Sprzedali po śmierci

Redakcja
Według prokuratury, w Krakowie od dłuższego czasu kilka osób trudni się handlem kamienicami, których właściciele nie ujawnili się od II wojny światowej. Proceder ten polega na preparowaniu dokumentów i wyszukiwaniu osób, które z takimi dokumentami podają się przed notariuszami za właścicieli kamienic.

Krakowskie handlowanie cudzymi kamienicami

 (INF. WŁ.) Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia rozpoczął się wczoraj proces czterech osób oskarżonych o nielegalne przejęcie dwóch krakowskich kamienic: przy ul. Wenecja i ul. Czystej. To już trzecia sprawa dotycząca oszustw związanych z handlem kamienicami, która rozpoznawana jest przez krakowski sąd. Policja i prokuratura interesują się następnymi. Jest ich kilkadziesiąt.
 Tak stało się w przypadku kamienic przy ul. Czystej i ul. Wenecja. Organizatorem procederu był 29-letni Grzegorz D. z Bielska-Białej. Pomagały mu trzy osoby.
 Grzegorz D. miał zaproponować matce swego kolegi, 67-letniej Elżbiecie Ł., by za 5 tys. zł podawała się za właścicielkę kamienic. Dostarczył jej dwa fałszywe paszporty z nazwiskami nieżyjących, prawdziwych właścicielek nieruchomości: Leokadii Jadwigi K. oraz Anny P. Okazując te dokumenty notariuszom w dwóch różnych miastach Elżbieta Ł. udzieliła pełnomocnictw do reprezentowania swoich interesów 24-letniemu Marcinowi W. "Pełnomocnik" sprzedał kamienice 43-letniemu Markowi S. z Kielc, który twierdzi, że zakupu dokonał za swoje pieniądze. Prokurator jest zdania, że nie było go na to stać.
 Według prokuratury, wszyscy oskarżeni działali na niekorzyść nie ustalonych spadkobierców obu właścicielek. Kamienica przy ul. Czystej, warta 429 tys. zł, została sprzedana za 280 tys. zł, a kamienica przy ul. Wenecja, oszacowana na ponad 750 tys. zł - za 300 tys. zł.
 Zawiadomienie o przestępstwie złożyli najpierw do prokuratury mieszkańcy kamienicy przy ul. Czystej. Zwrócili uwagę, że właścicielka nieruchomości nie mogła udzielić pełnomocnictw Marcinowi W. w 1998 r., bo zmarła w 1965 r. Kilka dni później zastrzeżenia do pełnomocnictw złożyli też lokatorzy kamienicy przy ul. Wenecja. Oni z kolei zauważyli, że nieprawdziwy był adres właścicielki Anny P. Jak ustaliła prokuratura, Anna P. zmarła w 1942 r., nie mogła więc udzielić pełnomocnictwa Marcinowi W. 56 lat później.
 Wczoraj sąd przesłuchał dwoje oskarżonych. Marcin W. przyznał się do winy, odmówił jednak składania wyjaśnień. Przesłuchiwany w prokuraturze wskazał na Grzegorza D. jako organizatora procederu. Zeznał, że szczegóły działania omawiali w czasie wspólnego pobytu w zakładzie karnym. Za pomoc w sprzedaży kamienic Marcin W. miał dostać 6 tys. zł.
 W mieszkaniu Grzegorza D. znaleziono dokumenty potwierdzające jego udział w procederze przejmowania nieruchomości, a także zdjęcia starszej kobiety, którą później zidentyfikowano jako Elżbietę Ł. Notariusze z Trzebiatowa i Koszalina rozpoznali ją jako legitymujące się niemieckimi paszportami Leokadię Jadwigę K. i Annę P.
 Przesłuchiwana wczoraj Elżbieta Ł. przyznała się do winy. Stwierdziła, że bardzo żałuje tego, co zrobiła, ale potrzebowała pieniędzy, bo ma na utrzymaniu chorą wnuczkę.

Ul. Lelewela Borelowskiego

 Od kilku miesięcy przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Krowodrzy toczy się proces w sprawie nielegalnego przejęcia części kamienicy przy ul. Lelewela Borelowskiego. 67-letniemu Janowi K. i 53-letniej Marii E.-B. oraz mającemu udzielić im pomocy 40-letniemu Jerzemu Sz. postawiono zarzuty wprowadzenia w błąd notariusza. O niedopełnienie obowiązków oskarżono natomiast 34-letnią notariusz Sylwię M., przed którą podpisano umowę.
 Według prokuratury, do transakcji doszło 4 listopada 1998 r. U notariusza stawili się sprzedający kamienicę Jan K. oraz kupująca ją Maria E.-B. Urodzony w 1932 r. Jan K. na dowód, że jest właścicielem nieruchomości przedstawił odpis z księgi wieczystej. Wynikało z niego, że w 1933 r. nabył on część kamienicy będąc już wtedy lekarzem medycyny (jako roczne dziecko!). Jak ustaliła prokuratura, w rzeczywistości Jan K. nosił tylko to samo nazwisko, co nieżyjący już prawowity właściciel kamienicy.

Ul. Długa

 Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Podgórza nie rozpoczął się natomiast jeszcze proces dotyczący nielegalnego przejęcia kamienicy przy ul. Długiej 5. W tej sprawie oskarżone są trzy osoby: fałszywy właściciel połowy kamienicy, jej nabywcy oraz pracownik wydziału ksiąg wieczystych w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza. Transakcję poświadczyła notariusz w Wieliczce. Jak twierdzi prokuratura, Władysław K. na potwierdzenie tego, że jest właścicielem części kamienicy, przedłożył jej fałszywy odpis z księgi wieczystej. W rzeczywistości nie mógł być właścicielem nieruchomości, bo akt notarialny stwierdzający jej nabycie datowany był na 1943 r. Oznaczałoby to, że prawowici właściciele sprzedali połowę kamienicy Władysławowi K. pół roku po swojej śmierci.
 Prokuratura zarzuciła Władysławowi K. wprowadzenie w błąd notariusza, a także niekorzystne rozporządzenie mieniem na szkodę prawowitych właścicieli. Oskarżony sprzedał nieruchomość Wojciechowi F. za 120 tys. zł, tymczasem biegli wycenili ją na 735 tys. zł. Wojciecha F. oraz pracownika wydziału ksiąg wieczystych Bogusza K. oskarżono o fałszowanie dokumentów. Według prokuratury, Wojciech F. zlecił Boguszowi K. przygotowanie wniosków o odpisy z ksiąg wieczystych. Trójce oskarżonych grozi do 5 lat więzienia.

(STRZ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie