Spór o budowę Muzeum KL Plaszow. Mieszkańcy domagają się dialogu i wstrzymania finansowania inwestycji

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Protest przeciwko wycince drzew
Protest przeciwko wycince drzew Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Udostępnij:
Na sesji Rady Miasta Krakowa znów rozgorzał spór o budowę Muzeum Miejsca Pamięci KL Plaszow. Mieszkańcy są oburzeni przeprowadzoną w związku z planowaną budową Memoriału i parkingu wycinką setek drzew. Rozumieją konieczność upamiętnienia pomordowanych w dawnym obozie ludzi (większość ofiar to byli mieszkańcy Krakowa), ale nie kosztem niszczenia przyrody. Dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa odpowiadał, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Jego zdaniem większość krakowian wyraża solidarność jeśli chodzi o budowę Muzeum. Niektórzy radni podkreślali, że mówimy o terenie, który jest cmentarzem, zatem nie może być mowy o wykorzystywaniu go w dotychczasowy sposób: czyli na spacery oraz jogging. Inni domagali się, aby nie pomijać głosu mieszkańców i żeby prowadzić z nimi dialog w sprawie tej inwestycji.

FLESZ - Nowe obostrzenia od 1 grudnia

Muzeum - Miejsce Pamięci KL Plaszow to przedsięwzięcie współfinansowane przez gminę Kraków i ministerstwo kultury, ma kosztować 50 mln złotych. Muzeum jest budowane od tego roku, ma powstawać jeszcze kilka lat. Zarządzane jest przez Muzeum Krakowa. Podczas ostatniej sesji radni miejscy dowiedzieli się, na jakim etapie jest realizacja inwestycji.

Odbyła się także gorąca dyskusja. Maciej Fijak z Akcji Ratunkowej dla Krakowa podkreślił, że Muzeum, które obecnie powstaje, jest "afunkcjonalne". - Nie tylko nie spełnia potrzeb społecznych, ale również nie spełnia oczekiwań samych muzealników. Wspominali podczas konsultacji społecznych, że budynek Memoriału będzie za mały. To będzie przestrzeń jedynie wystawiennicza. Dlaczego będzie za mała? Bo miasto oraz Muzeum obchodząc własne prawo miejscowe powoduje, że można na tej działce zbudować tylko jednokondygnacyjny budynek, ponieważ pierwotnie miała być to działka przeznaczona pod park - mówił Fijak.

- Jestem bardzo rozczarowany tym, do czego doszło na działce, o której mówimy. Byłem tam dzisiaj rano. Pan prezydent Majchrowski mówił swego czasu, że będą tam wycinane "tylko samosiejki", a pojęcia samosiejek używał tylko po to, by obniżyć rangę tej wycinki, by ją zdezawuować. W rzeczywistości oprócz drzew cały 3 hektarowy dziki ekosystem został zrównany z ziemią - mówił Tomasz Przetacznik, mieszkaniec Krakowa, zajmujący się zagadnieniem kryzysu klimatycznego. Wypowiadający się na sesji apelowali o wstrzymanie inwestycji i jej finansowania oraz przeznaczenie pieniędzy na m.in. aktywizację seniorów.

- Przyszłam na sesję zaniepokojona ostatnimi wydarzeniami. Czuję się oszukana. Od samego początku popierałam projekt Muzeum KL Plaszow, ale nie gdy ma być kosztem przyrody oraz zdewastowania krajobrazu - mówiła do radnych jedna z mieszkanek.

Do dyskusji włączyli się również miejscy radni.

- To nie jest tylko miejsce zbrodni, to jest cmentarz. Nie wyobrażam sobie np. na Rakowicach biegających ludzi, chodzących z psami. Od pół roku mieszkam w pobliżu. To niedopuszczalne, by cmentarz był miejscem spacerów, joggingu itp. - mówił radny PiS Adam Kalita.

- Bez wątpienia łączy nas pamięć o ofiarach zbrodni nazistowskich. Nie znam nikogo, kto neguje potrzebę ich upamiętnienia. Jestem przekonany, że zaczęła nas dzielić forma tego upamiętnienia. Apelowaliśmy, by dalsze prace toczyły się w atmosferze dialogu. Mieszkańcy nadal czują, że ich reprezentacja nie jest zaproszona do dyskusji na temat przyszłości tego miejsca - stwierdził z kolei radny "Krakowa dla Mieszkańców" Łukasz Maślona.

Łukasz Wantuch z "Przyjaznego Krakowa" mówił z kolei: - Przysłuchiwałem się dyskusji z poczuciem dużego niesmaku, choć to i tak łagodne określenie. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego strona społeczna przedstawia to w ten sposób, że my chcemy tam zbudować atrakcję turystyczną. Głównym celem tego pomysłu jest upamiętnienie osób, które tam zostały pomordowane. Te wszystkie budynki, pomniki, instalacje, są dla nas, Polaków. A przede wszystkim dla mieszkańców Krakowa. Podczas dyskusji padła przecież informacja, że większość osób, które zostały tam zamordowane, to właśnie krakowianie - mówił Wantuch.

Do tych zastrzeżeń odniósł się Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. - Usłyszałem, że mieszkańcy są niewysłuchiwani. Prawo mieszkańców do wypowiadania się na tej sali oraz konsultacje społeczne zaprzeczają temu, że wysoka rada ich nie słucha. Doszło do kompromisu. Teren nie będzie ogrodzony. Nie będą pobierane opłaty wstępu, bowiem nie chcemy turystyfikacji tego miejsca. Parking? Może go nie być. Miejmy tylko wówczas świadomość, co się będzie działo z ruchem autobusowym, ile litrów paliwa zostanie wypalonych, gdy autobus będzie szukał miejsca do zaparkowania - mówił.

