Sprawa agenta SB ps. Strach. Sąd oczyścił Aleksandra K. od zarzutu kłamstwa lustracyjnego, prokurator IPN chce powtórki procesu

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Sąd Apelacyjny w Krakowie zajmie się sprawą lustracyjną Aleksandra K.
Sąd Apelacyjny w Krakowie zajmie się sprawą lustracyjną Aleksandra K. archiwum
Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie w złożonej apelacji domaga się powtórki procesu Aleksandra K. oczyszczonego od zarzutu kłamstwa lustracyjnego. Krakowski sąd uznał, że mężczyzna nie był agentem tajnych służb PRL ps. „Strach”, ale IPN twierdzi inaczej. Wyrok na mężczyznę nie jest jeszcze prawomocny.

71-letni Aleksander K. w marcu ub. roku złożył w krakowskim sądzie wniosek o autolustrację, bo na stronie internetowej IPN znalazł informację, że jest zarejestrowany jako tajny współpracownik SB. Mężczyzna uznał, że to stwierdzenie go poniża i stygmatyzuje. Mimo starszego wieku musiał się tłumaczyć rodzinie, skąd jego nazwisko znalazło się w zbiorach IPN.

Krakowski sąd przeprowadził postępowanie dowodowe i uznał, że pisemne oświadczenie mężczyzny, że nie był agentem tajnych służb, było zgodne z prawdą.

W ramach postępowania przesłuchano czterech byłych funkcjonariuszy SB i zapoznano się z zachowanymi w archiwach dokumentami. Wynikało z nich, że Aleksander K. został zatrzymany podczas demonstracji studenckiej 13 maja 1982 r. i był przetrzymywany na komendzie w Krzeszowicach, a następnego dnia podpisał dwa dokumenty. Pierwszy to było
oświadczenie, że brał udział w demonstracji i został pobity przez funkcjonariuszy MO. Drugi dokument to tzw. lojalka, czyli zobowiązanie do przekazywania informacji będących w zainteresowaniu SB. Aleksander K. podpisał się na nich pseudonimem „Strach”.

Lustrowany twierdził, że więcej nie spotkał się z funkcjonariuszami SB, nie przekazywał im informacji, nie brał żadnych pieniędzy przez okres rzekomej współpracy w latach 1982-85.

Zdaniem sądu w tym przypadku nie doszło do tzw. materializacji współpracy SB, jednego z pięciu koniecznych warunków, by kogoś uznać z tajnego współpracownika. Było tylko podpisanie lojalki i przyjęcie pseudonimu.

Aleksander K. potwierdził, że z obawy podpisał lojalkę pod dyktando funkcjonariusza SB. Zapewniał, że później nie przekazał mu żadnych informacji, w tym o przedsiębiorstwie, w którym wtedy pracował i o strukturach związku zawodowego Solidarność, w którym w tamtym czasie działał.

Sąd podważył wiarygodność funkcjonariuszy SB, świadków w tej sprawie. Jeden z nich Mirosław Ch. twierdził, że "jest trochę znajoma jest mu twarz lustrowanego, ale nic mu nie mówi pseudonim Strach i nazwisko mężczyzny. Mógł się z nim spotkać 4-5 razy po tym, jak w czerwcu 1984 r. po dwóch latach analizy sprawy pozyskał go do współpracy".

Sąd przyjął jednak, że ten świadek zeznając blisko 40 lat od tamtych spotkań mógł się mylić, bo w tamtym czasie esbek prowadził 10 innych agentów. Nie pamiętał choćby, czy ten agent był przez niego wynagradzany. Zachowała się w archiwach teczka pracy agenta „Strach”.

Prokurator IPN nie zgadza się z wyrokiem sądu oczyszczającym mężczyznę od zarzutu kłamstwa lustracyjnego i chce powtórki procesu. Wskazuje na lakoniczność uzasadnienia wyroku i brak ustaleń wielu ważnych kwestii choćby tej, który funkcjonariusz SB i kiedy pozyskał tego agenta do współpracy i czy faktycznie można uznać za ogólne i powszechnie znane informacje, które przekazał esbekom.

Chodziło choćby o charakterystykę przełożonego ze struktur Solidarności w swoim zakładzie pracy i podanie informacji o nastrojach ludzi w jego przedsiębiorstwie. Sąd Apelacyjny w Krakowie rozpozna sprawę w połowie października.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Materiał oryginalny: Sprawa agenta SB ps. Strach. Sąd oczyścił Aleksandra K. od zarzutu kłamstwa lustracyjnego, prokurator IPN chce powtórki procesu - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie