Śpiew i taniec wypełniły miasto. Festiwal udał się na piątkę!

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Fot. Katarzyna Hołuj
Myślenice. To jeszcze nie koniec Międzynarodowych Małopolskich Spotkań z Folklorem, ale najważniejsze wydarzenia i koncerty już za nami. Piąta edycja okazała się niemniej kolorowa i ciekawa od poprzednich.

Różnorodność to chyba najlepsze słowo oddające to, co działo się na scenie i poza nią. Oglądaliśmy naszych bliskich sąsiadów, bo np. Słowaków i Rumunów, ale byli też gości z dużo bardziej odległych i egzotycznych krajów.

Pośród dziewięciu zespołów z zagranicy były zespoły prezentujące folklor Indii i Zimbabwe, którego na myślenickim festiwalu do tej pory nie mieliśmy okazji oglądać. Starania organizatorów o przejazd zespołu z Indii trwały pięć lat, czyli od początku istnienia festiwalu. Teraz się udało i to z takim skutkiem, że przyjechał jeden z najlepszych tamtejszych zespołów.

Folklor z Afryki mieliśmy już okazję poznać za sprawą grup z RPA i Kenii, które były uczestnikami poprzednich edycji festiwalu, ale to nie znaczy, że grupa z Zimbabwe nie zaskoczyła. Wprost przeciwnie, jej występy były zupełnie inne od poprzednich. - Śpiewają a capella, są piękni przez to, że pokazują możliwości głosu. Udowadniają, że bez użycia instrumentów można zrobić fantastyczny koncert - mówiła Karolina Druzgała-Pawlak z Komitetu Organizacyjnego Festiwalu, odpowiedzialna za program prezentacji.

Goście z Zimbabwe udowodnili też, że potrafią nawiązywać kontakt z publicznością, witając się ze sceny słowami „dzień dobry”.

- Każdy jest na swój sposób piękny - mówiła o zespołach prof. Jean Novak, Amerykanka polskiego pochodzenia i założycielka polonijnego Zespołu Pieśni i Tańca „Vistula” w San Francisco, która przyjeżdża na festiwal regularnie i poleca go każdemu: - Warto tu być po to, żeby zobaczyć te tańce i nauczyć się czegoś o innych kulturach. To łączy - mówi i dodaje, że zachwyca ją obserwowanie relacji, jakie nawiązują się spontanicznie na ulicy pomiędzy członkami zespołów, wolontariuszami a publicznością. Sprzyja temu fakt, że podczas myślenickiego festiwalu obecność zagranicznych grup widać wszędzie, nie tylko na scenie. W tym roku wyjątkowo nie przeszły ulicami miasta w barwnej paradzie, bo przeszkodziła w tym pogoda, ale i tak było ich widać w tłumie między publicznością. Stanęli nawet za kuchennymi stołami, żeby przygotować swoje narodowe potrawy, którymi później częstowali myśleniczan.

„Dziennik Polski” jest patronem medialnym festiwalu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie