MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Strażnicy z Krakowa nadal muszą polować na kierowców

EWA KOPCIK
Fot. Wojciech Matusik
Fot. Wojciech Matusik
W liście nadesłanym do naszej redakcji funkcjonariusze III oddziału straży miejskiej w Krakowie piszą: "Wciąż na porządku dziennym są przypadki wywierania przez naczelnika ogromnej presji na wyniki, czyli mandaty. Sama zmiana na stanowisku komendanta to zdecydowanie za mało, aby naprawdę mogło się coś istotnie zmienić na lepsze w krakowskiej straży".

Fot. Wojciech Matusik

KONTROWERSJE. "Masz za mało mandatów? To znaczy nieefektywnie pracujesz i tracisz premię". Takie zasady, po krótkiej przerwie, znów zapanowały w straży miejskiej - twierdzą funkcjonariusze z Nowej Huty.

Strażnicy twierdzą też, że podczas jednej z ostatnich odpraw usłyszeli: "Ja sobie nie pozwolę, żeby ktoś wrócił z rejonu bez mandatu. To wasz psi obowiązek".

"Strach w krakowskiej straży" - przeczytaj komentarz autorki >>

Takie naciski - jak podkreślają - prowadzą do praktykowanych już wcześniej metod, czyli "polowań" na kierowców. Odbywają się one na ogół na uliczkach z absurdalnie ustawionym znakiem zakazu. Np. w okolicach magistratu na os. Zgody.

Strażnicy skarżą się także, że muszą wykonywać nietypowe polecenia. Przykład? - Późnym wieczorem patrol interwencyjny otrzymał polecenie od naczelnika, by ze słupów oświetleniowych przy ul. Kocmyrzowskiej usunąć plakaty reklamujące imprezę sportową na stadionie żużlowym Wandy. Patrol wykonał polecenie i spisał notatkę. Kiedy nazajutrz okazało się, że organizator imprezy miał wszelkie wymagane pozwolenia, plakaty szybko znikły z komendy. Sprawę zamieciono pod dywan, chociaż prawo zostało złamane - opowiadają strażnicy.

Naczelnika III oddziału SM Dariusza Duchnowskiego pytamy, czy to powrót do restrykcyjnej polityki? - Niczego takiego nie ma - ucina. A akcji usuwania plakatów nie chce komentować, bo twierdzi, że jej nie pamięta.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Krakowska policja nie spieszy się na interwencje >>

Konflikt w III oddziale krakowskiej straży jest faktem. Niektórzy mundurowi mówią o mobbingu i na dowód pokazują pisma sygnowane przez naczelnika Duchnowskiego. Są w nich obwiniani o korzystanie z L-4. "(...) Przebywał Pan na zwolnieniu lekarskim, co miało niewątpliwy wpływ na osiągnięty wynik poniżej wymaganych 70 proc. (służb patrolowych - przyp. ek). Nie zrealizowano planu w zakresie utrzymania minimum wykonania służb funkcjonariuszy patrolowych oddziału III Nowa Huta" - czytamy.

Naczelnik Dariusz Duchnowski mówi, że pisma miały wyłącznie charakter... informacyjny. Ale jego podwładni są innego zdania: - Ponieważ zwolnienia nie przekraczały 5 dni, zgodnie z wewnętrznym regulaminem nie mogły automatycznie skutkować pozbawieniem premii. Ale naczelnik zabrał premię w następnych miesiącach. Powód zawsze się znalazł, np. niewłaściwe prowadzenie służbowego notatnika.

Przed kilkoma dniami do nowego komendanta krakowskiej straży miejskiej, Adama Młota, trafiła skarga (podpisana przez ośmiu funkcjonariuszy z III oddziału). Jest w niej mowa m.in. o naciskach na mandaty i poniżaniu strażników.

- Bardzo mi zależy, żeby przywrócić normalne relacje w tej jednostce. Jeżeli panowie mają pretensje, zapraszam. Każda skarga zostanie wysłuchana z należytym szacunkiem, nawet jeśli się nie potwierdzi. Nie da się dyskutować za pośrednictwem mediów. Muszę wiedzieć, kto się skarży, na kogo i na co, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie znaleźć rozwiązanie - deklaruje Adam Młot.

Sankcje w procentach, czyli kto chce mandatów

Wzrost liczby ujawnianych wykroczeń drogowych o 25 proc. Kara za nieuprzątnięte psie odchody i auto na zakazie - po 200 zł. Takie m.in. wytyczne otrzymywali nowohuccy strażnicy pod rządami byłego komendanta Janusza Wiaterka.
W tym czasie on sam zapewniał, że w krakowskiej straży miejskiej nie ma parcia na wyniki i rozliczanie funkcjonariuszy z mandatów. Ale instrukcje dotyczące "oczekiwanych" kwot mandatów i tzw. mierniki pracy przekazywali mundurowym jego bliscy współpracownicy.

- Szczytem hipokryzji było wmawianie nam, że wyśrubowane normy to wyłącznie nasz wymysł. Na piśmie rzeczywiście niczego nie było, więc niektórzy zaczęli dokumentować przebieg odpraw - mówi nam jeden ze strażników z Nowej Huty.

Na pokazanych przez niego zdjęciach z odprawy widać tablicę z wypisanymi pożądanymi miernikami. Można wnioskować, że restrykcyjność była określona w procentach - w poszczególnych kategoriach wykroczeń. Np. na 10 interwencji w sprawie zakłócania ciszy nocnej 5 musiało zakończyć się mandatem lub wnioskiem do sądu. Surowiej (9 mandatów na 10 interwencji) traktowano właścicieli psów, którzy nie posprzątali po pupilach.

Dzisiaj wiadomo, że te instrukcje szły z "góry". Potwierdzają to zapisy w planach działania straży i protokoły z posiedzeń kierownictwa. - To musiało się zmienić. Nie ma już żadnych wytycznych dla strażników. To oni muszą decydować, czy wystarczy upomnienie, czy konieczny jest mandat - zapewnia nowy komendant SM Adam Młot.

Niedawno kontrolę w straży zakończyła Państwowa Inspekcja Pracy. Wykryła, że Janusz Wiaterek domagał się zbyt wysokich zwrotów kosztów szkoleń od odchodzących ze służby. Trzymiesięczne szkolenie strażnika to wydatek 1,5 tys. zł. Przy przyjęciu do pracy podpisuje on dokument, że jeśli odejdzie ze służby przed upływem 3 lat, musi zwrócić tę kwotę. Ale były komendant doliczał jeszcze do tego 3-miesięczną pensję, co dawało 7,2 tys. zł. PIP uznała to za bezprawne. - Mamy kilka spraw w sądzie o wyegzekwowanie należności od byłych strażników. Będziemy obniżać roszczenia - deklaruje Młot.

Janusz Wiaterek zakończył kilkuletnią karierę na stanowisku szefa krakowskiej straży w grudniu ub.r. Podał się do dymisji po ujawnieniu przez "Dziennik Polski" i "Gazetę Krakowską" kilku przypadków brutalnych pobić krakowian przez strażników oraz serii procesów o przyjmowanie łapówek przez strażników. Dwie sprawy dotyczące pobić (przez 4 strażników) ciągle są w toku. Jedna zakończyła się skazującymi wyrokami dla dwójki funkcjonariuszy. Finał w sądzie znalazło także uprowadzenie 15-latka przez dwóch strażników. Zarzuty korupcyjne dotyczyły 14 strażników, z czego 10 z nich zostało skazanych. Trzy sprawy ciągle trwają. Jedną warunkowo umorzono.

Ewa Kopcik

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski