod adresem duchownych.

W tym samym czasie na łamach "Trybuny Ludu" wychwalane było "genialne" dzieło Józefa Stalina pt. "Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR". Zagadnieniu temu poświęcono nawet specjalną sesję naukową, zorganizowaną przez Instytut Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR.

Nekrologi ze zwłoką

Informacja o chorobie i śmierci Stalina nie od razu została przekazana w Polsce do publicznej wiadomości. Zwlekano, bowiem Bierut wyczekiwał nowych komunikatów z Moskwy. Znaczącym wyłomem w ciszy informacyjnej były audycje Radia Wolna Europa. Nadawane przez Jana Nowaka-Jeziorańskiego umyślnie po godzinie dwudziestej trzeciej, były mniej narażone na zagłuszanie.

Pierwsze wzmianki o chorobie Stalina "Trybuna Ludu" podała dopiero szóstego marca 1953 r. Publikując komunikat o stanie jego zdrowia, naczelne władze PRL już wiedziały, że Josif Dżugaszwili, znany jako Józef Stalin, przeszedł do historii.

Od 8 marca na łamach wszystkich polskich gazet pojawiały się zarządzone przez Główny Urząd Kontroli Prasy nekrologi, informujące o śmierci Józefa Stalina. "Przestało bić serce wodza ludzkości - Wielkiego Stalina" - wielkie czcionki straszyły z pierwszych stron gazet. Nekrologu nie zamieścił redagowany przez Jerzego Turowicza "Tygodnik Powszechny". Konsekwencją tej decyzji było zawieszenie wydawania pisma, a później odebranie go prawowitej redakcji i oddanie w ręce proreżimowego PAX-u. Sytuacja ta trwała do 1956 r.
Na podstawie decyzji naczelnych organów państwowych PRL oraz władz partyjnych i miejskich Katowic z 7 marca 1953 roku postanowiono dla uczczenia "Wielkiego Wodza i Nauczyciela mas pracujących", przemianować to miasto na Stalinogród. Imię Józefa Stalina nadano Pałacowi Kultury i Nauki, a na przylegającym doń placu zaplanowano wzniesienie jego pomnika.

Komitety Wojewódzkie PZPR nie były przygotowane do zorganizowania z dnia na dzień uroczystości żałobnych. Problemy organizacyjne związane ze zgromadzeniem niezbędnego aktywu partyjnego, czuwającego nad realizacją uchwał KC PZPR, krzyżowały się z problemami natury technicznej. Brak kiru oraz innych zastępczych materiałów spowalniał wszelkie działania.

Kłopoty z kirem w Krakowie

Informację o śmierci Stalina w KW PZPR w Krakowie uczczono jednominutową ciszą na wniosek I sekretarza KW PZPR, Walentego Titkowa. Następnie odczytano odezwy żałobne. Miasto było niezgorzej przygotowane do żałoby, bo latarnie były już udekorowane flagami narodowymi z powodu zbliżającego się Dnia Kobiet. Jedynym problemem był brak kiru. Dopiero "zdobycie" go umożliwiło przepasanie flag żałobną krepą.

Z polecenia Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Krakowie zwrócono uwagę członkom partii, by dopilnowali żałobnej dekoracji domów. W czasie jednego z zebrań wytknięto partyjnym aktywistom brak odpowiedniego udekorowania kamienic wokół Konsulatu Radzieckiego. Jednak szczególna troska wojewódzkich władz partyjnych skierowana była ku Nowej Hucie. Wynikało to z decyzji tow. Titkowa, zalecającego, by "postawić jako odrębne zagadnienie sprawę dokładnego udekorowania Osiedla i Kombinatu Nowa Huta". I sekretarz KD PZPR w Nowej Hucie, tow. Więcławek, referował później: "Na kombinacie na wszystkich masówkach podejmowano zobowiązania (...). Jeśli chodzi o przedszkola to w nich także odbyły się akademie żałobne (...)".

Zupełnie odmienne problemy krakowski KW PZPR miał w terenie. Aktyw partyjny w liczbie 150 członków został rozesłany po najbliższych miejscowościach województwa. Jego zadaniem było dopilnowanie odpowiednich dekoracji w zakładach pracy, szkołach, urzędach i sklepach. Dodatkowo aparatczycy mieli zorganizować masówki oraz prelekcje. Doniesienia aktywu i młodzieży z ZMP były bardzo szczegółowe: "Należy zwrócić większą uwagę na dekorację sklepów, gdyż portrety tow. Stalina na niektórych wystawach są ustawiane obok przeróżnych towarów, co nie bardzo poważnie wygląda". Dla zapewnienia sobie stałego dopływu informacji postawiono w stan gotowości pocztę, która na wniosek KW PZPR pełniła całonocny dyżur.

Dobrze, że szlag go trafia

Nie dla wszystkich śmierć Stalina była powodem do żałoby. Dla zepchniętych na margines społeczny "wrogów ludu", czyli dla znaczącej części polskiego społeczeństwa, śmierć sowieckiego satrapy była wydarzeniem radosnym. Zadowolenie i nadzieje, jakie wyzwolił zgon Stalina, można odnaleźć także w raportach ówczesnych ubeckich donosicieli.
Informator "Żbik" z Białej donosił, że w środowisku "andersowców", w czasie rozmowy pomiędzy Edwardem Bulikiem i Witem Gartysem, usłyszał na temat choroby Stalina: "Dobrze, że już jednak szlag [go] trafia, bo może się to skończy". Z kolei "Średnicki" donosił, że inż. Składowski - też "andersowiec" - wyraził się: "Stalin jest poważnie chory i nie wiadomo, czy z tej choroby się wyleczy, gdyż ma wylew krwi do mózgu a na to przeważnie każdy umiera". Agenci donosili również o wypowiedziach ironicznych, np. że "Stalin jest ciężko chory i że przydałyby się mu amerykańskie zastrzyki, bo jak nie, to może umrzeć", lub że "Stalin lubił pić koniak zagraniczny i to mogło mu zaszkodzić".

Stalinizm w PRL nie skończył się w marcu 1953 r. Bolesław Bierut usiłował nadal rządzić metodami swego suwerena. Nie przeczuwał, że wraz ze śmiercią Stalina dobiega końca także ten rozdział historii totalitarnego reżimu, który pisał własnym życiem. Powoli lecz nieuchronnie nadchodziły zmiany, które mieli uosobić Nikita Chruszczow i osobisty wróg Bieruta - Władysław Gomułka.

Paweł Skorut

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie