Snopowiązałki znów bez sznurka

(et)
W sprawie sznurka zatelefonowaliśmy do Ministerstwa Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Pracownicy biura prasowego myśleli, że to odkurzony żart z czasów PRL-u. - Z tym problemem nie spotkaliśmy się od co najmniej 8-9 lat - mówi Małgorzata Książyk, rzeczniczka resortu. W Departamencie Produkcji Roślinnej ministerstwa powiedziano nam jednak, że kilku rolników dopytywało się o sznurek. - Niestety, dystrybucja tego towaru od dawna nie leży w gestii ministerstwa, więc nie możemy nic w tej sprawie zrobić.

To nie jest odkurzony żart z czasów PRL-u

 (INF. WŁ.) Na wschodzie i północy Polski, a także w rejonie Tarnowa i Rzeszowa hurtownie wyprzedają już ostatnie zapasy sznurka do snopowiązałek i pras. - Nie doszacowaliśmy potrzeb rynku w tym roku - przyznają pośrednicy.
 Jak dowiedzieliśmy się w Stowarzyszeniu Producentów Sznurka w Polsce Polkord (podobna instytucja istnieje w Unii Europejskiej pod nazwą Eurokord), deficyt odczuwalny jest głównie w Polsce wschodniej i północnej. Według producentów są to przejściowe kłopoty, problem jednak w tym, że firmy wyprzedały zakontraktowane wcześniej partie towaru hurtowniom i z nową produkcją ruszą dopiero we wrześniu. Na dodatek, największy wytwórca w Polsce - Defalin ze Świebodzic, do którego należy 40 proc. rynku - przechodzi właśnie coroczny przegląd techniczny. Sznurek trzeba będzie zatem sprowadzać z zagranicy.

 Paradoks polega na tym, że moce produkcyjne polskich firm są kilkakrotnie wyższe od zapotrzebowania rynku. Jednak od kilku lat popyt utrzymywał się na tym samym, niskim poziomie, do którego wytwórcy dostosowali produkcję. Nikt nie przewidział, że zapotrzebowanie w tym roku gwałtownie się zwiększy. Szacuje się, że na terenie samego byłego województwa tarnowskiego zabrakło pod koniec żniw kilkadziesięciu tysięcy kłębków sznurka.
 Pośrednicy zapewniają wprawdzie, że sukcesywnie dostarczają nowe partie towaru, jednak opóźnienia spowodowały dużą nerwowość wśród rolników. Dodajmy, że w Małopolsce żniwa już się kończą, tymczasem w innych rejonach Polski prace polowe są dopiero na półmetku.
 Skąd tak duże zapotrzebowanie na sznurek? Niektórzy twierdzą, że z powodu wyjątkowo wysokich zbiorów. W MRiGŻ powiedziano nam jednak, że klęski urodzaju w tym roku na pewno nie będzie, w niektórych rejonach żniwa będą nawet gorsze niż przed rokiem ze względu na powódź. Zdaniem producentów, właśnie z powodu powodzi rolnicy zbierają więcej słomy, niż w latach poprzednich, ponieważ spodziewają się, że na terenach zalanych wystąpi jej deficyt.
 W czasach PRL-u brak sznurka stanowił przedmiot troski najwyższych gremiów partyjnych i rządowych. Zaopatrzenie rolnictwa w ten towar należało do spraw wagi państwowej. Okazuje się, że problem sznurka nie został rozwiązany nawet po upadku systemu.
(ET)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie