Sto kolorów Namibii

Redakcja
Fot. autorka
Fot. autorka
Namibia jest jak Welwitschia mirabilis. Nieznana, tajemnicza, odległa, smagana przeciwnościami losu, a jednak wciąż pełna życia, urzekająca i fascynująca. O jej kolorycie decyduje nie tylko magiczny świat wierzeń i zwyczajów ludów Himba, Herero, Owambo, Kavango, czy Buszmenów, ale także piękne krajobrazy i niezwykła przyroda. Tu wciąż ścieżki przygody nie do końca są przetarte.

Fot. autorka

NAMIBIA. O jej kolorycie decyduje nie tylko magiczny świat wierzeń i zwyczajów ludów Himba, Herero, czy Buszmenów, ale także piękne krajobrazy i niezwykła przyroda

- W Namibii odnajdziemy i nowoczesne miasta, i wioski, w których czas zatrzymał się przed wiekami. Ludzi spieszących do pracy z laptopami na ramieniu i buszmenów zaganiających bydło do zagród. XXI-wieczny kult pieniądza i pradawne obyczaje - przekonuje Sylwia, nasza przewodniczka na lotnisku w Windhoek. - To również niezwykła fauna i flora, fascynujące krajobrazy, potężne płaskowyże i - jak okiem sięgnąć - busz, a także kraj, w którym nabiał jest cenniejszy od złota, a warzywa od diamentów - dodaje.

Na razie wiemy jedynie, że Pustynia Namib, to jeden z najbardziej niegościnnych zakątków świata. To właśnie na niej można spotkać Welwitschie mirabilis. Posiekane przez ostry, jak brzytwa piasek, smagane przez wichry szalejące z prędkością huraganów, trwają wśród piasków pustyni. Na przekór palącemu słońcu i minimalnej ilości wody czerpanej z powietrza, pysznią się soczystą zielenią. Niektóre okazy - według naukowców - w tak ekstremalnych warunkach przetrwały ponad... 1000 lat, są jednak i tacy, którzy twierdzą, że są o tysiąc lat starsze. Nic więc dziwnego, że Welwitschia uchodzi za najbardziej długowieczną roślinę na ziemi i... symbol Namibii.

Tylko tu można spotkać setki kilometrów plaż bez... jednego turysty. Nie ma na nich ręczników, parasoli, śmieci, za to z morza piasku wyłaniają się zardzewiałe wraki statków. Jak tu trafiły? Zawiodły je tu zwodnicze prądy morskie, chwila nieuwagi kapitana, gęste mgły... Ugrzęzły na mieliznach, roztrzaskały się o płytkie, skaliste dno atlantyckich wybrzeży Namibii. Reszty dopełniły szalejący ocean, potężne wichry i tysiące ton piasku. Ile wraków zalega na Wybrzeżu Szkieletów? Tego nie wie nikt! Odnaleźć można tylko te, które morze wyrzuciło na brzeg, a piasek łaskawie odsłonił. Wszystkich tragedii nie da się opisać. Niewielu bowiem wygrało pojedynek z pustynią... Dziś to Skeleton Coast Park, czyli 16 400 km kw. pustyni.

Namibia to także setki tysięcy kilometrów kwadratowych buszu. - Jeśli ktoś pragnie samotności, noclegów pod gwiazdami, typowych dla Afryki widoków i podglądania dzikich zwierząt, które przemierzają bezkresne przestrzenie parków narodowych, to trafił doskonale! - zapewnia Sylwia.

Za magiczną krainę uważają ją również wielbiciele bezdroży. Nie brakuje tu bowiem ledwo widocznych w buszu ścieżek, a czasem jedyną wskazówka dla kierowcy terenówki jest słońce lub... GPS. Czy dla Europejczyka wciąż jest to kraina z powieści, odległa i tajemnicza? Przekonamy się o tym za kilka godzin.

Przed nami Park Narodowy Etosha, Cape Cross, delta Okavango, kanion Sesriem, potężne jaskrawo-pomarańczowe wydmy najstarszej pustyni świata, wodospady Epupa, martwy las w niecce Sossusvlei.

- Namibia ma znakomitą bazę, ale na szczęście nie ma gigantycznych ośrodków turystyczną - podkreśla Sylwia. - Wszystko, co tu wzniesiono dla turystów, ma ludzką skalę, jest stosunkowo niewielkie, z reguły harmonijnie współgra z otaczającym krajobrazem.
Z Windhoek ruszamy do Sesriem. Droga nieco odbiega od europejskich - nawet polskich - standardów. Na szczęście - mimo kurzu i pyłu unoszącego się spod kół pędzących i podskakujących na szutrówce terenówek - udaje nam się dostrzec zachwycające pejzaże. Chłoniemy je wszystkimi zmysłami. To nasze pierwsze zetknięcie z "dziką" Namibią.

- Pierwszy raz w życiu widzę sawannę. Jest niesamowita - zachwyca się Ewa. Zatrzymujemy się na Kupferberg Pass i Spreetshoogte Pass - to nasze najważniejsze punkty widokowe tego dnia na trasie, a także miejsca pierwszych posiłków w terenie. Afryka zniewala. Dla nas wszystko jest niezwykłe.

Ruszamy jednak dalej. Przed nami kolejna porcja niesamowitych widoków i... kanion Sesriem.

- W Namibii są piękne lodge - opowiada Sylwia podczas kolacji. - Rano wystarczy rozsunąć zasłony i szklane drzwi, by znaleźć się w środku buszu. Z niewielkiego wzgórza, na którym wzniesiono nasz przeszklony pałac, widzimy krajobraz aż po horyzont. Można tak leżeć, i leżeć, podziwiając naturę - rozmarza się nasza przewodniczka.

- Są też lodge z tak skonstruowanymi tarasami, by przez całą noc można było obserwować przychodzące do wodopoju zwierzęta. Wystarczy też lekko podnieść głowę, a niebo będzie na wyciągnięcie ręki - nie ustępuje w opowieściach Sylwia. Na nas dziś czekają namioty rozłożone wśród rachitycznej roślinności.

Tymczasem ognisko powoli dogasa. Po kolacji miłe ciepło rozchodzi się po całym ciele. Pora spać, bo ranek następnego dnia będziemy witać wcześnie.

Namioty czekają. Niestety, uszy atakują coraz dziwniejsze odgłosy. - Proszę się nie obawiać, bo w buszu wyobraźnia potrafi płatać różne figle. Mrówka staje się krwiożerczym potworem, a szeleszczące liście - stadem pędzących słoni... - ostrzega ze śmiechem nasza przewodniczka. - Za to możemy spędzić tu mrożącą krew w żyłach noc - śmieje się. Każdy szmer to tajemnica - może oznaczać narodziny, ale także zejście z tego świata.

W końcu sen i zmęczenie pokonują... groźną naturę.

Wstajemy wcześnie, bo przed nami kilkaset kilometrów po kamienistych drogach pustyni Namib. Z zainteresowaniem oglądamy pierwsze dzikie strusie, zebry, oryksy, żyrafy... Po drodze Gaub Pass, Kuiseb Pass, Dune Seven, a także kanion Kuiseb, i kolejny nocleg. Tym razem w Walvis Bay. Zasypiamy szybko i już bez większych problemów.

Wschód słońca zastaje nas w morzu. Udanie "polujemy" na delfiny, foki, pelikany i... wieloryby. Potem jeszcze przejażdżka quadami po pustyni. - Nie trzeba umieć jeździć nawet na rowerze, aby dobrze się bawić jazdą czterokołowcami - twierdzi nasza przewodniczka. I ma rację. Bez szwanku przeżywamy i tę przygodę.

Wracamy do Swakopmund. Zachodzimy do wspaniałego oceanarium, Snake Parku, w którym są wszystkie rodzaje węży - tak przynajmniej zapewnia obsługa - południowej Afryki, a także Galerii Kryształu.

Wrażeń i zdjęć przybywa w zastraszającym tempie... A to przecież dopiero początek naszej wyprawy. Przed nami jeszcze niesamowite krajobrazy Moon Landscape, Cape Cross z ogromną kolonią fok i replikami krzyży wbitych tu przez portugalskiego odkrywcę Diago Cao w 1486 r., góra Spitzkoppe (1728 m n.p.m.), słynna White Lady z Brandberg, czyli naskalne rysunki ludzi z plemienia San sprzed 1800 lat, wąwóz Tsabib, wydeptywanie ścieżek w okolicach Burnt Mountain i Twyfelfontain w poszukiwaniu pustynnych słoni, wyprawa rzeką Horausib.
Dojeżdżamy do stolicy regionu Kunene - Opuwo. Tu napotykamy pierwszych ludzi z plemienia Himba. - Piękne kobiety Himba sprzedają na ulicach swoje kosmetyki, Herero dekorują pick-upy swoich mężów, ludność Owambo zaprasza do przyulicznych salonów fryzjerskich, sklepów i barów zwanych Shabeen - informuje Sylwia. A my wszystko fotografujemy...

Czas jest jednak nieubłagany. Musimy ruszać dalej. Po drodze do najwyższego wodospadu Namibii, 60-metrowego Epupa towarzyszą nam niesamowite baobaby. Nie możemy się też powstrzymać przed odwiedzinami wioski zamieszkałej przez Himba. Przyjmują nas w niej piękne kobiety i dumni wojownicy... Nieco spóźnieni, w ostatnich promieniach zachodzącego słońca dojeżdżamy nad zakrokodyloną rzekę Kunene. Otaczają ją krwistoczerwone skały.

W Cunene River Lodge czeka na nas jeszcze rafting i kajaki. Przed nami zaś wspaniały Park Narodowy Etosha...

Będąc w Namibii można się też wybrać śladem dinozaurów sprzed 160 milionów lat, spróbować spojrzeć w oczy lwom, wytropić białe nosorożce, a z wznoszącego się ponad 400 metrów ponad poziom gruntu płaskowyżu Wateberg zerknąć ostatni raz na niesamowitą Namibię...

Nad Namibią słońce świeci średnio 300 dni w roku. - Piękna jest nawet w porze deszczowej, gdy wydmy ożywają za sprawą trawy i... kwiatów - zapewnia Sylwia. - Nie bez powodu uchodzi za jeden z najbardziej urozmaiconych i najatrakcyjniejszych obszarów na świecie - podkreśla nasza przewodniczka.

Tamara Dubiel

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie