Sportowe zajęcia dodatkowe. W jaki sposób zachęcać dzieci do aktywności? „Jeżeli umiemy dotrzeć do głowy, to mięśnie same pójdą”

Magdalena Konczal
Magdalena Konczal
Uczniowie mogą chętnie uczestniczyć w zajęciach sportowych, warto jednak pokazać im, że ruch może być dobrą zabawą i ciekawą formą spędzenia czasu.
Uczniowie mogą chętnie uczestniczyć w zajęciach sportowych, warto jednak pokazać im, że ruch może być dobrą zabawą i ciekawą formą spędzenia czasu. 123 RF/ zdjęcie seryjne/ matimix
Nie każde dziecko zostanie w przyszłości mistrzem olimpijskim, ale każde powinno wiedzieć, jak cenna jest aktywność fizyczna. Sportowe zajęcia dodatkowe mogą otworzyć uczniów na nowe możliwości. Ruch to nie tylko zdrowie, ale także nauka umiejętności współpracy, budowania relacji i dobrego spożytkowania energii po długich godzinach, spędzonych nad książkami. O tym, jak wybrać sportowe zajęcia dla dziecka i co robić, by zarazić młodego człowieka pasją do ruchu, porozmawialiśmy z Piotrem Zajdlem – wieloletnim trenerem i wuefistą.

Oferta sportowych zajęć pozalekcyjnych jest bardzo bogata. Na co zwrócić uwagę, gdy wybiera się je dla dziecka?
Będąc praktykiem, widzę, jak duże zapotrzebowanie jest na takie zajęcia. Najczęściej zachęcam rodziców do tego, żeby dokonali analizy, do czego dziecko jest predysponowane. Czasami zdarza się tak, że to rodzic chce, mówiąc kolokwialnie, pchnąć syna lub córkę w danych kierunku, ale on/ona nie czuje tego i zamiast czerpać radość z zajęć, a w konsekwencji zyskiwać zdrowie i hartować swój organizm, to po prostu się męczy.

Dobór zajęć powinien więc wynikać z predyspozycji i pasji dziecka. Warto się zastanowić, czy ma to być od razu jakaś forma treningowa, związana z systematycznym uprawianiem konkretnej dyscypliny, czy raczej nie. Rodzice czasami postępują w ten sposób, że chcąc ratować dziecko przed zgubnymi wpływami technologii i siedzącym trybem życia, nagle rzucają je na głęboką wodę i zapisują na zajęcia forsowne, a także niedostosowane do rozwoju psychomotorycznego dziecka. Takie dziecko może się buntować i mówić, że nie chce chodzić na zajęcia. Ja się temu nie dziwię, bo dlaczego ono ma robić coś, co nie daje mu radości?

No, właśnie. A co w sytuacji, gdy dziecko kolejny raz wraca z zajęć i mówi: „Nie chce mi się ćwiczyć”. Skąd wiedzieć, czy ono jest po prostu zmęczone, czy może jednak nie jest to jego dyscyplina?
Słowa „nie chce” oznaczają, że syn czy córka sygnalizuje pewien problem, którego nie potrafi nazwać. Tak samo jest z tzw. niegrzecznymi dziećmi. Nie ma dzieci niegrzecznych, są jedynie takie, które przez swoje trudne zachowanie chcą coś zamanifestować. Przez rozmowę i kontakt z dzieckiem, trzeba dojść do tego, co jest w tym przypadku przyczyną.

Według mnie podstawowy błąd to rozstrzyganie tematu od razu, a więc mówienie: „Musisz dalej chodzić na zajęcia” lub „W takim razie rezygnujemy z tej aktywności”. Zastanówmy się, dlaczego dziecko nie chce chodzić na zajęcia. Może usłyszało na treningu, że jest słabe i się nie nadaje? Takie słowa z pewnością mogą wywołać zniechęcenie. A może jest po prostu zmęczone?

Obecnie dzieci często realizują ściśle zaplanowany harmonogram. Zajęcia w szkole, a później dodatkowe aktywności…
Tak, dzieci nie mają czasu na nudę, a jest to bardzo ważny element, który uczy kreatywności i organizacji czasu. Warto więc zwrócić uwagę na to, czy dziecko nie jest, mówiąc kolokwialnie, zajechane liczbą zajęć pozalekcyjnych. 7-6 w tygodniu? Czy to czasem nie jest za dużo?