Rozumie, że inwestycja w tej skali oraz formie nie podoba się niektórym krakowianom. - Ale nie jest to większość mieszkańców Krakowa. Większość wyraża solidarność dla tej inwestycji. To nie jest muzeum dla turystów, tylko muzeum, w którym będą turyści - mówił Niezabitowski. Co do wycinki drzew, to negował twierdzenia niektórych mieszkańców, jakoby była tajna.

- Nie była. Była konsultowana. Ponadto Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wystawiła wszystkie konieczne zgody dotyczące znajdujących się na tym terenie siedlisk. Wszystko jest realizowane zgodnie z przepisami prawa - podsumował dyrektor Michał Niezabitowski.

Kontrowersyjna wycinka

W połowie br. Muzeum KL Plaszow przejęło opiekę nad całym terenem poobozowym, co wiąże się z obowiązkiem jego sprzątania oraz pielęgnacji zieleni. W ramach inwestycji przeprowadzono już m.in. wzbudzającą kontrowersję wycinkę drzew. Objętych pozwoleniem na usunięcie było 275 drzew, z kolei na wycinkę 250 roślin nie była konieczna zgoda. 20 drzew, uznanych za najbardziej wartościowe, zostało przesadzonych. W ramach rekompensaty na sąsiednich działkach nasadzonych zostanie blisko 300 drzew. Zarząd Zieleni Miejskiej kończy już związane z tym prace.

W tym roku z budżetu gminy wydano blisko 40 tys. zł na realizację inwestycji, m.in. na aktualizację programu konserwatorskiego, dotyczącego Szarego Domu przy ulicy Jerozolimskiej. Natomiast z pieniędzy Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu wydano 286 tys. zł. Wydano je m.in. na wykonanie opinii przyrodniczej (umożliwi pielęgnację zieleni), uporządkowanie terenu jednej z działek oraz stworzenie opinii geologicznej.

Kraków. Wytną 275 drzew pod inwestycję Muzeum KL Plaszow. I ...

Jeśli chodzi o ten rok, to jeszcze w grudniu br. ma zostać ogłoszone zamówienie na wykonanie dokumentacji projektowej adaptacji Szarego Domu na potrzeby Muzeum KL Plaszow. Na przyszły rok na realizację inwestycji przewidziano ponad 1,8 mln zł. Za tę kwotę przeprowadzone zostanie m.in. zabezpieczenie fundamentów Szarego Domu, a także wykonanie projektu wystawy stałej (jej montaż odbędzie się w 2025 roku). Plan na kolejne lata jest taki, aby w 2023 roku rozstrzygnąć przetargi na różne prace budowlane, jak również ruszyć z budową budynku Memoriału. W 2024 roku ma być z kolei gotowy pomnik dźwiękowy. Wszystkie prace związane z budową Muzeum mają się zakończyć w 2025 roku.

Akcja mieszkańców przeciwko wycince drzew

Początkiem listopada odbył się protest mieszkańców, którzy sprzeciwiali się wycince drzew w pobliżu miejsca, gdzie tworzone jest Muzeum Miejsca Pamięci KL Plaszow. Na miejscu interweniowała policja. - Cztery osoby dobrowolnie opuściły miejsce prac ekipy wycinającej drzewa, jedna osoba została usunięta siłą - relacjonowali krakowscy policjanci.

- My nie jesteśmy przeciwni powstaniu muzeum. Nie. Zawsze podkreślamy, że godne upamiętnienie jest ważne. Natomiast trzeba znaleźć na to inną formę niż niszczenie przyrody. Problem wynika z tego, że miasto nie chce iść na żaden kompromis - zapewniali protestujący.

Wideo

Materiał oryginalny: Spór o budowę Muzeum KL Plaszow. Mieszkańcy domagają się dialogu i wstrzymania finansowania inwestycji - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zawyła wojtyła !
Tam, w sprawach tego terenu nie mają nic do decydowania żadni skompromitowani bezczelni Żydzi, ani żadne napływowe wsioki, czy pozatrudniane po znajomości cepoki od majchronia. Jedynymi, którzy powinni zadecydować w tej sprawie, są starzy mieszkańcy Podgórza, zamieszkali od dziesięcioleci w promieniu do 1.5 km, od tego miejsca. Przed ich decyzją należy uklęknąć i się do niej zastosować. I dobrze radzę tak zrobić !
G
Gość
"Rozumie, że inwestycja w tej skali oraz formie nie podoba się niektórym krakowianom. - Ale nie jest to większość mieszkańców Krakowa. Większość wyraża solidarność dla tej inwestycji."

Nieprawda, to muzeum jest tam zbędne. Ale skoro ten osobnik twierdzi, że "większość wyraża solidarność dla tej inwestycji" to chyba nie będzie problemu z rozpisaniem referendum w tej sprawie?
Z
Zdajmy sobie sprawę
To muzeum NIE JEST DO NICZEGO nam -- mieszkańcom -- potrzebne! Ofiary obozu są wystarczająco upamiętnione i nie ma potrzeby rozbudowy tego muzeum po 80 latach od tamtych wydarzeń.

Jeśli są jakieś naciski na budowę tego muzeum -- to domagamy się referendum w tej sprawie!
Dodaj ogłoszenie