Staruszka nie dawała oznak życia, dlatego strażacy weszli przez okno

Redakcja
Do mieszkania 80-latki na czwartym piętrze bloku przy ul. Barskiej strażacy dostali się przez uchylone okno. Ulicę blokowała policja, a w gotowości do niesienia pomocy była załoga karetki pogotowia. FOT. WOJCIECH CHMURA
Do mieszkania 80-latki na czwartym piętrze bloku przy ul. Barskiej strażacy dostali się przez uchylone okno. Ulicę blokowała policja, a w gotowości do niesienia pomocy była załoga karetki pogotowia. FOT. WOJCIECH CHMURA
NOWY SĄCZ. Syn 80-letniej kobiety wezwał pomoc. Ratownicy przyjechali z podnośnikiem. Okazało się, że starsza pani nie słyszała pukania, bo spała.

Do mieszkania 80-latki na czwartym piętrze bloku przy ul. Barskiej strażacy dostali się przez uchylone okno. Ulicę blokowała policja, a w gotowości do niesienia pomocy była załoga karetki pogotowia. FOT. WOJCIECH CHMURA

- Moja mama jest po udarze. Od dwóch godzin próbuję się dostać do mieszkania, ale nie odpowiada. Boję się, że coś złego jej się stało - telefon o takiej treści odebrali sądeccy strażacy.

Pod blok przy ulicy Barskiej natychmiast podjeżdża na sygnale wóz strażacki z drabiną oraz karetka pogotowia. Droga zostaje zablokowana. Zaniepokojeni mieszkańcy wychodzą na ulicę.

- Tam mieszka starsza kobieta. Boże, żeby tylko nic jej się nie stało - mówi zdenerwowana sąsiadka.

Podnośnik dociera na czwarte piętro. Dwóch strażaków otwiera uchylone okno i wskakuje do mieszkania. Przerażony syn 80-latki z niecierpliwością czeka na informację, co ratownicy zastali na miejscu. Szybko okazuje się, że powodów do niepokoju nie ma.

- Kiedy otworzyli mi drzwi i powiedzieli, że mama po prostu głęboko spała, kamień spadł mi z serca - mówi pan Jacek, syn lokatorki. - Gdybym wychodząc z mieszkania nie zapomniał kluczy, nie byłoby całego tego zamieszania - kręci głową wyraźnie jeszcze wstrząśnięty mężczyzna.

Strażacy przyznają, że na takie akcje są przygotowani. Gdy chodzi o ludzkie życie, nigdy nie obciążają kosztami wzywających pomocy.

- Od początku roku były już 53 podobne wyjazdy - mówi brygadier Paweł Motyka, zastępca komendanta powiatowego straży pożarnej w Nowym Sączu. - Każda z nich to koszt około tysiąca złotych.

Strażacy w kwietniu tego roku byli wzywani na ul. Szkolną, gdzie w jednym z mieszkań kobieta upadła na podłogę i nie mogła wstać. Jej wołania usłyszeli sąsiedzi.

W czerwcu przy ul. Żółkiewskiego mieszkańcy bloku poczuli gaz ulatniający się z mieszkania sąsiada. Strażacy wyważyli drzwi i udzielili pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie. W sierpniu przy ul. Zdrojowej weszli przez balkon do domu 86-letniej kobiety, której sąsiedzi nie widzieli od kilku dni. Leżała nieprzytomna na łóżku. W szpitalu uratowano jej życie. - Dobrze, że sąsiedzi są czujni i reagują w takich sytuacjach - mówi Paweł Motyka.

Sądeccy strażacy dysponują drabiną o wysokości 37 metrów oraz podnośnikiem sięgającym 40 metrów. Oba urządzenia pozwalają wynieść ratowników na najwyższe budynki w mieście - jedenastopiętrowe bloki o wysokości 33 metrów.

Paweł Szeliga

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie