Strach bankierów

Redakcja
Narodowy charakter naszego systemu bankowego można włożyć między bajki. Zagranica kontroluje już 35 procent aktywów owego systemu.

Łukasz Kwiecień

Łukasz Kwiecień

Narodowy charakter naszego systemu bankowego można włożyć między bajki. Zagranica kontroluje już 35 procent aktywów owego systemu.

Choć w czasie oficjalnych spotkań uśmiech nie schodzi z ust, a menedżerzy sprawiają wrażenie pewnych siebie, to gdzieś w głębi duszy kryje się strach. Krajowi bankowcy nie ukrywają, że dla większości z kierowanych przez nich instytucji ubiegły rok był gorszy niż poprzedni. Ale nie chodzi tylko o to, że gospodarka dostała zadyszki i biznes się popsuł. Najgorszy jest ten strach. Lęk, że nie sprostamy konkurencji nieprawdopodobnie mocnych kapitałowo i doświadczonych banków zagranicznych. Albo że Niemiec, Francuz czy Amerykanin przyjdzie, wyłoży stos gotówki i kupi bank razem z wielkim kawałkiem rynku...
Ponad 30 z około 80 działających w Polsce banków jest już zależnych od inwestorów zagranicznych, co oznacza, że dysponują oni dominującymi udziałami. W przypadku kilkunastu banków zagranica ma mniejszościowe pakiety akcji - wynika z danych przedstawionych niedawno przez Władysława Bakę, przewodniczącego Rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, na łamach specjalistycznego miesięcznika "Bank".
Można uznać, że zagranica zaangażowana jest w ponad połowę działających u nas banków komercyjnych. Kapitał zagraniczny kontroluje 35 procent aktywów naszego systemu bankowego. Tymczasem - jak przypomina Baka - w listopadzie 1995 r. rząd postanowił chronić narodowy charakter systemu bankowego z uwagi na jego strategiczne znaczenie dla gospodarki. Trzy i pół roku temu Rada Ministrów przyjęła opracowany przez resort finansów, Narodowy Bank Polski przy współpracy Związku Banków Polskich dokument nazwany szumnie "Strategią umacniania systemu bankowego w Polsce". Według Baki, owa strategia miała polegać na prowadzeniu takiej polityki, by utrzymać zaangażowanie kapitału zagranicznego w bankach na poziomie zbliżonym do innych krajów, np. Hiszpanii czy Kanady. Jak sarkastycznie zauważa Baka, można domyślać się, że albo wspomnianą "Strategię..." zmieniono później w trybie poufnym, albo też sprawy wymknęły się spod kontroli rządzących.
Tezę o utrzymywaniu narodowego charakteru naszego systemu bankowego można włożyć już między bajki. Jak już wiemy, zagranica kontroluje 35 procent aktywów owego systemu. W Hiszpanii czy Kanadzie (przywoływanej przez rządowy dokument) dopuszczono, by obcy inwestorzy kontrolowali raptem 10 procent aktywów. W innych krajach udział ten sięga czasem tylko kilku procent (Włochy, Niemcy) lub raptem kilkunastu procent (Francja). W porównaniu z krajami zachodnimi staliśmy się więc liderami otwierania swojego sektora bankowego. Tyle że owo "przodownictwo" może budzić mieszane uczucia. Zwłaszcza w kontekście przyjętej z końcem 1995 r. "Strategii...".
Tymczasem udział zagranicy w sektorze bankowym zwiększy się jeszcze bardziej. Wszystko za sprawą czekających nas spektakularnych transakcji prywatyzacyjnych i ewentualnego, acz całkiem prawdopodobnego, skupywania akcji polskich (jeszcze...) banków na giełdzie. W tym roku czeka nas wszak sprzedaż do 55 proc. akcji Pekao SA. Na krótkiej liście inwestorów zainteresowanych zakupem pakietu walorów Pekao SA znalazły się amerykański Citibank oraz konsorcjum włoskiej grupy bankowej Unicredito Italiano i niemieckiego ubezpieczyciela Allianz. Jest się o co bić. Pekao SA to potentat na naszym rynku. Ta stworzona poprzez fuzję czterech państwowych banków instytucja dysponuje przecież aż jedną piątą wszystkich aktywów całego sektora bankowego! Nic dziwnego, że pytanie o to, kto zostanie zaproszony do rokowań prywatyzacyjnych, wywoływało przez długie miesiące wielkie emocje. Bank Handlowy bardzo otwarcie deklarował zainteresowanie kupnem pakietu akcji Pekao SA. Roztaczano już wizje stworzenia z obu instytucji wielkiego, flagowego polskiego banku. Korzystając z oferty prywatyzacyjnej, Bank Handlowy ostentacyjnie kupił nawet pakiet akcji Pekao SA. Ale zamiast cieszyć się ze spodziewanego zaproszenia do negocjacji z resortem skarbu, musiał przełknąć gorzką pigułkę.
- Zdziwienie w środowisku bankowym wywołały decyzje ministra skarbu o zwiększeniu puli akcji przeznaczonej dla inwestora strategicznego, co wpłynęło na rezygnację polskich banków z udziału w prywatyzacji Pekao SA. Faktyczne wyłączenie z przetargu na akcje Pekao SA kapitału krajowego jest niezrozumiałe w warunkach, gdy udział kapitału zagranicznego w polskiej bankowości jest już bardzo wysoki -_ czytamy w roboczej wersji raportu "Banki 1998" przygotowanego przez Fundację Edukacji i Badań Bankowych.
Ale ekspansja zagranicy nie skończy się przecież na przejęciu Pekao SA. Resort skarbu chce także w tym roku sprzedać 80 proc. akcji Banku Zachodniego. I wiadomo już, że także ten bank trafi w ręce kapitału zagranicznego. Udział inwestorów zewnętrznych może wzrosnąć potem znowu, jeśli to im zostaną w przyszłości zaoferowane akcje PKO BP czy Banku Gospodarki Żywnościowej (co zresztą doprowadziłoby chyba do szału banki spółdzielcze domagające się zapewnienia im udziału w prywatyzacji BGŻ na preferencyjnych zasadach).
Zagranica nie musi zresztą wcale korzystać z ofert prywatyzacyjnych. Choć dają one szansę przejmowania za jednym zamachem olbrzymich pakietów akcji, często zapewniających całkowitą kontrolę nad prywatyzowanym bankiem. Papiery można przecież skupować na giełdzie. Zupełnie niedawno wielu emocji dostarczyły graczom i obserwatorom rynku giełdowego wydarzenia związane z akcjami BIG Banku Gdańskiego. Kurs przez kilka tygodni szybował w górę. Zaczęto plotkować o przyczynach, domyślając się, że za olbrzymimi obrotami i zwyżkującymi notowaniami stoi chęć skupienia poważnych pakietów przez inwestorów zagranicznych.
I jak się okazało, w owych plotkach było zaskakująco dużo racji. Najpierw faktem posiadania ponad 5 proc. akcji BIG Banku Gdańskiego pochwalił się BRE Bank kontrolowany przez niemiecki Commerzbank. Nieco później Deutsche Bank przyznał, że ma już ok. 10 proc. walorów BIG-u. Na zorganizowanej w Gdańsku konferencji prasowej Niemcy oświadczyli, że rozpatrywali możliwość zaangażowania się w inny niż BIG Bank Gdański polski bank. Hilmar Kopper, przewodniczący Rady Nadzorczej Deutsche Bank AG, nie wyjaśnił, czy DB planuje zwiększenie swojego zaangażowania w BIG-u.
- _Cieszę się, że pozycja Deutsche Bank w Polsce uległa wzmocnieniu i byłbym zadowolony, gdyby w przyszłości była jeszcze silniejsza
- powiedział cytowany przez PAP Kopper. Przyznał, że jego bank zastanawiał się wcześniej nad zainwestowaniem w inny polski bank. - Istnieje kilka banków, z którymi chętnie byśmy się związali.__Jednak na temat zawiedzionych miłości niechętnie się rozmawia - dodał.
- Niemcy chcą kupić wszystko, co się da - mówi z lekkim uśmiechem szef jednego z banków. Jego tezę potwierdzają fakty. To właśnie Niemcy są największymi udziałowcami spośród zagranicznych akcjonariuszy polskich banków. W ub.r. kontrolowali już blisko 40 proc. aktywów bankowych należących do zagranicy. Ale ich udział może znacznie wzrosnąć. Choćby przez plan zwiększenia do 66 procent zaangażowania kapitałowego w krakowskim Banku Przemysłowo-Handlowym.
Zagranica nie daje spać naszym bankowcom. Zarówno poprzez przejmowanie banków krajowych, jak i oferowanie usług świadczonych przez instytucje zagraniczne jest coraz groźniejszą konkurencją dla rodzimych finansistów.
- Kredyty nam już uciekają. W przyszłym roku zliberalizowane zostaną przepływy kapitałowe. Klienci zaczną uciekać do banków zagranicznych nawet z depozytami - ostrzega jeden z czołowych menedżerów sektora.
Nasi bankowcy skarżą się na przepisy i obciążenia, które sprawiają, że rodzimym bankom może być naprawdę ciężko "przebić" ofertę zagranicy.
- Wyrazem negatywnych następstw utrzymywanych rozwiązań jest szybki wzrost kredytowania przedsiębiorstw przez podmioty zagraniczne. Jedna czwarta kredytów przedsiębiorstw w minionym roku zaciągnięta została w tym trybie z pominięciem krajowego systemu finansowego, często bez elementarnych zabezpieczeń na zmiany kursu walutowego - mówił w czasie niedawnego X Walnego Zgromadzenia Związku Banków Polskich jego prezes Andrzej Szukalski.
Całkowite zadłużenie państwa i polskich przedsiębiorstw wzrosło na koniec 1998 r. do 74,1 mld USD - wynika z opublikowanych przez Polską Agencję Prasową danych Citibank Poland. Na koniec 1997 dług ten wynosił 65,8 mld USD. Według banku, wzrost długu spowodowany jest głównie przez zadłużanie się przedsiębiorstw. Jak pisała PAP, zdaniem ekspertów Citibanku, zadłużenie polskich przedsiębiorstw za granicą na koniec 1998 r. osiągnęło 7,2 mld USD, a państwa - 33,1 mld USD.
- O co ten krzyk? Niech banki będą sobie zagraniczne. Byleby działały sprawnie, udzielały tanich kredytów i oferowały atrakcyjny pakiet usług - może powiedzieć optymista. Jeśli jednak uznamy, że slogan, iż system bankowy pełni funkcję krwiobiegu gospodarki, to sprawa dominacji kapitału zagranicznego wygląda trochę bardziej poważnie. Bo sprawia, że w znacznym stopniu uzależniamy się od nie kontrolowanych przez nas wydarzeń w zagranicznych instytucjach, od ewentualnych zatargów politycznych czy międzynarodowych niesnasek. Można było tego uniknąć. Ale tu wracamy do jałowej już, niestety, dyskusji o metodach polskiej prywatyzacji.
- Podtrzymujemy, od kilku lat wyrażane, nasze stanowisko w sprawie sposobu prywatyzowania banków i potrzeby umacniania potencjału krajowego systemu bankowego. Naszym zdaniem, umocnieniu polskich banków sprzyjałoby emitowanie nowych akcji i stopniowe zmniejszanie udziału skarbu państwa w sektorze bankowym, a nie nagłe, powodowane tylko względami budżetowymi, sprzedawanie udziałów opóźniające konieczną modernizację gospodarki i banków - _mówił wspomniany wcześniej Andrzej Szukalski.
Ale teraz te słowa wydają się tylko wołaniem na puszczy. Wielka wyprzedaż dobiega końca. Deklaracje o obronie narodowego charakteru systemu bankowego pozostały papierowym zapisem. Cała nadzieja w tym, że rynek bankowy będzie rynkiem klienta. I _de facto
to my będziemy - poprzez swoje wymagania - decydować o ofercie banków. Niezależnie od tego, czy szefem będzie Hans czy Peter, a właścicielem Pierre lub Roberto. Ale tak czy siak, chyba trochę szkoda, że - na własne życzenie - wypuszczamy z rąk sektor, który rozwija się naprawdę niezwykle dynamicznie. A owoce zbierze zagranica. Może tam są po prostu mądrzejsi?
Dziesięć lat temu ze struktur Narodowego Banku Polskiego wydzielono dziewięć banków komercyjnych. Prywatyzowano je systematycznie przez lata. W efekcie przemian własnościowych holenderska grupa ING jest większościowym udziałowcem Banku Śląskiego. Bank Austria Creditanstalt kontroluje Powszechny Bank Kredytowy. Pakiet większościowy akcji Wielkopolskiego Banku Kredytowego należy do Irlandczyków z AIB. Trzy banki (Powszechny Bank Gospodarczy z Łodzi, szczeciński Pomorski Bank Kredytowy i Bank Depozytowo-Kredytowy z Lublina) skonsolidowano z bankiem Pekao SA. Bank Gdański został przejęty przez BIG, który ostatnio był celem spektakularnych zakupów niemieckiego Deutsche Banku i kontrolowanego przez Commerzbank BRE Banku.
Po kilku latach przymiarek, w ub.r. rozstrzygnęły się także losy poszukiwań inwestora strategicznego dla krakowskiego Banku Przemysłowo-Handlowego. Został nim Bayerische Hypo- und Vereinsbank. 16 kwietnia br. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zgodziła się na zwiększenie przez BHV zaangażowania w Banku Przemysłowo-Handlowym. Obecnie Niemcy posiadają blisko 47 proc. walorów BPH i mają zamiar zwiększyć swój udział do 66 proc.
Obecnie ze wspomnianej "dziewiątki" w rękach skarbu państwa pozostał jeszcze tylko Bank Zachodni. Negocjacje z potencjalnymi inwestorami zagranicznymi już rozpoczęto. Resort skarbu oferuje im 80 proc. walorów BZ.
Także w tym roku rozstrzygnie się sprawa 55 proc. akcji banku Pekao SA. O przejęcie ubiega się włosko-niemieckie konsorcjum UniCredito Italiano - Allianz oraz amerykański Citibank. Obu oferentów wybrano wcześniej z licznej grupy chętnych.
Państwo jest nadal właścicielem dwóch wielkich banków: PKO BP i Banku Gospodarki Żywnościowej. Sprawa przekształceń własnościowych BGZ od lat wywołuje ostre spory zainteresowanych stron.

500 plus nie pomogło, dzieci rodzi się coraz mniej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3