Tu jest cała mądrość rodziców, żeby dziecka nie besztać, nie mówić mu, że się nie nadaje, ale usiąść z nim i porozmawiać. Dopytać go, co się stało. Zapytać: „Co jest przyczyną tego, że nagle przestało cię to interesować?”. Jeżeli umiemy dotrzeć do głowy dziecka, to mięśnie same pójdą. Powinniśmy podchodzić do każdego indywidualnie. Nie ma dwóch jednakowych osób. Jeżeli potrafimy dotrzeć do tych dzieci, pokazując swój przykład, to są duże szanse, że one osiągną sukces, a my będziemy mieć radość, że daliśmy im radość z ruchu, a w konsekwencji zdrowe i szczęśliwe życie.

Rodzice wspominają, że ich dzieci chętnie uczestniczą w dodatkowych zajęciach sportowych, ale nie lubią WF-u. Czy dostrzega Pan w swojej praktyce zawodowej takie zjawisko?
Oczywiście.

Jak Pan myśli, z czego ono wynika?
Kiedy dziecko mówi, że nie lubi WF-u, a lubi zajęcia pozalekcyjne, to w rzeczywistości nie mówi, że nie lubi WF-u, tylko nie lubi czegoś, co go tam spotkało. Niektóre osoby po prostu nie są stworzone do pracy z dziećmi, na przykład prowadzą zajęcia tak jak z młodzieżą czy dorosłymi, a tutaj ważne jest dostosowanie formy do najmłodszych.

Jeżeli dziecko lubi zajęcia pozalekcyjne, to znaczy, że coś go w nich ujęło. Może prowadzący, uczestnicy lub forma zajęć? A może wszystkie trzy elementy? Takich składowych może być sporo. Położyłbym główny nacisk na to, kto pracuje z tym dzieckiem i w jaki sposób. Jeżeli wychowawca potrafi się wcielić w rolę tego dziecka, to sukces mamy gwarantowany.

Mówię to z własnego doświadczenia. Jeżeli uczeń widzi, że jego trener czy trenerka potrafi się tak samo, jak on przewrócić, uśmiechnąć, pożartować czy powygłupiać, to zupełnie inaczej wygląda ta relacja, tworzy się więź. Nie ma takiego dystansu.

W jaki sposób zachęcać do ruchu najmłodsze dzieci?
Często w kontekście tych najmłodszych, którym rodzice poszukują jakiejś formy alternatywnej dla siedzącego trybu życia, podsuwam taką myśl, aby najpierw, gdy dziecko zaczyna już funkcjonować ze zrozumieniem, pokazali mu piłkę.

Od piłki do komputera dziecko zawsze znajdzie drogę. Natomiast, jeśli najpierw pokażemy mu komputer, a dopiero później piłkę, to ta droga staje się bardzo wydłużona, a czasami w ogóle jej nie ma i dziecko staje się jednostką, którą naprawdę bardzo trudno zachęcić do czegokolwiek, co jest związane z wysiłkiem, większym niż, jak ja to nazywam, gimnastyka kciuka przy telefonie. Jeżeli rodzic chce, to na pewno znajdzie coś dla swojego dziecka.

Obecnie dzieciom dużo czasu zajmuje nauka czy zabawa przed ekranami. W jaki sposób zarażać nastolatków chęcią do ćwiczeń?
Najważniejszy jest przykład. Dziecko nie zacznie się ruszać, jeśli będzie miało zły przykład z domu. Nie oszukujmy się, jeżeli mama lub tata hołdują zasadzie „kanapa-pilot-telewizor”, to dziecko, przyglądając się wzorcom rodzinnym, nie będzie chętne, by ruszyć z domu, wyjść na boisko, pograć w piłkę, pobiegać czy iść na spacer.

Można dawać dziecku tysiące propozycji, ale jeżeli nie ma tego przykładu w rodzinie, to zwłaszcza w obecnej sytuacji, po dwóch latach pandemii, trudno o motywację u dziecka. Ono może powiedzieć: „Tato, a dlaczego ja mam się męczyć, biegając czy grając w piłkę, a ty po pracy siedzisz w fotelu i oglądasz telewizję?”.

Czego nie powinniśmy mówić dzieciom, by przypadkiem nie zniechęcić ich do aktywności fizycznej?
Czasami słyszę, że rodzice używają takiego sformułowania: „Ja nie mam czasu na zabawę z dzieckiem”. Nie jest to dla mnie zrozumiałe, bo rodzic jako podstawowy wychowawca w każdej sferze: emocjonalnej czy zdrowotnej, powinien mieć zawsze czas dla dobra swojego dziecka. Oczywiście łatwiej jest dać mu telefon do ręki, niż wyjść z nim na rower, pojechać na trening czy wyjść na spacer.

Poza tym nie powinno się mówić do dziecka: „Jeżeli nie będziesz chodził na te zajęcia, to nie będziesz mógł korzystać z komputera”. Wówczas może pojawiać się złość, bunt i zamiast zamierzonego efektu, tworzy się blokada, którą naprawdę trudno jest przełamać.

Właśnie dlatego naprawdę trzeba ważyć słowa i formy, proponując dziecku jakąkolwiek formę zajęć pozalekcyjnych. Jeżeli widzimy, że ono w danym momencie wyraźnie nie ma na nie ochoty, to błędem byłoby cały czas drążyć ten temat. Może warto odpuścić? Albo przemyśleć czy inna forma zajęć sportowych nie byłaby lepsza? Lub zatrzymać się i zastanowić się, w jaki sposób my proponujemy dziecku tę aktywność.

Pracując jako pedagog, zachęcam rodziców do tego, żeby zastanowili się, nie co mówią do dziecka w kontekście jego rozwoju, ale w jaki sposób mówią. To jest podstawa. Wielu rodziców przychodzi i mówi: „My chcemy, żeby on chodził…”, a ja odpowiadam pytaniem: „Ale czy to dziecko chce? Czy Państwo chcą?”. A oni mówią: „No, my chcemy, żeby on był zdrowy”. I to jest właśnie ta zagadka. Jak sprawić, by dziecko zrozumiało, że ruch nie jest po to, by je zamęczyć, ale po to, żeby w przyszłości było zdrowym człowiekiem.

Co dzieciom może dać uczestniczenie w dodatkowych zajęciach sportowych?
Podstawą jest oczywiście zdrowie. Warto zaznaczyć, że bez zdrowia fizycznego, nie ma zdrowej psychiki. Zajęcia sportowe wspomagają rozwój psychomotoryczny. Dziecko uczy się pracy, systematyczności, radzenia sobie ze stresem, a także współpracy w grupie.

Tego typu zajęcia wyrabiają u dzieci pewność siebie i wiarę we własne siły. Ruch i aktywność fizyczna wymaga wyboru jakiegoś rozwiązania. A jeżeli ono okaże się błędne, to dziecko może nauczyć się wyciągać z tego wnioski. Każdy z nas ma prawo i obowiązek popełniać błędy. Tak jest też w aktywności ruchowej. Jeżeli dziecko na przykład podczas zajęć tanecznych źle wykona jakiś krok i zostanie naprowadzone, ale nie zbesztane, to ma szansę wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Bardzo ciekawe jest to, co Pan mówi. Przyszła mi jeszcze do głowy taka myśl, że plusem wysiłku fizycznego może być po prostu radość, którą dziecko czerpie ze sportu. W końcu nie każdy z nas będzie trenował zawodowo, ale jednak warto by było, żeby każdy znalazł tę swoją ulubioną dyscyplinę lub dyscypliny i po prostu czerpał satysfakcję z ruchu.
Cieszę się, że Pani do tego w ten sposób podchodzi, bo jakakolwiek czynność życiowa, która daje nam radość, rozwija nas. Jeżeli robimy coś, co musimy, to się męczymy. Jeżeli widzimy, że dziecko nie czerpie z danej dyscypliny radości, to zastanówmy się, czy nie warto poszukać innej formy.

Z drugiej strony zbyt duże spektrum wyboru, jeżeli chodzi o ruchowe zajęcia pozalekcyjne, może doprowadzić do tego, że dziecko się gubi, bo chciałoby być we wszystkim najlepsze. Nie każdy będzie skakał 2,20 m wzwyż czy biegł 9,80 sekund na 100 metrów, ale za to może pięknie zatańczyć.

Jeżeli my tego nie wychwycimy i nie pchniemy dziecka w określonym kierunku, który daje mu radość, to ono może być po prostu nieszczęśliwe. Zwróćmy uwagę na to, czy dziecko po zajęciach jest uśmiechnięte i czy chętnie o nich opowiada. Dla mnie sukcesem nie jest to, że dziecko pojedzie na jakiś turniej i tam zwycięży. Sukces jest wtedy, gdy ono chce na te zajęcia wracać, samo z własnej inicjatywy.

- - -

Piotr Zajdel – nauczyciel wychowania fizycznego z dwudziestopięcioletnim stażem. Trener II stopnia w piłce nożnej, instruktor pływania. Ukończył także studia z zakresu integracji sensorycznej oraz terapii i diagnozy pedagogicznej. Entuzjasta zdrowego stylu życia, aktywności ruchowej oraz pozytywnego nastawienia do życia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wyprawka szkolna - ostanie dni na złożenie wniosku

Materiał oryginalny: Sportowe zajęcia dodatkowe. W jaki sposób zachęcać dzieci do aktywności? „Jeżeli umiemy dotrzeć do głowy, to mięśnie same pójdą” - Strefa Edukacji

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie