Spojrzeć w twarz przemocy

Spojrzeć w twarz przemocy

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Rysunek Huberta Czerepoka Fot. Łukasz Gazur

Rysunek Huberta Czerepoka Fot. Łukasz Gazur

Na wystawach w Muzeum Sztuki w Hajfie, prezentowanych w ramach Roku Polskiego w Izraelu, to, co najciekawsze, mieści się w... pustym pokoju. To symboliczny gest polskiego artysty, Artura Żmijewskiego.
Rysunek Huberta Czerepoka Fot. Łukasz Gazur

Rysunek Huberta Czerepoka Fot. Łukasz Gazur

Rysunek Huberta Czerepoka Fot. Łukasz Gazur

SZTUKA. Udana polska prezentacja w muzeum w Hajfie

Jeden z najbardziej znanych przedstawicieli sztuki krytycznej znad Wisły postanowił zaprotestować przeciwko działaniom wojsk izraelskich w Gazie.
Pierwotnie miał pokazać tu nową wersję pracy "Oni", wystawianą wcześniej na ostatnich Documentach w Kassel. Zaprosił wtedy do swojej pracowni cztery grupy reprezentujące polskie społeczeństwo, Młodzież Wszechpolską, słuchaczki Radia Maryja, lewicującą młodzież i członków stowarzyszenia żydowskiego. Każda z grup miała wyrazić swoje poglądy w formie obrazu. Jedni namalowali szczerbiec z biało-czerwoną wstęgą, inni - kościół. Potem wszyscy spotkali się w pracowni artysty, by porozmawiać o swoich poglądach. Jednocześnie każda z grup miała prawo domalować coś w obrazie innej drużyny. Zaczyna się nieśmiało. Lewacy przecinają drzwi kościoła. Wszyscy zgadzają się, że tak jest lepiej, bo to metafora otwarcia katolików na świat. Po chwili akcja nabiera tempa. Wszechpolacy zasłaniają słowo "wolność" wpisane w mapę Polski zastępując je hasłem "Bóg - Honor - Ojczyzna". Lewicująca młodzież nie pozostaje dłużna owijając szczerbiec tęczą - symbolem środowisk homoseksualnych. Zamiast spokojnej rozmowy i wzajemnego zrozumienia - wojna na symbole. Prace lecą przez okna lub płoną na podłodze. Po polskim dialogu pozostają zgliszcza. Tami Katz, kuratorka "Historii brutalności", chciała, by artysta podobną akcję przeprowadził wśród młodzieży polsko-izraelskiej. Jednak po interwencji w Gazie Żmijewski postanowił zaprotestować i odmówił wzięcia udziału w wystawie. Pozostała po nim pusta sala - wymowny gest...
Prezentacja w Muzeum w Hajfie to niejedna wystawa, ale raczej ciąg kilku pokazów. Wszystkie prace mieszczą się gdzieś pomiędzy "Historią brutalności", "Estetyką przemocy" czy "Power Games", czyli tematami kolejnych prezentacji. I na ogół przekraczają granice lokalności, snują opowieść w różnych kierunkach, zahaczając o tematy trudne i bolesne. Polscy artyści, jak Grzegorz Klaman czy Hubert Czerepok zaproszeni przez głównego organizatora "Roku Polskiego", czyli Instytut Adama Mickiewicza i współpracujących przy projekcie kuratorów, znakomicie się tu prezentują.
W Muzeum Sztuki w Hajfie nie zabrakło także akcentów krakowskich. Zobaczyć tu można wideo Normana Leto i Janka Simona. Każdy z nich inaczej spojrzał na przemoc. Pierwszy po interwencji rosyjskiej w Gruzji w przestrzeni ekranu zamyka podziurawiony dom. Rozpadający się budynek jest historią o wojnie, toczącej się nie na linii frontu, ale wbijającej się niczym klin w codzienne życie ludzi. Janek Simon z kolei pokazał film "Odlot", w którym w powietrze lecą wieże kościoła Mariackiego. To opowieść o zrywaniu z tradycją i myśleniem historycznym. Też wojna, ale zupełnie inna.
Rozczarowuje tu nieco malarstwo, bynajmniej nie polskie. Niestety, ani prace bardzo modnego i dobrze sprzedającego się skądinąd Bisky'ego czy młodego serbskiego artysty, Bilijana Durdevicza, nie wnoszą właściwie nic. Nie wzbudzają emocji, nie zachwycają warsztatem, nie skłaniają do refleksji. Trudno mi znaleźć uzasadnienie dla ich obecności na tej wystawie.
Łukasz Gazur, Hajfa

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo