Sto tysięcy sadzonek

PB
Żeby ten interes zaczął przynosić dochód, trzeba najpierw trzy, cztery lata inwestować - mówi Jan Góral, jeden z pierwszych na Bocheńszczyźnie producentów roślin ozdobnych

ŁAPCZYCA. Od warzyw do kwiatów

ŁAPCZYCA. Od warzyw do kwiatów

Żeby ten interes zaczął przynosić dochód, trzeba najpierw trzy, cztery lata inwestować - mówi Jan Góral, jeden z pierwszych na Bocheńszczyźnie producentów roślin ozdobnych

   Mieszkający w podbocheńskiej Łapczycy Jan Góral (rolnik z wykształcenia) przez wiele lat prowadził gospodarstwo utrzymujące się z produkcji warzyw - głównie pomidorów i papryki. Osiem lat temu postanowił zmienić jego specjalizację i stopniowo uprawę warzyw zamieniał na rośliny ozdobne. Najpierw były to kwiaty, a następnie drzewa i krzewy ozdobne, które dzisiaj stanowią już dziewięćdziesiąt procent całej produkcji.
   - Uprawa warzyw przestała się opłacać, ponieważ mieliśmy zbyt małą powierzchnię szklarniową - mówi Jan Góral. - Parę lat temu trzeba było podjąć decyzję albo o rozbudowie szklarni, albo o zmianie produkcji. Wraz z rodziną zdecydowaliśmy się na ten drugi wariant. Dzisiaj roślinami ozdobnymi obsadzone jest półtora hektara naszego gospodarstwa. To około sto tysięcy sadzonek. Do tego dochodzą jeszcze kwiaty, które znajdują się w tunelach. Myślimy o stopniowym powiększaniu tego areału. Ziemi jest jeszcze dosyć. Całe gospodarstwo ma około siedem hektarów powierzchni. Oprócz zwiększania powierzchni upraw zainwestowaliśmy też sporo w punkt sprzedaży, w którym znajdują się nie tylko rośliny, ale i akcesoria ogrodnicze.
   Uprawa roślin ozdobnych nie od razu przynosi dochody. - Żeby ten interes zaczął na siebie zarabiać, trzeba najpierw trzy, cztery lata inwestować - mówi rolnik z Łapczycy. - Od momentu sadzonkowania, na przykład krzewu ozdobnego, do czasu, kiedy można go sprzedać, mijają właśnie te trzy, cztery lata. Mimo że uprawa roślin ozdobnych wymaga kilkuletnich inwestycji, to jednak przybywa zajmujących się tym rolników. - Kiedy osiem lat temu zaczynałem, na Bocheńszczyźnie były chyba tylko trzy profesjonalne szkółki kwiatów i krzewów ozdobnych - mówi nasz rozmówca. - Dzisiaj jest ich już około dziesięciu, konkurencji zatem przybywa. Zwiększa się też jednak zainteresowanie tym towarem. Ludzie coraz bardziej dbają o swoje ogrody i balkony. Wielu widziało, jak wygląda to na Zachodzie i te wzorce przenoszą tutaj.
   Największy obrót roślin ozdobnych przypada na wiosnę. - Wtedy sprzedaje się około 50 procent wszystkiego - mówi Jan Góral. - Największy zastój jest latem, a jesienią rynek znów nieco ożywa. W tym roku wiosna spóźniła się o mniej więcej miesiąc i dopiero teraz zacznie się największy ruch klientów. Najwięcej osób zacznie teraz pytać o kwiaty, zwłaszcza balkonowe. Na dzień dzisiejszy najlepiej sprzedają się rośliny karłowate lub formy szczepione na pniach, na przykład jałowce. Rośliny te są bardzo ozdobne, a nie zajmują dużo miejsca. Do łask wracają też krzewy liściaste, np. forsycje, waigele czy tawuły. Przez wiele lat najpopularniejsze były iglaki, ale ta tendencja się zmienia.
   Przypominamy, że wszystkie te rośliny, a także inne akcesoria ogrodnicze, można będzie obejrzeć już jutro i pojutrze na targach ogrodowo-kwiatowych w Bochni. Jednym z wystawców będzie nasz rozmówca.
(PB)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie