Specjalnie dla "Dziennika Polskiego"

Redakcja
Rozmowa z PAWŁEM NIERADĄ, ekspertem ds. bezpieczeństwa energetycznego Instytutu Sobieskiego.

Czy po wstrzymaniu dostaw rosyjskiego gazu Kijów musi przystać na warunki proponowane przez Moskwę?
- Ukraina nie ma wyjścia i musi pójść na jakiś kompromis z Gazpromem. Na krótszą metę pozycja rosyjskiej firmy jest oczywiście silniejsza. W dłuższej perspektywie sytuacja wygląda inaczej. Jeżeli ukraińska gospodarka będzie w stanie przetrzymać presję, to wygra. Rosja nie będzie w nieskończoność wstrzymywać dostaw gazu dla Kijowa, bo nie może sobie pozwolić na zmniejszenie wpływów finansowych. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę fatalny stan, w jakim obecnie znajduje się ukraińska gospodarka, trudno wyobrazić sobie, że przetrwa ona długo bez dostaw gazu. Trudno też wyobrazić sobie lepszy moment dla Moskwy do wywierania gazowej presji na Kijów. Co więc w takiej sytuacji powinna zrobić Ukraina? Wszystko co możliwe. Szukać pieniędzy na spłatę zadłużenia, negocjować z Rosjanami i wreszcie bić na alarm. W tej ostatniej kwestii powinna wykorzystywać także działania PR-owskie, tak jak robi to Rosja, która głośno, na cały świat artykułuje swoje zastrzeżenia. Wreszcie, mimo że Ukraina nie należy do Unii Europejskiej, Kijów powinien szukać wsparcia dla koncepcji dywersyfikacji kierunków dostaw surowców strategicznych do UE. Trudno o lepszy przykład ilustrujący tezę, jak niebezpieczne może być dla Unii zbytnie uzależnienie od jednego dostawcy.
Czy ukraińskie zaległości płatnicze rzeczywiście wynoszą aż 2 mld dolarów?
- Po stronie ukraińskiej padały stwierdzenia, że w grę wchodzi kwota tego rzędu, ale Kijów zadeklarował, że spłacił już dług.
Czy cała ta sprawa ma charakter wyłącznie polityczny, czy też sprawy ekonomiczne odgrywają w niej jakąś rolę?
- Wydaje mi się, że od kwestii ekonomicznych nie można abstrahować. Ukraina rzeczywiście, była winna Gazpromowi pieniądze. Dwa miliardy to znaczna suma, które w okresie kryzysu może znacznie podreperować finanse Gazpromu. Oczywiście, mamy tutaj także do czynienia z pewną ogólną strategią energetyczną Rosji, polegającą po pierwsze na tym, by zdobyć pozycję dostawcy uzależniającego (co w przypadku Ukrainy udało się znakomicie), a po drugie by przejąć infrastrukturę przesyłową. Najlepszym przykładem tego ostatniego były wypadki na Białorusi, a także próby przejęcia kontroli nad EuRoPolGazem. Rosjanie konsekwentnie realizują bardzo korzystną ze swojego punktu widzenia politykę przejmowania właściwie całej infrastruktury gazowej w krajach, które są najlepszymi płatnikami. Chodzi o to, by zabezpieczyć sobie rynek zbytu na dziesięciolecia. Na wpływach ze sprzedaży gazu i ropy opiera się wszak rosyjska gospodarka, z gazu i ropy finansowane są właściwie wszystkie cele i potrzeby.
Rozmawiał: paweł stachnik

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie